Jakkolwiek zabawnie i dziwnie brzmi stwierdzenie o szkockiej scenie hip-hopowej, tak Young Fathers potwierdzają, że wszystko co w podobnym zestawieniu niedorzeczne, zdaje się jedną z tych propozycji, od których trudno się oderwać. Przynależąc do nurtu związanego z rapem, efektywnie od niego uciekają, odcinają się od utartego pojęcia tego gatunku, jednocześnie zachowując tradycyjne dla niego elementy.

Plemienne bity i afrykańskie konotacje (No Way) przechodzą w melodyjność R’n’B, a podszyte elektroniką futurystyczne, zapraszające na parkiet podkłady (Get Up) wzbogacane są niejednokrotnie o ciężkie syntezatorowe miksy. Grupa nie zapomina także o wzbogaceniu nagrań o element patriotyczny, co znajduje ujście w użyciu szkockich dud. Gatunkowa elastyczność i pewna psychodelia tworzą jednak symbiozę stosunkowo lekką, bo polegającą na czarze melodii, tworząc ją także przy pomocy swojego własnego flow napędzającego kolejne numery.

Jednocześnie zachowując typową strukturę zwrotka-refren, unikają punktów kulminacyjnych. Ucinają swoje wywody w najmniej oczekiwanych momentach, starając się nie tworzyć wyraźnego początku ani końca kompozycji, przez co pół godziny trwania Dead zdaje się swobodnie płynąć. Zróżnicowane wokale, oparte na nieskrępowanym wyrzucaniu z siebie słów, falsetowe wtręty wsparte klimatem gospel czy nawet nieco agresywniejsze, dalekie od soulowego wydźwięku agresywne głosy w stylu Westa (War) wzbogacają przekrój magnetycznych elementów, których nie powstydziliby się TV on the Radio czy Death Grips. Bo takie porównania pojawiają się przy nazwie Young Fathers.

Oni sami nie tworzą jednak politycznych manifestów, nie skupiają się na socjologicznych utarczkach. Stawiają raczej na emocjonalne, żywiołowe przekazy polegające na zestawianiu ze sobą pozornie najbardziej przypadkowych znaczeń. Mając niesamowitą zdolność do aranżacji, wykorzystywania potęgi melodii, nie silą się na głębię przekazu. Powaga oczywiście zostaje zachowana, ale w dużym stopniu Dead kreuje nihilizm, zabawę konwencją bez spoglądania na innych. Jako młodzi ojcowie, Young Fathers mogą więc zaliczyć kolejny rodzicielski sukces, który z pewnością przerodzi się w miano jednej z najlepszych płyt tego roku.

Nie ma więcej wpisów