Wczorajszy koncert producenckiego tria z Berlina był już trzecim występem, w którym dane mi było uczestniczyć. Już, a może dopiero, bo widząc częstotliwość ich koncertowania w Polsce, a także ogromne zainteresowanie ze strony fanów, być może odwiedzą nas w tym roku jeszcze kilkakrotnie (nie wspominając oczywiście o koncertach marcowych).

Dawno nie widziałem takich tłumów pod warszawskim Basenem, a jestem częstym gościem tego miejsca. Długie kolejki przed wejściem i mnóstwo ludzi w środku – tak wyglądał obraz około godziny 21:00. Później był już tylko ścisk i dziki tłum w środku, który domagał się jednego – upojenia się muzyką w niedzielny wieczór. Po katowickim koncercie w ramach festiwalu Tauron Nowa Muzyka doskonale wiedziałem, że to jest ten rodzaj wydarzenia muzycznego, który sprawia, że bez zbędnych używek potrafisz wpaść w muzyczny trans. Aczkolwiek ten katowicki i z używkami był całkiem niezły.

Zaczęli punktualnie, od utworu This Time i przez prawie dwie godziny raczyli warszawską publikę najlepszym, czym potrafią, czyli budowaniem napięcia, idealnym łączeniem dźwięku z wizualizacjami świetlnymi i hipnotyzowaniem elektronicznym brzmieniem. Bo mało kto, ale oni robią to idealnie. Ich koncerty to trans, w którym słuchacz czuje się, jakby przeżywał pełnego rodzaju podróż. I nie są to tylko moje słowa, ale opinie osób z którymi spotkałem się po warszawskim koncercie.

Miło było patrzeć na te tłumy w warszawskim klubie, które z ogromną uwagą brały udział w koncercie formacji Moderat. Ludzie poprzyjeżdżali z całej Polski, aby przeżyć niezwykłe wrażenia, które Sascha, Gernot i Sebastian zaserwowali w niedzielny wieczór. Lepiej nie omijajcie ich marcowych koncertów. Ja z pewnością wybiorę się po raz kolejny.

Setlista:

This Time
A New Error
Milk
Seamonkey
Rusty Nails
Bad Kingdom
Versions
Last Time
Damage Done
Les Grandes Marches
No. 22
Encore:
Gita
Let in the Light
Therapy

Nie ma więcej wpisów