Smutna wiadomość dla świata muzyki klubowej: jeden z ojców chrzestnych muzyki house, Frankie Knuckles zmarł wczoraj w USA. Pionier tej kultury, propagator prawdziwego brzmienia Chicago- i soulful-house odszedł nieoczekiwanie w wieku 59 lat.

Związany w latach 80. z klubem Warehouse, Frankie zaczynał od przerabiania starych nagrań. Uzbrojony w żyletkę i magnetofon szpulowy przerabiał stare kawałki, wycinał części zbędne, wydłużał partie taneczne. Z czasem sięgnął po syntezator i TR-909 Roland. Prymitywna technika okazała się niezwykle skuteczna i przyniosła sławę Frankiemu nie tylko w Chicago, ale w całych Stanach. Jak się później okazało – TR-909 stał się symbolem muzyki house i jej nieodłącznym elementem.

Knuckles był wybitnym producentem i remixerem, laureatem Grammy. Współpracował muzycznie dokonując remiksów z artystami takimi ja: Mary J. Blige, Sounds of Blackness, Michael Jackson, Janet Jackson, Diana Ross, Luther Vandross, Michael Bolton, Pet Shop Boys, Toni Braxton.

Do historii muzyki tanecznej weszły piosenki jego autorstwa, które stały się klasykami: Tears, Your Love, Baby Wants To Ride, The Whistle Song.

Do współpracowników Knucklesa należały inne legendy house music jak David Morales, Jamie Principle, Larry Levan.

Ten smutny news podsumować możemy tylko hymnem Tears. Frankie, R.I.P.

Nie ma więcej wpisów