Debiutanci nigdy nie mają łatwo. W czasach, w których wszystko już było, trudno nagrać coś świeżego i pełnego naturalnej energii. Dlatego jeszcze bardziej cieszy fakt, który już dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że ostatnimi czasy w polskiej muzyce dzieje się bardzo dobrze. W tym wszystkim rośnie w siłę poznańska scena muzyczna, gdzie co jakiś czas objawiają się kolejne młode talenty – The Ploy, Szezlong, Rebeka, a teraz przyszedł czas na Hello Mark.

Panowie długo przygotowywali się na wydanie debiutanckiej płyty, a jeszcze na długo przed jej premierą o zespole zrobiło się głośno za sprawą nagrania sesji live@home. Sesja pokazywała potencjał jaki w tym zespole drzemie, a zauważyła to choćby Eska Rock czy radiowa Czwórka, która po prostu zaczęła puszczać ich kawałki na antenie. Teraz ich debiutancka płyta tylko udowadnia, że warto było na nich stawiać.

Close Your Eyes to 12 kompozycji, łączących w sobie ekspresję znaną z muzyki rockowej z tanecznością i przebojowością spotykaną w popie, które ani przez moment nie nużą słuchacza, tylko z każdym kolejnym numerem wprowadzają go w coraz barwniejszy świat dźwięków. Utwory są przemyślane i oparte na świetnej harmonii pomiędzy wszystkimi instrumentami. Mimo, że większość melodii opartych jest na klawiszach to nie sposób nie zauważyć gitary nadającej utworom rockowego smaczku. Stylistycznie, mimo momentami objawiającego się zadziornego pazurka bliżej im do muzyki pop, jednak nie jest to żaden zarzut. Wręcz przeciwnie – potrzeba nam dobrego popu, nie papki, którą karmią nas media – w tym przypadku Hello Mark to doskonała recepta na uleczenie polskiej sceny pop.

Wchodząc jeszcze bardziej w szczegóły ich debiutu warto zwrócić uwagę na wokal Oskara, który świetnie dopełnia utwory ładując je dodatkową porcją emocji. Momentami (szczególnie w niskich dźwiękach) – może mnie wyśmiejecie, a może nie – przypomina mi on barwą i sposobem frazowania Toma Smitha z Editors. Słychać to choćby od samego początku kawałka pt. Boy Who Destroyed The World, gdzie generalnie rzecz biorąc cały wstęp jest bardzo editorsowy. Jedyną rzeczą, do której bym się przyczepiła jest akcent, warto by nad nim odrobinę popracować, ale to tak naprawdę szczegół, na który zdecydowana większość kompletnie nie zwróci uwagi.

Świat dźwięków Hello Mark jest naprawdę pełen niespodzianek – co jak co, ale brzmienia tych chłopaków nie można pomylić z żadnym innym polskim zespołem. Piosenki zbudowane w rytm klasycznej zasady zwrotka – refren – zwrotka maja też to do siebie, że idealnie wpadają w ucho. Spokojne, czasami tylko odrobinę taneczne zwrotki sąsiadują z bardzo energicznymi refrenami jak w choćby otwierającym płytę Another World.

Reasumując panowie nagrali bardzo przyjemną dla ucha, taneczną i pełną młodzieńczej energii płytę. Nie jest to nic rewolucyjnego, jednak ogromnym plusem jest fakt, że czuć w tym wszystkim tą naturalną, niczym niewymuszoną przyjemność z grania. To, że płyta została nominowana do miana Płyty Roku 2013 na niejednym muzycznym portalu tylko potwierdza moje słowa – warto znać i warto mieć na nich oko.

Nie ma więcej wpisów