Krzyśka Zalewskiego udało mi się złapać zaraz po koncercie w poznańskim Eskulapie, kiedy rozgrzewał publiczność przed Nosowską. Zazwyczaj rozmawiam z muzykami przed ich występem, tu było nieco inaczej – Krzysiek usiadł i pierwszą rzeczą, po którą sięgnął były tabletki na gardło. Chwilę wcześniej dał świetny, pełen energii i muzycznych szaleństw koncert, więc chyba nie powinno mnie to dziwić. Od wydania Zeliga minęły wtedy zaledwie trzy dni, mimo tego znam już ten krążek na wylot. Wszyscy wokół mówią, że zniknął na lata. Ja wiem, że Krzysiek na scenie obecny był przez cały ten czas, kiedy rodził się jego drugi album, a długie czekanie w pełni wynagradza efekt końcowy w postaci świetnego krążka. Jakie to uczucie zrzucić z siebie wieloletni balast i kim jest tytułowy Zelig? Odpowiedzi na te pytania i na kilka innych możecie znaleźć poniżej.

musicis.pl: Płyta powstawała przez wiele lat, czujesz jakąś ulgę po jej wydaniu? Nie masz wrażenia, że spadł w tym momencie jakiś balast z Twoich barków? Czy może w ogóle Ci nie ciążyła?

Krzysiek: Nie, no bardzo mi ciążyła. W końcu mogę na luzie zacząć robić nowe piosenki. Oczywiście zostało mnóstwo materiału, który nie wszedł na tę płytę i jak gramy długie koncerty, takie już w pełni swoje to je dokooptowujemy do setlisty. Natomiast na pewno, wydawałoby się, że to takie niby nic, a czuję się po jej wydaniu zupełnie inaczej. Mogę spokojnie odetchnąć, zacząć się zastanawiać co zrobić na kolejną płytę, szukać jakiejś idei, której podporządkuje robienie następnej piosenki.

musicis.pl: Jesteś autorem wszystkich tekstów na płycie, rozumiem, że można się w nich dopatrywać Ciebie?

Krzysiek: No jasne.

musicis.pl: A nie czujesz, że trochę za bardzo się odsłaniasz się przed słuchaczem?

Krzysiek: Taki zawód. Każdy kto jest wokalistą, frontmanem jest siłą rzeczy ekstrawertykiem i ekshibicjonistą. Nic nadzwyczajnego. A jak robisz piosenki to musisz pisać o sobie, bo to jest jedyna możliwość (chyba, że się rodzisz poetą), żeby nie skłamać. A ponieważ wiesz, wszyscy przeżywamy podobne rozterki, to jak piszesz o sobie to siłą rzeczy piszesz o wielu ludziach wtedy jest cień szansy, że jakiś tekst będzie uniwersalny.

musicis.pl: Skąd pomysł na taki tytuł płyty – Zelig?

Krzysiek: Po pierwsze – każda piosenka jest trochę z innej parafii. Po drugie – Bors (Marcin Bors – muzyk i producent – przyp. red.) tak mnie nazywa często.

musicis.pl: Czyli to Ty jesteś tytułowym Zeligiem?

Krzysiek: No tak. Przez to, że gram z kompletnie różnymi ludźmi – inną skórę przywdziewam jak gram z Brodką inną jak gram z Muchami – stąd, żeby podkreślić to rozdwojenie, rozczłonkowanie na wiele elementów jaźni, taki tytuł.

musicis.pl: W jednym z wywiadów powiedziałeś, że na Zelig powstało około pięćdziesięciu piosenek – na płycie jest dziesięć.

Krzysiek: Wiesz, tak po prostu rzuciłem, nie wiem ile ich powstało tak naprawdę. Jak zaczęliśmy tak na poważnie zbierać numery żeby tą płytę zamknąć to wyszło ich osiemnaście – takich mniej więcej skończonych kompozycji. Potem wybraliśmy trzynaście już do wytwórni. Już na etapie końcowym, po wielu dyskusjach i bojach w firmie zgodziliśmy się, żeby płyta miała dziesięć numerów i ma to sens o tyle, że te numery i tak są przeładowane informacjami. Jak ja próbowałem słuchać 13-piosenkowego Zeliga to sam się męczyłem, więc jeżeli ja byłem zmęczony własną twórczością to nie wierzę, że ktoś inny miałby z tego frajdę. Tutaj, przez to, że jest krótka to wchodzi całkiem gładko.

musicis.pl: A co się stanie z resztą piosenek? Ukażą się jeszcze gdzieś czy trafią do szuflady?

Krzysiek: No zobaczymy. Takie numery jak Głowa czy Kiełbasa gramy na koncertach.

Krzysztof Zalewski: Jak robisz piosenki, to musisz pisać o sobie…

musicis.pl: Właśnie najbardziej zawiodłam się tym, że nie ma Głowy na płycie, strasznie na nią czekałam.

Krzysiek: Dzisiaj chcieliśmy ją zagrać, ale stwierdziliśmy, że zagramy zamiast niej Ciechowskiego (cover Nie pytaj o Polskę Obywatela G.C. – przyp. red.) żeby tak nie heavymetalować strasznie. Ale Głowę na pewno nagramy, a Kiełbasa już jest na Deezerze jako bonus do płyty (oficjalny tytuł Skoro – przyp. red.). Z tym, że Głowę nagramy na żywo, bo wydaje mi się, że w tej koncertowej wersji jest ona o wiele lepszym utworem niż w tej wersji studyjnej którą mieliśmy.

musicis.pl: Będąc już w temacie koncertów. Planujesz samodzielną trasę koncertową?

Krzysiek: Wiesz co, na razie kończymy z Nosowską, potem jedziemy na parę wspólnych koncertów ze Skubasem. Dalej pewnie tak na koniec stycznia zaczniemy solowe koncerty. No i już firma dwoi się i troi, żeby udało się nas powciskać na święta studenckie i tego typu rzeczy, więc liczę na to, że się uda.

musicis.pl: A nie boisz się, że na tych w pełni Twoich koncertach będzie mała frekwencja? Wiesz – Nosowska i Brodka zapełniają sale, zresztą ludzie pamiętają tego Krzyśka z Pistoletu, a przecież Krzysiek z Pistoletu to już nie jest ta sama osoba, z którą rozmawiam dzisiaj.

Krzysiek: Wiesz, szczerze to na tamtej trasie nigdy nie było dużej frekwencji, więc jeżeli już, to nie będzie to żadne novum. Myślę jednak, że tym razem może być na pewno podobnie, albo nawet ciut lepiej. To jest lepsza płyta, bardziej dojrzała, dużo lepiej nagrane są te numery, ja śpiewam sto razy lepiej niż dziesięć lat temu. Siłą rzeczy wiadomo, że będziemy musieli przejechać Polskę wzdłuż i wszerz, grając pewnie czasami dla 50 osób, ale myślę, że jeżeli będziemy konsekwentni to się to opłaci.

musicis.pl: A jak będziesz godził życie w kilku muzycznych projektach na raz? No bo od Much nie odchodzisz, z Brodką również grasz nadal, a teraz na dokładkę dochodzi solowy projekt. Chyba będzie dość ciężko to razem wszystko ogarnąć?

Krzysiek: Wiadomo, że solowy projekt jest dla mnie priorytetem. Z Muchami dzisiaj w zastępstwie gra Michał Puchała. Z Brodką będzie pewnie podobnie. Z nią jest jednak o tyle łatwiej, że jesteśmy w jednym managemencie, więc pogodzenie rzeczy typu koncert będzie dużo łatwiejsze.

musicis.pl: A myślisz już o kolejnej płycie?

Krzysiek: Pewnie. Mam sporo piosenek, do których muszę jedynie napisać teksty. Tak jak ta płyta jest zbiorem panoptikum zupełnie jakby różnych bytów, tworów, o tyle chciałbym następną zrobić tak bardziej wiesz, jak koncept album. Nie żeby to jakoś od razu szumnie zabrzmiało, ale chciałbym wszystko co się tam znajdzie podporządkować jednej idei. Tak żeby kolejna płyta była nową odsłoną, ale jednocześnie bardzo konkretną.

musicis.pl: Tak mnie ciekawi jedna rzecz. Dzisiaj wykonałeś Nie pytaj o Polskę Ciechowskiego. A czy jest jakiś utwór, albo wykonawca, którego bardzo sobie cenisz, ale z różnych względów coverowania jego twórczości byś się nie podjął?

Krzysiek: Wiesz, nigdy się nad tym nie zastanawiałem, piosenek jest pewnie jakieś czterdzieści miliardów. Na pewno bym się nie podjął śpiewania Niemena albo Bowiego. Raz śpiewałem w telewizji Niemena, ale to był utwór Włóczęga, a nie szlagier typu Dziwny jest ten świat, więc to jeszcze byłem w stanie jakoś dźwignąć.

musicis.pl: Nawiązując do telewizji: chcesz się odciąć od wizerunku zwycięzcy Idola? Bo wiesz, to idzie ciągle za Tobą.

Krzysiek: No jasne, trudno się dziwić. Program oglądało sześć milionów ludzi, a potem Pistoletu sprzedało się siedem tysięcy, więc sama sobie policz różnicę. Potem graliśmy trasę z Pistoletem po całej Polsce, nie wiem, może trwała tak z dwa lata, ale też w najlepszych momentach przychodziło jakieś dwieście osób. Więc wiesz, tak nie sposób dobić się do takiej popularności jaką dawał Idol. Natomiast to wszystko to kwestia czasu i konsekwencji, ta etykietka sama zblednie i sama się odklei, a teraz jeżeli łatwiej jest ludziom dojść jakby po nitce do kłębka kto to jest ten Zalewski, a pamiętają mnie z Idola, no to dobrze! Niech pamiętają.

musicis.pl: To czego mogę Ci teraz życzyć w tym, jakby na to nie spojrzeć, nowym rozdziale?

Krzysiek: Żeby się sprzedała wuchta (bardzo dużo – gwara poznańska – przyp. red.) Zeliga, żebym zarobił mnóstwo pieniędzy i żebyśmy grali koncerty non-stop.

 

zalewski5

 

 

https://www.facebook.com/musicispl?utm_source=musicis.pl&utm_medium=670x100&utm_content=facebook&utm_campaign=social+media

Nie ma więcej wpisów