Spotkałam się z chłopakami z Kaseciarza z okazji ich koncertu w Poznaniu. Grali w stolicy Wielkopolski w pierwszym tygodniu grudnia w Cafe Mięsna, w której wydawało mi się, że temperatura bliska jest zeru. Mimo tego, panowie i publika po koncercie wyglądali jakby wyszli świeżo spod prysznica – energią absolutnie rozłożyli wszystkie ostatnie koncerty w Poznaniu na łopatki. Przed koncertem zgodzili się uciąć miłą pogawędkę, podczas której podzielili się ze mną różnymi aspektami życia muzyka. Dzięki temu można się dowiedzieć między innymi dlaczego Kaseciarz jest Kaseciarzem i jakie problemy muzycy mają w trasie. Jeżeli także chcecie to wiedzieć, przeczytajcie wywiad poniżej.

musicis.pl: Wieść niesie, że Kaseciarz to projekt powstały w głowie Macieja jako pretekst do mówienia, że robi w kulturze – prawda czy zwykła kokieteria?

Maciek: Dzięki temu, że powstał Kacesiarz zaistniałem w towarzystwie. Wcześniej byłem takim no namem ale dzięki temu projektowi zacząłem się z bardzo fajnymi ludźmi spotykać. Teraz jednak ta koncepcja jest inna, chociaż wydaje mi się, że zmienia się ona z roku na rok. Dziś Kaseciarz jest po to, żeby udowodnić, że bezrobocie może być pełne rozrywek i zabawy.

musicis.pl: Co się takiego stało, że Kaseciarz z jednoosobowego projektu stał się zespołem?

Maciek: Nagranie tego samego co znalazło się na pierwszej płycie, w ten sam sposób nie miałoby sensu. Poza tym, ja nie umiałbym takich kompozycji robić sam – wiadomo, że z człowiekiem się inaczej pracuje niż z maszyną, albo niż ze samym sobą, dlatego chłopaki dołączyli do mnie i zamieniliśmy się w zespół. Wiele świeżego powietrza zostało tutaj dzięki temu wprowadzone.

musicis.pl: Nie wydaje Wam się, że młode pokolenia już raczej nie będą wiedzieć co zrobić z kasetą magnetofonową, że nie wspomnę o zależności jaka zachodzi między kasetą a zwykłym ołówkiem. Dlaczego więc Kaseciarz i dlaczego kasety?

Maciek: Kaseciarz to był taki facet, który handlował kasetami w moim mieście i miał bardzo barwną ksywę, zapamiętałem ją po prostu. W pewnym momencie jak myślałem o założeniu projektu od razu do głowy wpadła mi ta nazwa na zasadzie to jest to. Była ona na tyle unikalna i niespotykana, że na pewno zwróciła na siebie uwagę, a poza tym dawała wymówkę do wydawania na kasetach, które jako medium są mega łatwo dostępne.

musicis.pl: Nie sądzisz, że jednak ciężko jest znaleźć obecnie coś co je odtworzy?

Maciek: Zawsze można się rozejrzeć choćby po allegro, taki sprzęt teraz po całkiem fajnych cenach hula. Instant Classic wydało nas na takiej ładnej, fabrycznej kacecie, ale sami też robimy nasze DIY (ang. do it yourselfzrób to sam – przyp. red.). Używamy do ich tworzenia starych kaset z muzyką – taki motyw recyklingowy – na zapisanej już tam ścieżce po prostu nagrywamy swoją.

musicis.pl: Na drugim albumie pojawił się wokal. Musiałeś dorosnąć do tego, żeby zmierzyć się z byciem wokalistą czy po prostu czułeś, że brakuje tego czegoś?

Piotrek: Albo po prostu kupić mikrofon? (śmiech)

Maciek: Który potem ktoś ukradł. Pojawienie się wokalu wyszło zupełnie naturalnie. Przy komponowaniu numerów na nową płytę, tam po prostu było miejsce na ten wokal. Jego pojawienie się w tych miejscach miało sens, w przeciwieństwie do utworów na poprzedniej płycie, na której zwyczajnie umieszczanie na siłę głosu tego sensu nie miało.

musicis.pl: Wydaje mi się jednak, że bardziej używasz go jako czwartego instrumentu niż jako zupełnie osobnego środka wyrazu.

Maciek: Prawdę mówiąc nie umiem śpiewać. On tam po prostu istnieje i niesie taki czy inny przekaz.

musicis.pl: Przejrzałam parę wywiadów z Wami i zauważyłam, że często pada stwierdzenie, że nie wiecie o czym są teksty, to prawda czy po prostu element kokieterii z waszej strony?

Łukasz: Ja przyznaję – nie wiem o czym są niektóre piosenki, pytałem o to Maćka, ale nie chce się przyznać. Wstydzi się nas.

Maciek: Przecież one są o czymś – to oczywiste. Tylko, że tak naprawdę, to nie jest moja bajka żeby je interpretować, niech krytycy się tym zajmą. Oni mają lepszą rozkminę do takich spraw.

musicis.pl: Ciekawi mnie jak wygląda przełożenie waszego materiału na żywo, jak wy to odbieracie, a jak ludzie Was odbierają?

Maciek: Odbierają nas różnie. Czasami bywa tak, że mamy słabsze koncerty.

Piotrek: Jak choćby wczoraj.

Maciek: Prawda jest taka, że z każdym zespołem jest tak, że ma słabszy dzień bo albo w miejsce się nie wstrzeli, może być też zwyczajnie zmęczony, albo się pokłóci przed koncertem…

Łukasz: Albo publika siedzi na dupach i nic nie robi.

Maciek: Co do odbioru, niektóre miejsca są też dla nas zaskakujące, choćby w Częstochowie tak było. Świetne miejsce, dobry support, zagraliśmy bardzo energetycznie. Jeżeli chodzi o przenoszenie płyty na żywo – na nagraniu jest więcej warstw instrumentalnych, żeby była większa tekstura, na koncertach trzeba to wszystko do swego rodzaju piguły streścić.

musicis.pl: Do kogo chcecie trafiać ze swoją muzyką? Nie gracie czegoś co jest mainstreamowe. Bardziej robicie to dla siebie, żeby zaspokoić swoje wyobrażenie, odnośnie tego co sami chcielibyście słuchać czy może chcecie dotrzeć to większej ilości fanów – teraz liczą się lajki na Facebooku, nie powiecie, że nie.

Maciek: To jasne, że się liczą. Przyznaję jednak, że sam mam tak – ale to jest zupełnie moje prywatne podejście i nie wiem jakie jest chłopaków – jak robię jakiś numer to robię to dla siebie tak, żeby przede wszystkim mnie się spodobał, a jak potem trafię z tym do kogoś innego, to jest bardzo fajny bonus.

Piotrek: Ja lubię po prostu grać.

Łukasz: Pytałaś dla kogo, ja bym powiedział, że dla wszystkich! Ty możesz słuchać, pani w spożywczym może słuchać, każdy może.

musicis.pl: Jakbyście mieli wymienić ulubiony Wasz utwór na Motorcycle Rock And Roll, który byście wybrali?

Maciek: Z nowej płyty Roadog.

Lukasz: U mnie również Roadog oraz Bedrock.

Piotrek: The State.

Łukasz: W tej chwili Maciek wychodzi z wywiadu, więc możemy o nim szczerze porozmawiać. (śmiech)

musicis.pl: Panuje u Was demokracja jeżeli chodzi o tworzenie nowych kawałów czy któryś z Was ma jednak zapędy dyktatorskie?

Łukasz: Tak naprawdę to jest jednak zespół Maćka, on jest liderem, bo on to wymyślił. Jednak mimo tego jest demokracja – nie taka dojrzała jak na zachodzie, nie taka amerykańska, ale bardziej wschodnioeuropejska – coś między polską a ukraińską.

musicis.pl: Ale to zawsze jest tak, że Maciek ma ostateczne zdanie?

Łukasz: Nie, nie zawsze.

Piotrek: Nawet przeprowadzamy głosowania czasami, ale to jest kłopotliwe bo głosują cztery osoby. Tu należy wspomnieć o Asi – naszej menadżerce, która dużo rzeczy ogarnia, przede wszystkim nas ogania, a to jest bardzo ciężkie zadanie trzeba dodać.

Łukasz: Ale też wiele zależy od kwestii w jakiej akurat się spieramy – jeżeli chodzi o sprawy organizacyjne to faktycznie rozkładamy to na cztery osoby, a jeśli chodzi o rzeczy stricte muzyczne to na trzy, w tym momencie łatwiej jest jakiekolwiek głosowanie wygrać.

musicis.pl: Jak się czujecie w trasie. To chyba Wasza pierwsza taka poważniejsza trasa nie organizowana przez Was samych tylko przez Larm und Stille. Pasuje Wam takie życie muzyka? Kilka dni w drodze, melanże, picie..

Łukasz: Z tymi melanżami to bym nie przesadzał, bo potem ciężko się rano do kolejnego miasta zebrać. Nie będę mówił jednak, że nie pijemy, bo pijemy. W samej roli muzyków dobrze się czujemy, jesteśmy co prawda trochę śmierdzący czasem. (śmiech)

Piotrek: Najbardziej Maciek. (śmiech)

Maciek: Wierutne kłamstwo.

musicis.pl: Stawiacie na muzykę? Chcielibyście żeby to właśnie granie było waszym głównym źródłem dochodu? Czy może normalna praca, a muzyka tylko jako hobby? Tu się rodzi też kolejne pytanie, czy da się pogodzić pracę na etacie i granie?

Łukasz: Z pracą na etacie może być ciężko jeżeli w grę wchodziłyby dłuższe wyjazdy, z pracą na zlecenie byłoby już łatwiej. Dla mnie byłaby to sytuacja idealna jeżeli, za powiedzmy 10 lat, dojdę do takiego etapu, w którym będę mógł się z grania utrzymać. Tylko, że to jest długa bardzo droga i nie można się tylko w ten sposób nastawiać. Zresztą jeżeli tylko po to to robisz to może zwyczajnie nie wyjść.

Maciek: Najlepsza metoda to nie robić tego takim przekonaniem, że będzie z tego hajs. Trzeba pozwolić się rozwijać temu naturalnie, resztą nie ma w Polsce chyba tylu miast żeby robić trasy miesięczne czy kilkumiesięczne.

musicis.pl: Znam zespoły, które robią.

Maciek: Tylko, że to chyba nie jest taka muza żebyśmy my mogli się w to także wstrzelić. Ale szczerze mówiąc nie wiem.

Łukasz: Wiesz, to jest bardzo ciekawe dla mnie pytanie, bo moje serce krzyczy – tak, mój rozsądek mówi – niekoniecznie, a moja dziewczyna po prostu wspiera, za to mój tyłek się zamyka na czas trasy.

Maciek: Mówisz jakieś obrzydliwe rzeczy. (śmiech) Padło wcześniej pytanie o trasę, więc przy okazji wróćmy do tego co jest największym problemem dla niektórych – nie dla nas (ja i Piotr). Chodzi mianowicie o klasyczną dwójeczkę – o tym się nie mówi, to jest tabu. (śmiech)

Piotrek: O tym się nie mówi, a niektórzy nawet tego nie robią. (śmiech)

Łukasz: Bo ja potrzebuję spokoju, potrzeba mi gazetki tudzież książki, a potem od razu muszę iść się umyć.

Maciek: Pomyśl jak teraz może nasza wyobraźnia pracować… Jak to musi wyglądać, że ty musisz się po tym umyć?!

Łukasz: Mogę to opisać, chcecie?

Piotrek: Nie. (śmiech)

musicis.pl: Jakie macie plany na najbliższe miesiące?

Maciek: Po prostu będziemy robić nowe numery, pozwolimy aby ta płyta nieco odpoczęła po tej trasie. Będziemy też trochę jeździć, póki się jeszcze lubimy.

Piotrek: A jak sobie odpoczniemy to się będziemy jeszcze bardziej lubić.

Maciek: Będziemy do siebie lgnąć w łóżkach wieczorami. (śmiech)

Nie ma więcej wpisów