Przy wsłuchiwaniu się w Kołysanki, można odczuć ten sam problem, co przy obcowaniu z wydawnictwem Kordiana Trudnego. Przede wszystkim nie każdy przekona się co do kwestii formy, która w anat-popowym świecie zdaje się być rzeczą najważniejszą. O ile jednak Odrzuty były miksem elastycznym, sprytnie łączyły swoją dziwaczność z niejednokrotnym tanecznym entuzjazmem, tak drugie dzieło duetu Kariera zdaje się być tego przeciwieństwem.

Wytworzenie własnego muzycznego języka zajęło Maciejowi Markowskiemu i Marcinowi Ożogowi rok, podczas którego wykształciła się nowa formuła samego tworzenia. Z elementów najbardziej zauważalnych zniknęły chórki, a całości przewodzi jednoosobowy wokal Ożóga. Jego teksty zajmujące się skalą makro, opowieści z perspektywy innej niż istot ludzkich, choć niecodzienne, znajdują ujście w naszej rzeczywistości. Co więcej, w gąszczu ponurych obrazków, z reguły dalekich od radiowych form, znaleźć można przewrotne, celne z socjologicznego punktu widzenia zabawy słowem. Wśród półek chowam się / nie chcę tańczyć z kasjerkami / dwa kroki w cenie trzech / bal promocji zgniata mnie, żeby tylko zacytować Supermarket.

Wyżuty urzeka swoim retro klimatem, nieco psychodelicznym zacięciem i pewną dozą stylistycznego zapatrzenia w Broken Bells. Podobną melancholię i emocjonalny powrót kilkadziesiąt lat wstecz przywołuje Koniec Wakacji, którego klimat to zatłoczone bary, małe parkiety, niepewne spojrzenia, szarość PRL-u. Dekadentyzm bijący z mozolnego powtarzania tytułowych słów skutecznie hipnotyzuje. A większość kompozycji z tego albumu – nawet tych z szybszym tempem jak Mamy czas – wpisuje się w pojęcie oniryzmu. Ten niedaleki jest jednak od nieprzystępności, bo dla niewprawionego, przyzwyczajonego do melodyjnych, gitarowych form ucha obcowanie z całością Kołysanek jest nie lada przeprawą.

Mroczniejszy, klimatyczny Dryf czy klawiszowe Dobranoc z nagłym urwanym zakończeniem wynoszą krążek gdzieś poza schemat tej niszowości, pojęcia sztuki dla sztuki, przekonywania o poetyckości własnych wersów. Mamy tu pewne momenty, które dodają szczyptę wymaganej w dzisiejszych czasach popowej melodyki, chęci wpasowania się w gusta większej zbiorowości. Tej, która tak ciągnie do absurdu muzycznych wynurzeń Mozila, a nawet pewnej odskoczni w postaci cyrkowej trupy. Tyle, że bardziej na smutno. I jeśli ktoś szuka właśnie czegoś takiego, Kariera mu to zagwarantuje.

Nie ma więcej wpisów