Lorine Chia reprezentuje proste podejście do muzyki, którą samą w sobie traktuje jako cel. Kocha to, co robi, więc stara się być coraz lepsza. Chce, by ludzie ją słuchali, więc dba o przekaz. Jej wizytówką jej miłość do klasycznego R&B i oldskulowych brzmień. Lorine nie ma parcia na nowatorskie brzmienie. Ale jako artystka na pewno ma przed sobą przyszłość. Słychać, że wkłada serce w to, co robi.

Kamerunka została błędnie wymieniona jako gościnna wokalistka w piosence Kanye Westa Blood on the Leaves. Gwiazdy sprzyjały temu młodemu talentowi. W wieku 19 lat potrafiła produkować własne piosenki. A na poziomie wokalnym nie tylko śpiewać, ale i całkiem sprawnie rapować. W 2012 roku wydała debiutancki mixtape, na którym pojawił się kawałek Living a Vain, będący kolaboracją z  rzutkim Chance the Rapper. Lorine jednak nie oglądała się za siebie – jej zdolności ujawniają się w pełni na najnowszym EP.

Naked Truths miało swoją premierę na Wall Street Journal. Eklektyczny krążek reprezentuje spójny miks, włączając reggae (Da Fire) i trip-hop (Lost in My Mind Feel the Music). Jednak to przede wszystkim pomysłowe połączenie hip-hopu, acid jazzu oraz futurystycznego R&B/soul. Mamy porywający klubowy kawałek Bout It, namiętny pop w Fly High czy soulowe Da Fire (jak i remake DJ Khaleda Now New Friends). Każdy kolejny utwór serwuje nam niespodziankę.

Zadziwiające, jak Chia dorosła przez jeden rok. Jej głos również dojrzał, a umiejętności tekstowe ewoluowały. Podebiutancki projekt zaskoczył pod wieloma względami, tym bardziej, że nikt się go nie spodziewał w tak krótkim czasie. Cóż, wystartowała z impetem i pokazuje światu swój potencjał. Lorine Chia miała zawrotny rok pełen koncertowania, nagrywania i zapowiada więcej lepszego na 2014 rok.

Nie ma więcej wpisów