KARI należy do tych polskich artystek, o których mówi się dużo, szczególnie ostatnio – za sprawą zapowiedzianego na 3.12 nowego albumu pt. Wounds and Bruises. Przygotowując się do promowania nowego materiału, KARI wystąpiła 24.11 w klubie Firlej, w ramach cyklu City Sounds.

Byłem bardzo ciekawy, czego można się spodziewać po nowym materiale. W końcu sami organizatorzy zapewniali, że podczas koncertu będzie można usłyszeć nowe utwory, a to jeszcze bardziej wzbudziło moją ciekawość. Singiel Hurry Up zapętlałem długo przed występem KARI we Wrocławiu i nie mogłem się doczekać, kiedy usłyszę nowe brzmienie artystki.

Na samym początku KARI zaskoczyła wszystkich przybyłych – zapowiedziała, że na koncercie usłyszymy całą nową płytę i tylko ją. Można było wyczuć delikatne podniecenie, szczególnie pod sceną. Zaczęło się od wcześniej wspomnianego Hurry Up – moim zdaniem utworu idealnego, ale wyłącznie w wersji studyjnej. Na żywo artystka przesadziła z efektami głosowymi i nie do końca było ją słychać. Kilka osób wokół mnie zastanawiało się nawet, czy to wszystko nie leci czasem z playbacku. Pomimo tego, że mam mieszane uczucia co do tego wykonania, widać było, że KARI chciała tym akcentem wprowadzić wszystkich w klimat Wounds and Bruises.

Później było i lepiej, i gorzej. Przez cały koncert KARI balansowała na cienkiej linii, wybierając pomiędzy śpiewaniem i skupianiem się na nim, a zabawą efektami głosowymi. Artystka dość często krzyczała, odpowiednio modyfikując swój głos, dzięki czemu brzmienie zyskiwało ciekawej barwy, a ta nadrabiała częstą niesłyszalność jej wokalu. Mam tylko nadzieję, że nie taki był zamysł samej KARI. Każdy następny utwór odkrywał kolejną kartę, wprowadzając nas w świat nowego materiału. Właśnie takiego brzmienia po nim oczekiwałem.

Wounds and Bruises to będzie dobra płyta. Można to wywnioskować po samym auto-tunie, który – sukcesywnie zagłuszając KARI – prezentował dosadnie to, jak brzmieć będzie album. Nad wykonywaniem go na żywo KARI razem ze swoimi muzykami będzie musiała jednak trochę popracować.

Nie ma więcej wpisów