Pomimo faktu, że Little Red to dopiero drugi album Katy B, oczekiwania względem tego wydawnictwa były wysokie. Katy przez wielu uznawana jest za matkę nowego stylu muzycznego. Nic więc dziwnego, że prace nad albumem trwały prawie trzy lata. W porównaniu do On a Mission, nowy album Brytyjki to nowe podejście do produkcji. Większość utworów Katy tworzyła razem z producentami od zera, a to nie lada wyzwanie dla kogoś, kogo twórczość wcześniej opierała się głównie na pracy na wersjach instrumentalnych.

Od samego początku Little Red brzmi jak prawdziwe klubowe przedsięwzięcie, które prowadzi jedna wokalistka. Otwierając album, Katy przypomina brzmienie, dzięki któremu świat o niej usłyszał. Next Thing śmiało wprowadza na parkiet i sukcesywnie pochłania myśli, skupiając je na zabawie. Później przychodzi czas na singiel 5 AM, który zaczyna sugerować, że poprzeczka wcale nie została postawiona artystce zbyt wysoko. Kolejny, wydawać by się mogło, powinien być utwór What Love Is Made Of, jednak Katy przy wyborze utworów na album postanowiła wykreślić go z listy. Zabieg ten jest raczej dziwny, jednak – jak artystka sama o sobie mówi – Brytyjka jest perfekcjonistką, a ten utwór na Little Red jednak nie pasował.

Najmocniejszą stroną tego wydawnictwa jest utwór Crying for No Reason, przy którego nagrywaniu Kathleen wspierał Guy Chambers. To niezwykle mocna kompozycja, przepełniona emocjami, zarówno pod względem tekstu, jak i muzyki. Rosnące napięcie i siła głosu Katy zostały tutaj wykorzystane idealnie. Utwór oparty na historii nocnego telefonu od przyjaciółki balansuje idealnie na granicy smutku, który nigdy nie staje się zbyt tragiczny.

Little Red to również dwie kolaboracje – z Samphą oraz Jessie Ware. Na szczególną uwagę zasługuje ta druga, czyli Aaliyah. Kompozycja wydana wcześniej na EP-ce Danger to dowód na to, że Katy dąży sukcesywnie do celu, który obrała sobie na początku swojej kariery. Chciała tworzyć i nagrywać ze swoimi ulubionymi artystami, a do tych Jessie należy. Co więcej, w wyniku tej współpracy powstaje jedna z lepszych kolaboracji tego gatunku muzycznego.

Prawda jest taka, że środowisko muzyczne zaszufladkowało Katy jako dance-popową wokalistkę. Jest w tym dużo prawdy, jednak Little Red to nie tylko taneczne utwory. Wielu zaskoczyć może ilość wolniejszych, bardziej stonowanych kompozycji, które wcale nie czynią tego wydawnictwa gorszym. Szlifują one diament, który został w większości wyprodukowany przez Geeneusa. Do tego albumu można tańczyć, ale nie brakuje tam też brzmienia wprowadzającego w stan refleksji czy relaksu. Zależy od tego, jak ważne dla odbiorcy są teksty, które Brien nota bene napisała naprawdę dobrze.

Tym albumem Katy udowodniła wiele. Niezwykły debiut potrafi otworzyć bardzo szeroko drzwi do międzynarodowej kariery, a tą można pisać na własnych warunkach. Śpiewać o własnych przeżyciach, tańczyć na wszelkie sposoby i być perfekcjonistą nie każdy umie, szczególnie w tak młodym wieku, a Katy B zdołała połączyć to wszystko w piękną całość, która powinna rozsławić ją jeszcze bardziej.

Nie ma więcej wpisów