Iza Kowalewska – wiodący głos zespołu Muzykoterapia, wydała w październiku swój solowy album Diabeł mi Cię dał. Jej głos towarzyszył wcześniej wielu ważnym dla polskiego hip-hopu albumom (współpraca z artystami: Fisz, POE, Jamal, O.S.T.R.). Iza jest dyplomowaną mistrzynią jazzowej wokalistyki (absolwentka warszawskiego Państwowego Studium Jazzu w klasie śpiewu i Akademii Muzycznej w Łodzi na wydziale muzykoterapii). Dziś opowie mi o swojej nowej płycie i planach na muzyczną przyszłość.

musicis.pl: Album Diabeł mi Cię dał ukazał się w dużej wytwórni (Universal) – dotychczas byłaś związana raczej z mniejszymi, niezależnymi labelami. Czym podyktowana była zmiana?

Iza Kowalewska: Jestem bardzo zadowolona ze współpracy z Universalem. Czuję się jak w rodzinie, mam wolność artystyczną. Bardzo o mnie dbają. Czym to było podyktowane? Nikt mnie nie namawiał na współpracę z Universalem, po prostu uważałam, że będzie to postęp w mojej karierze muzycznej i możliwość pokazania się innej, szerszej publiczności. Rozmowy z wytwórnią były owocne. Tak więc podpisałam kontrakt w sierpniu, już na trzecim spotkaniu. Nagrania płyty odbywały się natomiast między lutym a kwietniem.

musicis.pl: Czy zmiana wydawcy może oznaczać, że wkrótce usłyszymy Twoje gościnne produkcje już nie z raperami, ale np. gwiazdami muzyki pop? Jak wspominasz czas współtworzenia dla polskiej sceny hip-hop w jednym z najciekawszych okresów jej rozwoju?

Iza Kowalewska: Ja bardzo bym chciała bym nagrać takie kolaboracje dźwiękowe z artystami popowymi, ale mam tu na myśli muzyków pokroju Stinga. Zresztą, może jest na to szansa, bo teraz jesteśmy w jednej wytwórni! Myślę, że to się może kiedyś zdarzyć. Może jak będę miała lat 50 czy 60, ale… może się zdarzyć!

musicis.pl: Picasso mówił, że wszystko, co potrafisz sobie wyobrazić, jest realne.

Iza Kowalewska: Właśnie! Ja też tak myślę. Jestem otwarta na współpracę z innymi muzykami, ale istotnym jest, że poniżej pewnego poziomu po prostu nie zejdę. Natomiast co do przeszłej współpracy z artystami hiphopowymi jak Jamal, O.S.T.R. czy Emade. Faktycznie, był to złoty okres tej muzyki, powstawały świetne albumy. Traktowałam to wówczas jako zajawkę, zabawę,  możliwość zaistnienia na takim featuringu. Dostawałam propozycję, przyjeżdżałam i nagrywałam swoje partie, nie brałam za to wynagrodzenia. Zawsze było to w formie – nazwijmy to – dziękczynnej w celu promocji mojego nazwiska. Teraz mało osób się na to zgadza – chciałabym poruszyć tę kwestię. Mało osób nagrywa cokolwiek nie wiedząc, czy im się to kiedykolwiek zwróci.

musicis.pl: Czy czujesz się bardziej częścią sceny jazzowej czy indie?

Iza Kowalewska: Nie wiem czy jazzowej, w sumie nigdy nie byłam 100% jazzowa. Cały czas jestem w jakimś sposób w popie, po części w alternatywie.

 

musicis.pl: Easy Band All Stars, którego byłaś częścią, był niemal podziemnym przedsięwzięciem muzycznym z kręgu muzyki acid-jazz i funk, który zniknął z rynku pozostawiając nam w spadku wybitnych muzyków, którzy tworzą teraz raczej w mainstreamie: Ty, Aga Zaryan, Mista Pita, Marcin Gańko, DJ Seb Skalski. Patrząc na wasze obecne sukcesy artystyczne, można pokusić się o stwierdzenie, że reaktywacja kolektywu EBAS byłaby strzałem w dziesiątkę i teraz jesteście wszyscy stuprocentowo all stars! Czy to realny scenariusz?

Iza Kowalewska: Obawiam się, że niestety nie. Ten kolektyw to było coś jedynego w swoim rodzaju, zespół totalnych odlotowców. Taka nieustająca impreza. Muzyczna! Fajnie nam się razem grało, próbowało, pracowało, ale ten projekt nie przetrwał tzw. zejścia na ziemię. Fakt, pięć lat temu mieliśmy pomysł by to reaktywować na chwilę. Reaktywacje – przepraszam – nigdy się nie udają.

musicis.pl: A może chociaż duet z Agą Zaryan lub gościnny remix od Seba Skalskiego w stylistyce soulful-house?

Iza Kowalewska: Z Sebastianem jak najbardziej, to możliwe. Duet z Agnieszką Skrzypek, czyli Agą Zaryan raczej nie, bo jesteśmy teraz na kompletnie oddzielnych biegunach jeżeli chodzi o pojęcie muzyki.

musicis.pl: Jesteś autorką słów i muzyki na debiucie. Wspomagają Cię wspaniali muzycy: Marcin Ułanowski, Dominik Trębski, Jacek Szafraniec i Joanna Duda. Z Joanną pracujesz chyba po raz pierwszy, jak się poznałyście?

Iza Kowalewska: Z Joanną poznałyśmy się, gdy grała na zastępstwo za Kubę Galińskiego w Muzykoterapii. Przy nagrywaniu płyty, to był faktycznie wspólny debiut. Bardzo mi się jej podejście do muzyki spodobało, ma otwartą głowę, ona ogarnia całą tę elektronikę, ja jestem bardziej analogowa. Joanna też ma inne spojrzenie na aranże, jakie ja przygotowuję. Dodała bardzo dużo barwy do tej muzyki. Zrobił to też genialny Marcin Ułanowski, który doskonale widzi moją muzykę, ona jakby przez niego przechodzi i on nadaje jej nowego charakteru.

musicis.pl: Czy praca z Dominikiem Trębskim nie kierowała nigdy losów tego albumu jednak w kierunku kolejnej płyty Muzykoterapii? Jaki jest wspólny mianownik, a co różni te wcześniejsze wspólne produkcje od albumu solo?

Iza Kowalewska: Nie, absolutnie nie. Różni się tym, że to w  całości moja produkcja. Wszystko to są wspólne aranże, ale – ujmę to w ten sposób – nie dałam się tu zmanipulować. Gdy Dominik miał inne pomysły, oponowałam mówiąc, że zrobimy to tak jak ja to widzę, bo czuję, że to jest dobre… Tak więc Dominik odpuścił i dał mi wolną rękę, bo to moja płyta, jak byłam kapitanem na tym statku.

musicis.pl: Czy na fali fascynacji brzmieniami retro, jakie niosły piosenki Amy Winehouse, Adele, Duffy oraz nowe, eleganckie brzmienia płyt Justina Timberlake’a czy Robbiego Williamsa, nie miałaś propozycji nagrania gotowej płyty producenckiej obliczonej na czysty, skalkulowany sukces komercyjny?

Iza Kowalewska: Wolałabym nie śpiewać coverów, strasznie dużo jest ich teraz, wciąż odświeżanych. Ja nie lubię i nie potrafię tego robić. Bo to ktoś inny napisał. Wiem, że to nie jest moje. Natomiast standardy chętnie zaśpiewam.

musicis.pl: Skąd pomysł na poruszający w treści utwór Damski bokser i gościnny udział Sebastiana Karpiela-Bułecki?

Iza Kowalewska: To nie jest z autopsji. To obserwacje z mediów, życia, rok temu dużo o tym problemie mówiono. Nagłaśniane były szeroko kampanie przeciwko przemocy. Gdy myślałam o tej piosence, od razu słyszałam w głowie głos Sebastiana w chórkach, po prostu. Sebastian się zgodził, Kayax też wyraził zgodę – za co oczywiście dziękuję i piosenka została nagrana.

musicis.pl: Jakie są plany promocyjno-koncertowe związane z nową płytą?

Iza Kowalewska: Planuję koncerty w wielu miastach w kraju, czekam na zaproszenia i propozycje. Najbliższy koncert odbędzie się w Gdyni, a towarzyszyć mi na nim będzie wybitny izraelski gitarzysta Dima Gorelik.

musicis.pl: Jakie są Twoje ulubione miejsca w Gdyni i Warszawie? Które z nich przeniosłabyś z Gdyni do Warszawy i na odwrót?

Iza Kowalewska: W Gdyni, moim mieście: Cyganeria-kawiarnia z tradycjami, w Warszawie Cafe Kulturalna.

Nie ma więcej wpisów