Informacja się potwierdziła i Digitalism zawita do Polski. Z okazji kolejnych urodzin Michała Brzozowskiego aka Bshosy, 13 grudnia klub 1500m2 do wynajęcia ugości wychowanków Kitsuné Music.

Jak co roku, i tym razem klub stara się zaskoczyć wielkim nazwiskiem. Mieliśmy okazję podziwiać już DJ Koze, Jorisa Voorna, Simian Mobile Disco, czy Robaga Wruhme. Tej zimy również nie powinno być zawodu, gdyż niemiecki duet to jedna z bardziej energetycznych ekip na elektronicznej scenie.

A to nie wszystko, bo oprócz Digitalism tempo podtrzyma założyciel wytwórni Stroboscopic Artefacts, producent, dj, który z rodzinnych Włoch przeniósł się, najpierw do Francji, a potem do Berlina – Luca Mortellaro zwany Lucy. Z miejsc, w których mieszkał i tworzył Luca wyniósł wszystko co najlepsze, by stać się rozpoznawalną gwiazdą sceny techno. Niektórzy nazywają go już legendą, inni po prostu otwarcie przyznają, że w tym chłopaku kryje się wielki talent. W 2014 roku ma pojawić się jego drugi solowy album.

Szarą eminencją wieczoru będzie wyznawca techno, pochodzący z Niemiec i dorastający we Frankfurcie nad Menem – artysta zwany Monoloc. Wydający obecnie pod szyldem CLR, a zarazem prowadzący swój własny label Smallroom Music, potrafi doskonale budować nastrój klaustrofobicznych przestrzeni, po których słuchacz błądzi wchodząc coraz głębiej i głębiej. Wydany w 2012 roku, debiutancki album (Drift) jest tego dowodem.

Kiedy: 13.12 (piątek)
Gdzie: Warszawa, klub 1500m2 do wynajęcia (ul. Solec 18)
Start: 22:00
Wstęp: 30 zł – do 13.12 (I pula) / 35 zł – II pula / 40 zł – w dniu wydarzenia

Przeczytajcie krótki wywiad z chłopakami z Digitalism:

Zaczynaliście jako DJ-e, później graliście na żywo z zespołem, a teraz znów występujecie jak duet – szykujecie kolejną rewolucję?

Będziesz musiał poczekać, żeby zobaczyć, ale świetnie było spróbować wszystkich tych konfiguracji, a ich koncepcja tak naprawdę zawsze zależała od samej muzyki. Dlatego właśnie trasy koncertowe promujące Idealism i I Love You, Dude były tak różne.

Słyszałem, że nagrywacie swoje płyty w bunkrze z czasów Drugiej Wojny Światowej – czy jest to związane z wybuchową atmosferą podczas nagrań, czy wręcz przeciwnie – potrzebujecie azylu przed zewnętrznym światem?

Wprowadziliśmy się tam, bo szukaliśmy taniej przestrzeni do wynajęcia, w której moglibyśmy hałasować 24 na dobę. Po jakimś czasie po prostu przyzwyczailiśmy się do panującej tu atmosfery – można nawet powiedzieć, że stała się ona dodatkową wartością wpływającą na naszą muzykę. Jesteśmy tu odizolowani od zewnętrznego świata – nie wiedząc jaka jest pora dnia i co dzieje się na zewnątrz, bo do środka nie dochodzą promienie słoneczne. To pozwala na lepsze pobudzenie wyobraźni, bo nic nie zawraca nam głowy.

Staliście się sławni na scenie zdominowanej głównie przez francuzów – czy inspirujecie się współczesnymi dokonaniami muzyków spod szyldu french touch?

Media i ludzie uznają nas jako część tej sceny, więc bardziej niż orbitować w okół niej staliśmy się jej częścią. Założyliśmy Digitalism bo byliśmy znudzeni tym co leciało w klubach i szukaliśmy czegoś bardziej odjechanego.

To nie jest Wasz pierwszy występ w Polsce – graliście już u nas na paru dużych festiwalach. Coś szczególnie Wam się podobało?

Zawsze jesteśmy pod dużym wrażeniem zróżnicowanym krajobrazem w Waszym kraju i faktu, że Polacy potrafią się naprawdę świetnie bawić.

W 1500m2 do wynajęcia będzie tak samo?

Pewnie! To będzie piątek 13-go – czas na świetną imprezę!

Nie ma więcej wpisów