Nie do końca wiem, jak wymówić tę nazwę, ale za to wiem, kto wkrótce zostanie męskim numerem jeden w liryczno-instrumentalnych i indie-soulowych kręgach.

Kwabs na swoim koncie ma, póki co, całe dwa utwory, jednakże wstawiennictwo samej Jessie Ware z pewnością pomoże mu dotrzeć daleko. Ware zarekomendowała jego pierwszy utwór hasłem oszałamiający. Według mnie Spirit Fade do Last Stand się nie umywa i to przy tym drugim na ciele pojawia się gęsia skórka. Może to dlatego, że za produkcję tegoż utworu wziął się nie kto inny, a sam SOHN, czyli autor niezwykle melancholijnych dźwięków. Świeżość SOHNa i głęboki, wyrazisty głos Ghańczyka dały piorunujący efekt.

Ponoć na horyzoncie jest już debiutancki album wschodzącej gwiazdy. I bardzo dobrze, gdyż obecnie rynek muzyczny zdominowany jest przez kobiece głosy specjalizujące się w tego typu lirycznych nutach. Porządny męski wokal będzie tutaj dobrą przeciwwagą.

Nie ma więcej wpisów