Obserwując to, co w ostatnim czasie dzieje się na naszym muzycznym podwórku, aż ciśnie się na usta stare polskie powiedzenie: cudze chwalicie, swego nie znacie. Po wyśmienitym debiucie Fismolla, coraz więcej młodych talentów wychodzi z domowego zacisza, by dzielić się z nami swoimi emocjami przekazywanymi za pomocą słów i dźwięków.

Kolejnym, dość niespodziewanym odkryciem na polskiej scenie jest tajemnicza grupa BOKKA. Tożsamość muzyków jest skrzętnie skrywana przez nich samych, jak również przez management i wytwórnię. Na ten moment wiadomo o nich tylko tyle, że jest ich trójka i grają razem od roku. Co jeszcze? Zdążyli już trafić na Pitchforka.

Wystarczył jeden utwór, Town of Strangers, by na ich punkcie oszalało już całkiem sporo osób, a jeszcze większa liczba z niecierpliwością wyczekiwała ich debiutanckiego albumu, który już niebawem trafi na sklepowe półki. Minimalistyczny bit, a także enigmatyczny i hipnotyczny wokal to elementy, które urzekają. Charakterystyczne trzaski, które przywołują brzmienie jak ze zdartej, zacinającej się płyty nadają z kolei brzmieniu retro charakter.

Nagrany na tablecie utwór (właśnie Town of Strangers) zawiera w sobie odgłosy przedmiotów codziennego użytku, np. szklanek czy w połowie napełnionych butelek wody. Całość bardzo wpada w ucho. Słowa refrenu: I keep walkin’, I keep walkin’ zakotwiczają się w głowie i wystarczy chwila po przesłuchaniu utworu, by zdać sobie sprawę z tego, że sami podśpiewujemy je pod nosem.

Czy zostaną debiutem roku, to okaże się już niebawem. Tymczasem posłuchajcie Towns of Strangers:

Nie ma więcej wpisów