Bardzo często pewne piosenki kojarzą się z określoną porą roku, ja najbardziej lubię zimę oraz wiosnę, stąd też mam zestaw utworów, których słucham właśnie wtedy. W przypadku zimy są to kawałki klimatem odpowiadające pogodzie za oknem lub po prostu muzyka, z którą zapoznałam się w tym czasie i tak już pozostała soundtrackiem każdej mojej zimy. Ta playlista siłą rzeczy jest dosyć melancholijna, wypełniona gęstymi, wielowarstwowymi utworami, idelnymi do spacerów po śniegu lub zimowych wieczorów spędzonych w ciepłym domu. Niejedna osoba powie, że jest usypiająca, ale na wytrwałych czeka nagroda w postaci niedorzecznie energicznego (w porównaniu z resztą), radosnego hymnu, którym zawsze witam pierwszy śnieg.

Nie ma więcej wpisów