Kiedy w kwietniu 2012 roku ukazał się teledysk do Defto, raczej mało kto myślał o tym, że kolejna płyta grupy Jamal będzie odejściem od dotychczasowego stylu. Chyba żeby połączyć wspomniany utwór z lutową (2012) jeszcze informacją z fan page’a zespołu, której fragment głosił, że new Jamal nadchodzi. To jednak mocno naciągana teoria, bowiem nawet sam utwór Defto nie mógł zwiastować tego, co słuchacze znaleźli na krążku zatytułowanym Miłość, który ukazał się w październiku tego roku.

Trzeci w dorobku ekipy Jamala album zapowiadano jako pozycję mającą pozytywnie zaskoczyć słuchaczy trzynastoma utworami wypełnionymi gitarowym brzmieniem, rockowymi riffami, jak również melodyjnością i szczerymi tekstami Mioda. Premiera tego materiału potwierdziła wszystkie wymienione wcześniej elementy. Dotychczasowe brzmienie zespołu ustąpiło ostrzejszemu charakterowi nowych utworów. Oczywiście Miłość łączy w sobie zarówno cięższe, jak i lżejsze momenty i nie można określić tej płyty tak po prostu rockową, jednak nowe oblicze Jamala jest wyraźne.

Nie dowodzą tym krążkiem ani reggae, ani dancehall, a tracklista zawiera tylko jedną pozycję, pt. Powiedz mi, która może przypomnieć wcześniejsze dokonania Jamala. Wyłączając Nieboskit, wypełniony dźwiękami pianina, reszta to kompozycje oparte głównie na gitarach i bębnach. Spośród nich wyróżnić można Pocałuj mnie w miłość oraz Defto z ich elektronicznym zabarwieniem – właśnie z tego powodu trudno było uznać ten drugi utwór za konkretny wyznacznik nowego brzmienia grupy, bo Miłość niezupełnie jest taka jak Defto. Jest bardziej taka jak Bomba, To zapisane czy Plastikowe kwiaty.

W tekstach wszystkich niemalże utworów znaleźć można sporo wersów, przy których chce się zatrzymać na chwilę, powtórzyć je kilka razy w myślach, zastanowić się nad nimi (zostań, potrzebuję Cię tu / to, co w sobie mam, tylko ciągnie mnie w dół / zostań, poukładaj mi sny / jeden z nich na pewno to myPeron) czy odruchowo odnieść do siebie, swoich analiz lub doświadczeń (ten obłęd, na linie taniec / chcieliśmy być za blisko, miłość założyła nam kaganiecPocałuj mnie w miłość).

Album bez wątpienia jest ciekawą propozycją dla fanów Jamala, jak i dla osób, które wcześniej nie zagłębiały się w twórczość grupy. Zarówno brzmienie, warstwa tekstowa, jak i sposób w jaki połączył to wszystko Miodu, śpiewając czy rapując, sprawiają, że do płyty chętnie się wraca.

Nie ma więcej wpisów