Amanda Palmer to amerykańska wokalistka i pianistka, znana szerzej z duetu The Dresden Dolls, wystąpiła z zespołem The Grand Theft Orchestra po raz pierwszy w Polsce 5 listopada w warszawskim klubie Proxima. Wcześniej miała okazję występować solo między innymi podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.

Występ tego wulkanu rockowego szaleństwa bezpośrednio poprzedził koncert Gaby Kulki, która prywatnie jest wielką fanką Amandy Palmer. Polska wokalistka stanowiła idealne preludium dla głównej gwiazdy wieczoru i lekko rozbudziła publiczność, która stale przybywała. Gaba udowodniła, że muzyka ma ciągle niewyczerpane kombinacje i potrafi zaskakiwać. Pianino doskonale współgrało z jej kobiecym, ale jednocześnie silnym głosem. Ze sceny posypało się również trochę lukru w stronę Amandy Palmer, co oczywiście było w pełni zrozumiałe, bo nie lada przeżyciem są występy przed własną idolką. Po około półgodzinnym występie Gaba Kulka zeszła ze sceny, by później pojawić się na niej jeszcze raz jako gość specjalny.

Zaczęło się nerwowe oczekiwanie i Amanda Palmer pojawiła się… po przeciwległej stronie sceny ze swoim ukulele. Publika wpadła w szał, a wokalistka zaczęła od coveru Creep zespołu Radiohead, który wykonała bez jakiegokolwiek nagłośnienia. Po wspólnym odśpiewaniu piosenki i momentalnym nawiązaniu porozumienia z fanami wszystko było już przesądzone. So fucking special – tak można opisać w trzech słowach wtorkowy występ Amandy Palmer. Na ponad dwugodzinny koncert złożyło się parę części, wśród których mogliśmy posłuchać przeróżnych coverów, utworów związanych z pozostałymi projektami wokalistki oraz jej popisów z ukulele i pianinem w roli głównej. Jeśli chodzi o Theatre Is Evil – zeszłoroczną płytę wydaną z The Grand Theft Orchestra – setlista zawierała osiem piosenek. Amanda z zespołem uczcili także pamięć Lou Reeda utworem Walk on the Wild Side, przy czym dowiedzieliśmy się, że twórczość zmarłego niedawno lidera The Velvet Underground i jego zespołu miała duży wpływ na twórczość artystki.

Amandę Palmer znałam głównie z The Dresden Dolls i idąc na koncert w Proximie, miałam nadzieję na usłyszenie utworów, które powstały w ramach tego oryginalnego duetu. Nie zawiodłam się. Podczas występu wybrzmiały, w trochę bardziej rockowym wydaniu, piosenki takie jak Missed Me, Delilah, Half Jack i Girl Anachronism. Mimo delikatnej różnicy stylistycznej w porównaniu z wersjami albumowymi, były bezbłędne i ciągle tak samo emocjonujące.

Niemałym zaskoczeniem było wykonanie piosenki po polsku. Amanda zapowiedziała, że ma w zwyczaju granie coverów popularnych utworów zależnie od kraju, w którym aktualnie się znajduje. W Polsce również kontynuowała tę tradycję, a wybraną przez siebie piosenkę zrealizowała z nikim innym jak z Gabą Kulką, która już wcześniej pojawiła się na scenie podczas utworu Delilah. Myślę, że nikomu z zebranych nie przyszło do głowy, iż wytypowaną piosenką będzie ubiegłoroczny hit dyskotek – Ona tańczy dla mnie zespołu Weekend. Jednak w takim wykonaniu było to całkowicie strawne i jednocześnie zobrazowało dystans Amandy do siebie i tego, czym się zajmuje.

Oprócz dość znacznego opóźnienia względem rozkładu godzinowego oraz trochę zbyt rażącego oświetlenia, co w pewnych momentach było naprawdę męczące, minusów warszawskiego koncertu praktycznie nie było. Występ tej charyzmatycznej artystki zdecydowanie warto przeżyć. To, co wyczynia na scenie, pretenduje do miana najbardziej szalonych i oryginalnych show, a sama Amanda Palmer w swojej bezpośredniości, z fantastycznym kontaktem z publicznością i wygadaniem jawi się jako bardzo pozytywna, zakręcona osoba. Nawet przy ponad dwugodzinnym koncercie chce się jej więcej.

Nie ma więcej wpisów