Read the English version of the interview >>>

The Jezabels to czteroosobowy zespół pochodzący z Sydney w Australii. Swoją stylistykę określili jako intense indie, co odnosi się do ogromnej emocjonalności, jaką skrywają pisane przez nich utwory. Choć są zaliczani do sceny alternatywnej, tak naprawdę trudno przypisać ich do konkretnego gatunku. W połowie lutego ukaże się ich druga płyta zatytułowana The Brink. O niej, o trasie z Depeche Mode, a także o najbliższych planach koncertowych rozmawialiśmy z perkusistą grupy – Nikiem Kaloperem.

musicis.pl: Wasz nowy album nosi tytuł The Brink. Co on oznacza?

Nik Kaloper: W głównej mierze The Brink opowiada o staniu na krawędzi. Według mnie, to stawianie czoła wewnętrznej zmianie, strach przed nią oraz ekscytacja. To rodzaj przemiany, którą ktoś przeżywa, która czasami może być przerażająca, a czasami fascynująca. Myślę więc, że stanie na krawędzi jest o wewnętrznej przemianie i tym, co ona dla ludzi oznacza.

musicis.pl: Skoro już jesteśmy przy The Brink, czy odczuwaliście w związku z nim presję drugiego albumu?

Nik Kaloper: Tak, odczuwaliśmy presję, ale odczuwaliśmy ją również przy pierwszej płycie i… tak w ogóle nakładamy na siebie mnóstwo presji, jeśli mam być szczery. Tworzymy muzykę, cieszy nas to i mamy nadzieję, że ludziom się podoba. Odczuwamy jednak presję tego, by być dobrymi.

musicis.pl: Jak bardzo The Brink będzie różnił się od Prisoner?

Nik Kaloper: Według mnie, brzmi on zdecydowanie inaczej. To brzmienie, którego do tej pory tylko próbowaliśmy. Jest bardziej dopracowane i komercyjne. Chcemy, żeby nasza muzyka tak brzmiała. Tworzyliśmy więc utwory, trochę eksperymentując i wydaje mi się, że osiągnęliśmy to, czego chcieliśmy.

musicis.pl: W swoich piosenkach dotykacie wątków śmiertelności, osamotnienia, smutku. Umówmy się, to nie są zbyt przyjemne tematy. Skąd biorą się pomysły na takie teksty?

Nik Kaloper: Wszystkie pochodzą z głowy Hayley. Mam na myśli to, że przenosi sporo życiowych i osobistych doświadczeń, by na ich podstawie stworzyć scenariusze i opowieści o rzeczach, których doznaje. To nie jest jedno konkretne wydarzenie. Jest w tym eksploracja wielu pomysłów i różnych kontekstów. Myślę więc, że przy pisaniu tekstów czerpie inspiracje z wielu obszarów. Później wszyscy staramy się przedstawić je również muzycznie.

musicis.pl: Jak tworzycie zatem utwory? Jak wygląda ten proces?

Nik Kaloper: Prawdę mówiąc, jest trochę poplątany i pełen zamieszania. Zaczyna się od jednego z nas – od tekstów Hayley, melodii, którą ma Heather, mojego perkusyjnego beatu czy gitary Sama. Zawsze zaczynamy od małego, pojedynczego pomysłu i pracujemy nad nim razem, jako zespół, aż w końcu będziemy mieć z niego utwór. Czasami trwa to trochę, zanim uda nam się to zorganizować, ale piszemy razem i jest to wspólny wysiłek.

musicis.pl: Co robicie, kiedy nie możecie ruszyć dalej z jakimś utworem?

Nik Kaloper: Zwykle odchodzimy od niego na jakiś czas. Czasami za bardzo zbliżasz się do pomysłu, więc spojrzenie z innej perspektywy nie może zaszkodzić. Z pisaniem piosenek jest tak, że wciąż próbujesz, ale czasami wydaje ci się, że zmierzasz donikąd. Największą pomocą jest zatem zrobienie sobie przerwy. I zazwyczaj, kiedy do tego wracamy, możemy na to spojrzeć szerzej i znaleźć rozwiązanie. Staje się to bardziej przejrzyste. Najczęściej więc robimy sobie przerwę.

musicis.pl: Ostatnio byliście w trasie z Depeche Mode. Jak to się stało?

Nik Kaloper: W zasadzie to wykorzystaliśmy okazję. Chcieliśmy wyruszyć z nimi w trasę i kiedy nadarzyła się sposobność, chcieliśmy sprawdzić, co może się wydarzyć. Depeche Mode powiedzieli, że podobamy im się jako zespół. Mogliśmy więc zagrać siedem koncertów, które były najlepszymi w naszym życiu. To było niezwykle ekscytujące.

musicis.pl: Jaka jest najlepsza część bycia w zespole?

Nik Kaloper: Wydaje mi się, że samo granie muzyki. To też powód, dla którego wszyscy zaczęliśmy. Chcieliśmy grać i sprawdzić, co mamy do zaoferowania, jeśli chodzi o naszą kreatywność. Na szczycie listy będzie również możliwość podróżowania i odwiedzania różnych miejsc, gdzie możemy grać naszą muzykę. To możliwość, za którą jestem bardzo wdzięczny. Najlepszą częścią jest jednak robienie tego, co się kocha.

musicis.pl: Co odczuwasz w związku z Waszym sukcesem?

Nik Kaloper: Nie wiem, jak bardzo znani jesteśmy, ale każdy sukces jest dla nas zaskoczeniem. Oczywiście, mamy ambicje i chcemy zobaczyć, co możemy zrobić lepiej, czy możemy zagrać większe koncerty. Ostatecznie jesteśmy jednak zaskoczeni tym, co się dzieje. To daje satysfakcję, kiedy wypuszczasz swoją muzykę i wiesz, że ludzie jej słuchają. Nie wiemy, co się wydarzy. Wszystko co możemy zrobić, to upewnić się, że tego nie schrzanimy.

musicis.pl: Kiedy możemy spodziewać się Was w Polsce? Macie to już w planach?

Nik Kaloper: Chcemy zagrać wszędzie. Polska jest jednym z naszych priorytetów, ale w pierwszej turze koncertów, jakie robimy podczas europejskiej trasy w marcu, nie byliśmy w stanie jej dodać. Szczerze mówiąc, byliśmy tym zawiedzeni. Mogę powiedzieć jednak, że jeśli do końca 2014 roku nie zagramy w Polsce, będziemy bardzo niepocieszeni. To zawsze jest kwestia czasu i pieniędzy, i jeśli będzie szansa, żeby się udało, to zrobimy wszystko, żeby tak się stało. Pozostaje czekać, bo na pewno tam zagramy. Najszybciej jak będzie to możliwe.

Nie ma więcej wpisów