Wokalista Cage The Elephant, Matt Shultz, przed wydaniem albumu mówił, że aktualnie rozumie się z pozostałymi członkami zespołu jak nigdy dotąd, a piosenki na płytę w zasadzie napisały się same. Na Melophobii to słychać. Nie ma na niej żadnego wymuszonego utworu. Zapychacza, który stara się wypełnić pustkę pomiędzy singlowymi numerami.

Przez blisko czterdzieści minut możemy posłuchać tego, co najlepsze w stylu Cage The Elephant. Płyta jest przeplatanką mocnych piosenek i tych mniej energetycznych (Telescope, Take It or Leave It), którym jednak braku energii zarzucić nie można. Już na początku dostajemy dwa numery z przebojowymi refrenami – Spiderhead i Come a Litlle Closer.

Gdy na trackliście zobaczyłem, że w jednej piosence udziela się Alison Mosshart, pomyślałem, że panowie z Cage The Elephant mogą nie sprostać wyzwaniu, którego się podjęli. It’s Just Forever rozwija się powoli i w kulminacyjnym momencie wokalistka tak bardzo wychodzi na pierwszy plan, że można mieć wątpliwości, czy w naszym odtwarzaczu przypadkiem nie włączyliśmy płyty The Kills lub The Dead Weather. Tak czy inaczej, jest to jeden z najlepszych utworów na płycie.

Najciekawsza w Melophobii jest zabawa z brzmieniem gitar. Po przesterowanych, granych na najgrubszych strunach riffach, dostajemy czyste, wysokie dźwięki. Dzięki temu, mimo niezbyt rozwiniętego instrumentarium, kolejne utwory nie nudzą. Dodatkowego, smaczku dodają dęciaki wybrzmiewające w ostatnich momentach płyty. Wprowadzają psychodeliczny klimat.

Zamykające płytę dwie piosenki – Teeth i Cigarette Daydreams – są zupełnym przeciwieństwem. Pierwsza, najlepsza na płycie, to szalona mieszanka recytowanych wersów i głośnych gitar, napisana chyba po to, żeby z przytupem kończyć nią koncerty. Druga, jedyna na której słyszymy gitarę akustyczną, jest w zasadzie kołysanką. Ale ciężko po poprzednich dziewięciu utworach tak po prostu zamknąć oczy, bo zamiast spokojnych obrazów, pojawiają się przed nimi raczej wizualizacje poprzednich głośnych dźwięków.

Dla Matta Shultza termin melophobia oznacza strach przed muzyką. Po najnowszej płycie, muzyki której powinien się bać, w dalszym ciągu nie znajdzie na półce oznaczonej etykietą Cage The Elephant. Najmłodsze dziecko zespołu jest solidną dawką energii i szaleństwa. Na jesień jak znalazł.

Nie ma więcej wpisów