Panowie z Hello Mark wydali całkiem niedawno swój debiutancki krążek. Postanowiłam się umówić z nimi i chwilkę porozmawiać w poznańskiej Klubokawiarni Meskalina w sercu Starego Rynku. Spotkaliśmy się przed koncertem i usiedliśmy w siódemkę w małej garderobie. Podczas tej miłej i momentami bardzo zabawnej rozmowy dowiedziałam się między innymi jak Panowie wspominają swój pierwszy koncert, jaki mają stosunek do programów typu talent show oraz jak ciężko podejmuje się decyzje w demokratycznym zespole. Jeżeli też jesteście tego ciekawi, zapraszam do przeczytania wywiadu poniżej.

musicis.pl: Może zaczniemy od początku. Wydaje mi się, że sesja Live@home, to był swego rodzaju początek Hello Mark. Jak doszło do tego, że zdecydowaliście się ją nagrać?

Michał: Zaczęliśmy spotykać się na próbach gdzieś w październiku 2011, a w listopadzie nagraliśmy wspomnianą sesję i wypuściliśmy ją od razu do sieci. Powód był dość prosty – chcieliśmy sobie dzięki temu pierwszy koncert załatwić.

Jarek: Wymyśliliśmy, że miałby to być support przed Snowmanem.

Michał: Tak! I to nawet całkiem konkretny, bo chłopaki obchodzili wtedy dziesiąte urodziny. Samego koncertu niestety nie udało się załatwić, ale sesja zapracowała na siebie. Pojawiła się w kilku miejscach, naprawdę zaistniała w Internecie, niektóre rozgłośnie radiowe zaczęły to nawet puszczać. Byliśmy zaskoczeni, bo też nie była ona w takiej jakości nagrana. Całość była realizowana dosyć amatorsko, ale też tak, żebyśmy – na tamten czas – nie wstydzili się wrzucać tego do netu. Było to jakieś dwa lata temu z hakiem. Na początku grudnia graliśmy pierwszy nasz koncert.

musicis.pl: Jak go wspominacie?

Jarek: Wspominamy świetnie, dostałem mandat za wjazd w ulicę, w którą nie powinienem wjeżdżać.

Oskar: Nie dostałbyś gdybyś się nie kłócił.

Jarek: Zespół jednak solidarnie się złożył na jego spłatę.

Oskar: Solidarnie… Nie mieliśmy wyboru! (śmiech) Całe zarobione pieniądze z tego koncertu przeznaczyliśmy na mandat.

Jarek: Pozdrawiamy z tego miejsca Straż Miejską Miasta Poznania. Ale było naprawdę fajnie. To był pierwszy nasz koncert, a przyszło dużo ludzi, przez co byliśmy dość mocno zaskoczeni. Wiadomo, że pojawiło się sporo znajomych, ale nie tylko, myślę, że dzięki temu było to bardzo pozytywne. Towarzyszył nam też dość duży stres związany z tym pierwszym koncertem.

Michał: Tym bardziej, że dosyć krótko graliśmy razem, tak jak mówię mieliśmy od października próby, potem w listopadzie szybko nagrywaliśmy Live@home, jeszcze szybciej robiliśmy materiał, właściwie było takie parcie, że co próbę powstawały dwa, trzy nowe utwory.

Jarek: Teraz tyle robimy w rok. (śmiech)

Michał: To tempo pracy było na początku dosyć duże. Potem też poznaliśmy Frania [Bartłomieja Franka – red.], mieliśmy zamiar nagrać EP-kę, jakieś single, a miało to być w maju. Franiu nas namówił, żeby nagrać całą płytę. Jednak nagrywaliśmy ją nieco dłużej niż się tego spodziewaliśmy, trwało to w sumie ponad rok, ale dzisiaj ma to wszystko happy end w postaci takiej, że ta płyta w końcu się ukazała.

musicis.pl: Od pierwszego koncertu jednak już minęło trochę czasu, a padło, że towarzyszył mu stres – nadal tak jest? Odczuwacie tremę przed wyjściem na scenę?

Jarek: Zawsze jest stres.

Oskar: Dzisiaj to jestem tak zestresowany, że nie mogę ustać na nogach, dlatego leżę. (śmiech)

Jarek: Do Oskara kiedyś karetka przyjeżdżała, we Wrocławiu przed koncertem.

musicis.pl:  Co się takiego stało?

Jarek: Dzień wcześniej graliśmy koncert w Kędzierzynie Koźlu i właściciele tej knajpy, w której występowaliśmy, wraz ze znajomymi bardzo miło nas ugościli.

Oskar: Mnie aż za bardzo.

Michał: I Oskar miał pierwszy raz kaca w życiu więc musieliśmy karetkę wezwać (śmiech). Pierwszy raz wódkę pił i…

Oskar: Zemdlałem na drugi dzień.

Jarek: Michał ukradł kanapki z lodówki.

Michał: Nie ukradł tylko poczęstował się.

Jarek: Tak czy inaczej na dwadzieścia minut przed wyjściem na scenę, a miał to być support przed koncertem Snowmana we Wrocławiu, Oskar leżał pod kroplówką w karetce i nie wiedzieliśmy czy w ogóle zagramy.

musicis.pl: Rozumiem, że zagraliście?

Jarek: Zagraliśmy.

Oskar: Jak na speedzie byłem niemalże. (śmiech)

Michał: Może powinniśmy pod kroplówkami leżeć przed każdym koncertem?

musicis.pl: Nie jest to głupi pomysł. Idąc jednak dalej, czytałam w jednym z waszych wywiadów, że padły już kiedyś propozycje żebyście zagrali zagranicą. Powiecie coś o tym?

Michał: Faktycznie padły gdzieś takie propozycje już dawno temu, ale zwlekaliśmy z tym nieco bo czekaliśmy głównie na płytę – i tak na czekaniu minął nam rok. Dopiero teraz będziemy się na wiosnę zabierać nieco mocniej za ten temat.

Oskar: Możemy powiedzieć, że pojawiła się opcja na całkiem spory festiwal zagraniczny, całkiem znany, ale nie możemy nic więcej zdradzić, żeby nie zapeszać.

musicis.pl: Abstrahując od tematu samego zespołu, ciekawi mnie jedna rzecz, na rynku muzycznym wygląda to tak, że karierę robi się na dwa sposoby…

Michał: Przez pieniądze albo przez seks.

Filip: A my nie mamy pieniędzy…

Jarek: Próbujemy przez seks, ale coś też nam nie idzie. (śmiech)

musicis.pl: Nie do końca te sposoby miałam na myśli… (śmiech) Może jednak dokończę pytanie. Chodziło mi o to, że albo idziesz do talent show albo stawiasz wszystko na jedną kartę, wypruwasz sobie żyły, ale jednak nagrywasz płytę…

Michał: Nagrasz ich pięć i się nagle okazuje, że nadal nikt o Tobie nie słyszał.

musicis.pl:  Nie przeszło Wam więc przez myśl żeby zgłosić się do jednego z takich programów?

Michał: Dostaliśmy nawet taką propozycję, ale nic konkretnego z tego nie wyszło. Po jednym z koncertów w Poznaniu podeszli do nas Panowie w garniturach, mieli ze sobą Paszport Polsatu, mówili nam o tym, że będzie jakiś nowy program na jesień i że chcieliby nas tam widzieć. Programu w końcu nie ma i jakby temat naturalnie wygasł, ale wtedy rozważaliśmy to i nie mieliśmy jakiegoś wyrobionego na ten temat zdania. Jasne, że jeżeli byłby to jakiś sensowny program, w którym nie narzuca się zespołom co mają grać, jak mają grać, a Jarkowi nie będą kazali przeszczepu włosów zrobić (śmiech), wtedy byśmy skorzystali z takiej propozycji. Jednak swego rodzaju ekspozycja w telewizji i publika jaka za tym idzie, to jest coś o czym młody zespół może tylko pomarzyć.

Jarek: Wspomniany pan przedstawił nam też to w taki sposób, że jednak założeniem całego programu było granie na żywo. Miała być to jakaś nowa jakość, więcej szczegółów nie znaliśmy, miał się odezwać – nie odezwał się, więc temat jakby upadł sam. Nie powiedzieliśmy ani tak, ani nie.

Michał: Z programów, które teraz istnieją to raczej wybralibyśmy…

Jarek: You Can Dance ewentualnie…

musicis.pl: Tylko, że tego programu akurat już nie ma.

Michał: Nie ma? To do Master Chefa – jest nowy nabór (śmiech).

musicis.pl: Wracając już stricte do Was, to od początku istnienia macie już własne określone brzmienie. Myślę, że kto raz Was słyszał skojarzy inne wasze utwory bez większego trudu. Skąd właściwie czerpiecie inspiracje? Jest to jakaś wypadkowa tego, czego wszyscy słuchacie?

Michał: Myślę, że tak.

Oskar: Ja nie słucham w ogóle muzyki. Michał mi ostatnio powiedział, że rzeczy których słucham są przynajmniej sprzed roku.

Michał: Prawda jest taka, że w przypadku każdego zespołu jest to jakaś wypadkowa, niezależnie od tego czyja jest to kompozycja i czy utwór jest autorstwa jednej osoby czy wspólny, to każdy do niego coś od siebie wkłada i każdy swoim instrumentem opowiada ten utwór w swój sposób. Nie ma u nas czegoś takiego, że mówimy sobie, że chcemy brzmieć tak jak ten czy tamten zespół, tego chyba nigdy nie mieliśmy. Znaczy się Filip chciałby grać jak Disclosure, ale jeszcze padów nie ma, więc… (śmiech)

musicis.pl: Kilkukrotnie dzisiaj wspomnieliście już o Snowmanie. Powiedzcie, czy jeszcze jakiś z poznańskich zespołów miał na was szczególny wpływ?

Oskar: Były takie trzy zespoły: Żelki, Dolary i Lady Fitness.

Michał: Tak, trzy poznańskie zespoły, z których powstał Hello Mark. Z innymi poznańskimi składami w kategorii inspiracji to może nie do końca, jednak jeżeli wspominamy już o kolegach, czyli o zespole Snowman, to znamy ich od początku i zawsze uważaliśmy, że jest to jeden z ciekawszych zespołów w Poznaniu. Trochę szkoda, że do teraz tak mało znany.

Jarek: W ogóle Poznań jest ciekawym muzycznie miejscem, bogatym w ciekawe kapele – nie zapominajmy tutaj choćby o Muchach. Chociaż można powiedzieć, że znam wszystkie ich płyty na pamięć to jednak nie jestem w stanie określić na ile w jakikolwiek sposób to wpłynęło na brzmienie Hello Mark – chyba w żaden.

Michał: Tak, w przypadku Much to w żaden, chociaż bardzo lubimy zespół i cenimy. Jest to jedna z grup, która chyba najwięcej zrobiła jeżeli chodzi o promocję lokalną.

musicis.pl: W waszych tekstach jest sporo emocji, a ich pisaniem zajmuje się Oskar – czy to, co w nich znajdziemy to są Twoje doświadczenia?

Oskar: Pierwszy raz ktoś nie zadaje mi pytania A o czym są teksty Hello Mark?  Wiadomo, że w pewnej części tak, to o czym piszę to jest to, co się ze mnie wydobywa w pewien sposób i piosenka od zawsze była, jest i będzie najłatwiejszym katalizatorem wszystkich złych i dobrych emocji, które się w nas dzieją. Ale są też to takie rzeczy, które po prostu obserwuję.

musicis.pl: Doszliśmy już ewidentnie do tematu płyty. Close Your Eyes dokładnie tydzień temu miała premierę – co dalej?

Michał: Właśnie, co dalej? Teraz jest chyba najcięższa praca przed nami.

Jarek: Tak serio, to bardzo chcielibyśmy nagrać w dość krótkim czasie drugą. Planujemy też pierwszą część roku przed wakacjami pograć znacznie więcej koncertów niż do tej pory graliśmy, zobaczymy jak to będzie z organizatorami i klubami. Natomiast przed drugą płytą szykujemy dość dużą niespodziankę, o której w większych szczegółach nie będziemy mówić. Możemy zdradzić tyle, że wypuścimy dwa, może trzy numery samodzielne, zupełnie oderwane od płyty, które będą miały nieco inny charakter. My tę płytę zaczęliśmy nagrywać półtora roku temu, więc trochę nas kusi, żeby wrzucić coś świeższego. Nie wykluczam, że pojawi się zupełnie nowy singiel, a potem jeszcze wrócimy do pierwszej płyty.

Michał: Po prostu tym debiutem płytowym chcieliśmy zamknąć jakiś etap, który już jakiś czas temu się skończył w sensie rozwoju muzycznego. Z racji, że płyta nieco dłużej wychodziła to zamykamy też ten etap nieco później. Co do nowego materiału, nie będziemy obiecywać kiedy go wydamy, nie rzucimy żadnego terminu, ale chcielibyśmy zrobić to jak najszybciej. Nie będziemy spoczywać na żadnych laurach – tym bardziej, że laurów jeszcze nie ma.

musicis.pl: Z tego co widzę, jesteście chyba dość demokratycznym zespołem, prawda?

Oskar: Bardzo demokratycznym, a nie wpływa to dobrze na rozwój.

Michał: Tak, niestety. Każda decyzja podejmowana jest co najmniej przez tydzień zanim się wszystkich obdzwoni.

Jarek: Jeszcze Oskar ostatnio skasował facebooka więc już nasza grupa nie ma sensu tak naprawdę. (śmiech) Także fanki drogie – nie szukajcie go.

musicis.pl: Czego Wam życzyć na koniec?

Hello Mark: Koncertów.

Michał: Tak właśnie, koncertów. Chcemy jak najwięcej grać, pojeździć trochę i pokazać się nieco bardziej poza Poznaniem, bo do tego jeszcze nie mieliśmy wielu okazji. Miejmy nadzieję, że przyszły rok taki dla nas będzie.

Nie ma więcej wpisów