Do niedawna kojarzony był wyłącznie ze spokojną ambientową nutą, jednak wpływ muzyków, z którymi miał przyjemność współpracować, zdecydowanie odcisnął piętno na jego całej twórczości. Ostatnio zaskoczył wszystkich swoim eksperymentalnym wydawnictwem pt. Immunity, na którym oprócz charakterystycznych dla IDM, downtempo czy tech-house’u brzmień, użył również dźwięków płynących wprost z otoczenia. O tej płycie mówią jako o największym dziele Hopkinsa, on sam przyznał się, że przełomem w jego karierze był nie ten, a poprzedni, zdecydowanie mroczniejszy album – Insides. Co trzyma w odtwarzaczu, jakie są jego plany na przyszłość oraz co fascynuje go w Polsce najbardziej? Tego dowiecie się z poniższego wywiadu.

musicis.pl: Muzyka to dla Ciebie…

Jon Hopkins: Muzyka to moje życie, zawsze tak było. To miejsce, w którym mogę zniknąć, to świat który mogę budować oraz dzięki któremu mogę uciec od wszystkiego.

musicis.pl: Pięć utworów, których aktualnie słuchasz…

Jon Hopkins:

Barker & Baumecker – Spur (Clark Remix)
Talk Talk – I Believe in You
Brian Eno – Thursday Afternoon
soundtracki, na przykład z filmu Goblin
twórczość Vangelis

musicis.pl: Ostatnio ukazał się Twój album pt. Immunity, ale na koncie masz już cztery inne wydawnictwa. Czy którąś ze swoich płyt traktujesz jako przełomową w karierze?

Jon Hopkins: Album przed ImmunityInsides, to był materiał, przy którym bardzo mocno eksplorowałem. To było naprawdę fantastyczne, to poszukiwanie, dzięki czemu ta płyta jest taka mroczna. Myślę, że nie mógłbym stworzyć Immunity, gdyby nie te rytmy i mroczny dźwięk. Immunity jest raczej pozytywnym albumem, ma swoje ciężkie, apokaliptyczne momenty, jednak Insides jest pokręcona i dziwna.

musicis.pl: Twoją muzykę określają jako modern classical music, ambient, downtempo. Jak Ty określiłbyś swoją muzykę?

Jon Hopkins: Kiedy tworzę muzykę, nie zastanawiam się nad tym, co to jest. W dalszym ciągu w mojej muzyce słychać ambient, słychać też IDM lub elementy klasycznej muzyki czy techno. Nie wiem, dlaczego nie można by było tego łączyć, właśnie to staram się robić, grając na żywo – łączyć wszystko co lubię w jeden set. A więc tak, moja muzyka jest właściwie składową wszystkich tych elementów.

musicis.pl: Gdzie będzie Jon Hopkins w przyszłości? Jaki rodzaj muzyki będzie tworzył?

Jon Hopkins: Chciałbym wrócić do ambientu, do czegoś cichszego, spokojniejszego, bez bitu, bez perkusji, może jako poboczny projekt. Myślę, że upłynie dużo czasu, zanim nagram kolejny elektroniczny album na tym poziomie. Immunity był bardzo dużym przedsięwzięciem, wymagał wiele pracy. Teraz potrzebuję trochę przerwy od tworzenia. Właśnie dlatego moje albumy wychodzą co 3-4 lata, a nie co rok na przykład. To nie jest tak, że cały ten czas poświęcam na produkcję nowego albumu – robię sobie przerwę, zbieram siły.

musicis.pl: Co myślisz o festiwalu Tauron Nowa Muzyka i o polskiej publiczności?

Jon Hopkins: Kocham ten festiwal, pamiętam jak grałem tu w 2009 roku, wtedy jeszcze w byłej kopalni. To był wspaniały czas, dlatego bardzo chciałem tu wrócić. Polska publiczność jest bardzo żywiołowa. Uwielbiam też polskie jedzenie, to najlepsza rzecz na świecie, na przykład pierogi lub żurek. Dziś byliśmy w jednym miejscu z klasycznym polskim jedzeniem, fantastyczna rzecz! Jedliśmy gulasz, wieprzowinę, ziemniaki i to było takie smaczne.

Nie ma więcej wpisów