Hardcore Will Never Die, But You Will, choć nie przejawiała wielkich tendencji wypłynięcia na nowe wody, zaskakującej świeżości gatunkowej ciągnących się na niewielkiej przestrzeni gitar, to jednak porywała. Rave Tapes nie jest dziełem złym, ale jednocześnie trudno stwierdzić, aby całość wywoływała szczególnie wielkie emocje. Nie może być tu mowy o żadnej pustce, lecz jeśli spojrzeć na utwory w postaci Lord Is Out of Control i porównać je do większości sennych melodii spod znaku Mogwai, nie trudno się przekonać, że z poruszaniem ciał i ducha ma to niewiele wspólnego.

Zasłona dymna w postaci Remurdered rozpaliła dyskusję o zbyt daleko idącym przekształceniu ich stylu na rzecz brzmienia Kraftwerk, jednak bliższe zapoznanie się z Rave Tapes przyniosło ulgę. Nie tylko dlatego, że singiel wybrzmiał tutaj jako odpowiednie dopełnienie nielicznych zelektronizowanych prób grupy, ale także uczyniło go jednym z mocniejszych elementów wydawnictwa, które w dużej mierze postawiło na subtelne i kojące wycieczki podobne do tych z Heard About You Last Night. I choć nie do końca można odpowiedzieć, czy w przypadku Mogwai łączenie podobnych gatunków miałoby sens, to trudno nie być nieco rozczarowanym znaczącą zachowawczością.

Siedemnaście lat to długi czas dla zespołu, który na nowo rozpisał post-rock i z każdą kolejną płytą starał się obierać inną metodę opowiadania historii swoimi instrumentami. Dopisanie kolejnego wydarzenia do ich wielkiego już kalendarza, z pewnością jest równie wartym odnotowania wydarzeniem, jak każdy poprzedni album. Choć trzeba przyznać, że tym razem nie tak znaczącym, jak można by chcieć.

Rok 1997 niewątpliwie upłynął wielu na nuceniu jednego z najciekawszych utworów Mogwai, jakim było kończące Young Team – Mogwai Fear Satan. I do dzisiaj niewiele jest rzeczy, które ten szesnastominutowy hymn byłyby w stanie okryć zapomnieniem. Być może więc Rave Tapes jest odpowiedzią na obecne czasy i wystarczy ją przyjąć w zastałej formie.

Nie ma więcej wpisów