Show-biznes – to słowo nie pociąga za sobą dobrych skojarzeń. Jakże szczęśliwi są artyści, których omijają wielkie pieniądze i miliony odtworzeń na YouTube. Omija ich zarazem ogromna presja, by utrzymać się na szczycie. Jedną z gwiazd, które przerosła ambicja, jest z pewnością Miley Cyrus. Piosenkarka osiągnęła wiele w zbyt krótkim czasie. Choć formalnie jest jeszcze dzieckiem, już teraz płaci wysoką cenę za swoją popularność.

Sławne dzieci nie mają czasu, by wydorośleć. Nie wydaje mi się jednak, by muzycznym gigantom zależało na dojrzałości swoich chlebodawców (tak, to dzięki nim się utrzymują, nie inaczej). Młodym człowiekiem łatwiej jest manipulować, wykorzystując jego naiwność i nieskalane jeszcze ideały. Łatwiej też narzucić swoją wolę w trosce o własną kieszeń. Każdy był kiedyś młody i popełniał błędy, jednak nie na każdego są zwrócone oczy całego świata. Gorzej, gdy jest się piękną kobietą, nie do końca świadomą własnej seksualności.

Historia lubi się powtarzać. Klip do Wrecking Ball nie jest w tym kontekście żadną nowością, a Miley nie jest pierwszą dziewczyną, która padła ofiarą przemysłu muzycznego. W jednym z wywiadów piosenkarka zdradziła, że nagrywając swój kontrowersyjny teledysk, zainspirowała się Sinéad O’Connor. Zapewne nie była wtedy świadoma, jakie będą konsekwencje tej wypowiedzi dla obu z nich. Irlandka, sprowokowana lawiną telefonów i komentarzy, postanowiła napisać otwarty list do mniej doświadczonej piosenkarki. Na jednorazowej korespondencji się nie skończyło. O’Connor ma w tej kwestii wiele do powiedzenia. Wystarczy spojrzeć na jej konsekwentny wizerunek, będący efektem bolesnych przejść w muzycznym światku. Tekst jest nieco chaotyczny, sporo tu powtórzeń, widać, że Sinéad podeszła do tej kwestii bardzo emocjonalnie. Trzeba przy tym przyznać, że wokół jej osoby znowu zrobiło się głośno (mam tylko nadzieję, że nie było to głównym założeniem).

Publikując wideo do Wrecking Ball, Miley deklarowała się, że podbije rekord odtworzeń na YouTube. Udało się, chociaż sama pornografia nie była tu kluczem do sukcesu. Nagość w teledyskach to nic nowego. Bardziej szokujący jest kontrast dwóch scenerii. Początek jest bardzo poruszający, niesie ze sobą większy ładunek emocjonalny niż tekst piosenki. Nie spodziewałam się ujrzeć zrozpaczoną twarz młodej dziewczyny na skromnym białym tle. W czasach nastawionych na sukces i szczęście za wszelką cenę takie sceny nie przynoszą milionów. Niemniej, gdy chwilę później ta sama dziewczyna liże młot i huśta się naga na kuli do wyburzania, trudno ukryć zdziwienie. A to właśnie ono zapewnia rozgłos. Która zraniona dziewczyna ma ochotę eksponować swoją nagość i wdzięczyć się jak na rozkładówce Playboya? Miley wyraźnie się pogubiła. Albo nie wie jeszcze, jaką drogą chce podążać.

Wrecking Ball najpierw przynosi śmiech, później zażenowanie, ostatecznie smutek. Klip doczekał się wielu parodii. Czy jednak jest się z czego śmiać? Seksualność bywa często obosieczną bronią. Młodość i piękno przemijają, a nie ma nic smutniejszego niż przejrzała gwiazdka, która nie ma światu nic do zaoferowania. Na szczęście Miley Cyrus to dziewczyna, która ma w sobie duży potencjał i czas, by rozwijać się jako artystka.

Nie ma więcej wpisów