Oh Land jest modelowym przykładem siły motywacji. Była balerina, która po kontuzji zmuszona była zrezygnować z tańca, odnalazła się w tworzeniu muzyki. Już jako nastolatka chciała wyjechać do Stanów, ale sprzeciwili się temu jej rodzice, ona jednak dopięła swego kilka lat później. Teraz mieszka w Nowym Jorku, a jej najnowszy album wyprodukował Dave Sitek. Prawdziwa kobieta sukcesu, kobieta renesansu osiągająca dobre wyniki w wielu dziedzinach.

Singlowe Renaissance Girls jest swoistym motto młodej Dunki. Bycie wszechstronną artystką, a jednocześnie zwyczajną dziewczyną, która po powrocie z koncertu wychodzi z psem na spacer jest trybem życia nowoczesnej kobiety, który ona sobie ceni (doing the laundry and planning for the future, it’s the nature of a renaissance girl).

Nowoczesne jest także całe Wishbone, począwszy od pulsującego elektro w Bird In An Aeroplane, po przypominające Lanę Del Rey Green Card, w którym związek na odległość jest przyrównany do sezonowej migracji ptaków.

Album obfituje w lekkie popowe kawałki szybko wpadające w ucho, takie jak oparty na szybkim, zwinnym rytmie Renaissance Girls czy wypełniony jedwabistymi syntezatorami Love A Man Dead.

Z tanecznych, elektronicznych kawałków Oh Land uczyniła swój znak firmowy, chociaż w każdym z nich słychać kogoś, kto w mniejszym lub większym stopniu posłużył za inspirację, czy jest to wspomniana Lana, czy skandynawska koleżanka po fachu – Robyn.

Skupiając się na tym co w miarę nowoczesne i skoczne, można przegapić schowane pomiędzy szybszymi kawałkami urzekające, nostalgiczne ballady. Delikatnie zaśpiewane, akustyczne 3 Chances porusza temat zawiłych damsko-męskich relacji i bezsensownego unoszenia się dumą (you believed my acting skills and now I just regret it), równie uroczo brzmi Next Summer, a także podrasowane elektroniką Sleepy Town.

Kolejnym akustycznym skarbem jest Love You Better napisane z punktu widzenia dziewczyny obwiniającej się za to, że nie dość mocno kocha (I’ll love better when I’m gone, you’ll be filling out the quiet, playing like a song) z zaskakującym zwrotem akcji w finale (I’ll love you best, best when I forgive, ’cause you made your promises not a one of them you kept).

W temacie naśladowania można jeszcze wspomnieć o funkowym Pyromaniac, gdzie sposób śpiewania Oh Land przypomina trochę znudzoną, zblazowaną manierę Róisin Murphy.

Wishbone jest solidnym popowym albumem z ładnymi brzmieniami i słychać tu rękę utalentowanego producenta. Nie przynosi on żadnych zaskoczeń, nie powoduje przyśpieszonego bicia serca, ale przyjemnie się go słucha.

Nie ma więcej wpisów