Ósmego listopada 2010 roku wydali debiutancki album pt. Hard Working Classes i już wtedy wzbudzali niemałe zainteresowanie, skupiając na sobie uwagę słuchaczy, a także krytyków. Czwartego listopada tego roku wydali krążek zatytułowany Vulcano i, jak mniemam, nie mogą się teraz opędzić od pochwał czy wręcz zachwytów. Przeglądając bowiem kolejne recenzje ich nowej płyty, artykuły na ich temat czy komentarze innych artystów kierowane pod ich adresem, trudno znaleźć cokolwiek o choćby minimalnie negatywnym wydźwięku.

Dwa dni po premierze rozsławionej już płyty, szóstego listopada, Sorry Boys rozpoczęli trasę koncertową promującą drugi album, podczas której odwiedzą łącznie 10 polskich miast. Pierwszym przystankiem był Wrocław. Z racji tego, że o jakości Vulcano przekonałam się również ja, środowy wieczór spędziłam w Bezsenności, aby na żywo posłuchać takich utworów jak np. Phoenix czy Zimna wojna.

Usłyszałam zarówno wspomniane kompozycje, jak i inne składowe Vulcano (np. The Sun, Back to Piano czy Vulcano), a także utwory pochodzące z debiutanckiego albumu (np. Salty River, Chance czy Caesar on Fire). Bela Komoszyńska przykuwała uwagę swoim głosem przez cały koncert. Choć momentami zagłuszały ją potężnie (i rewelacyjnie!) brzmiące bębny, wokalem i swoją postacią sprawiała, że trudno było skupić się na kimkolwiek czy też czymkolwiek innym. Nie chcę odmawiać uroku panom tworzącym zespół, tym bardziej, że przez cały występ byli albo uśmiechnięci, albo prezentowali budzące uśmiech miny, jednak Beli znacznie trudniej było się oprzeć.

Melodyjne momenty drugiego albumu Sorry Boys, zagrane na żywo, niemalże w całości ustąpiły rockowemu brzmieniu. Koncert był energiczny, chwilami mroczny, a momentami również nastrojowy czy też taneczny, zwłaszcza kiedy wybrzmiały dźwięki utworu Phoenix. Wokalistka grupy jeszcze na początku występu prosiła publiczność o wyrozumiałość z uwagi na fakt, iż było to ich pierwsze spotkanie ze słuchaczami podczas tej trasy, jednak nie było to konieczne, ponieważ zespół zaprezentował się bardzo dobrze.

Nie ma więcej wpisów