Pozbywając się wszelkich ograniczeń, postanowiłem zbudować uczuciowy rollercoaster, który miał dopełnić jesienno-zimowe wieczory ciekawym tłem.

Wyszła zaledwie… huśtawka nastrojów. Gdzieniegdzie, pomiędzy nieco bardziej ustabilizowane dźwięki, wkradły się taneczne ruchy. Jeszcze inne zastygły między parkietem a swobodnym ułożeniem się do snu. Ale rozstrojenie emocjonalne nie powinno nikomu zagrozić.

Jeśli jednak sączycie teraz alkohol, pozbądźcie się go (w jakikolwiek sposób) i zasiądźcie z kubkiem kakao lub herbaty. Nałóżcie słuchawki, okryjcie się kocem. Macie ponad godzinę muzyki, którą określiłem mianem rozgrzewająco-tulącej. Włączcie, rozpłyńcie się. Albo spróbujcie stworzyć coś własnego. Na chłodniejsze wieczory. Z mniejszą dozą eklektycznych dziwactw.

Nie ma więcej wpisów