Kolejne elementy uległy rozpadowi. Knick-Knack II to już nie akustyczne niedostosowanie, kakofonia i jamujący jazgot, a pełnowymiarowa opowieść. Dodatkowo utkana z brzmień elektronicznych, dalekich od debiutanckiego wydawnictwa, a przez to ukazująca możliwości zespołu w zupełnie nowej, bardziej stosownej formie.

How How nie dają zapomnieć, że ich seria składa się z ułożenia, jak i abstrakcji nieskoordynowania, które to przejawiają się w kolejnych etapach wsłuchiwania się w dźwięki. Nie dziwi więc pewna psychodelia, która zawarta jest w utworze wstępnym, jednak jej rozwinięcie zostaje zahamowane. To boli, zwłaszcza w przypadku Drummer Skit, który poszerzony o dodatkową minutę lub dwie, z kilkusekundowego błysku rozbudzającej agresji miałby pewnie szansę znalezienia się u szczytu dokonań grupy.

Tym bardziej, że rozwój muzycznej myśli, jaki zaowocował w przypadku tej części, zauważalny jest przez niemal całość swojego trwania. Przestawienie się na uporządkowanie dźwięków i powolnie ciągnące się aranżacje, wolne od improwizacyjnych form ciszy i hałasu działają skuteczniej. Łagodne, przedzierające się do świadomości wpływy folkowe, harmonizują stukot kołyszącego oddziaływania Steamboat, podczas gdy pełna stylistycznych rozwiązań z repertuaru Floex’a, Niedziela, pociąga swoim ambientowym podszyciem.

Jednak w kwestii wzbudzania największego zainteresowania, przodują utwory najdłuższe, które rozwijają kompozycyjne pomysły, wznosząc je na kolejne poziomy. Duszny i złowieszczy Lighthouse On the Way Home oraz niekwestionowany lider w temacie hipnotyzmu, buzujący Arab Tripper, naszpikowane są napięciem. Charakterystyczna otoczka lo-fi podkreśla urwane wokalizy i umiejętny miks różnej maści dźwięków, w ostatnim utworze jeszcze bardziej dopełnia quasi-arabskie, orientalne bity i niesamowite, przewijające się w tle wytłumione wokale.

Zapewne, gdyby poszerzyć obecny repertuar o dawkę mocniejszych, niestonowanych brzmień jakie mógł przynieść obiecujący skit, a także nadać wyraźniejszego charakteru pozostałym propozycjom Knick-Knack II, album mógłby wiele zyskać. Z drugiej strony, taka interwencja mogłaby zaburzyć pewne swobodne przejścia, które gwarantują ciągłość dźwięków i myśli zespołu. Tym razem ewolucja obrała drogę, która zaciekawienie względem How How przekuła w znacznie więcej. Być może część trzecia przyniesie fascynację.

Nie ma więcej wpisów