Głównym założeniem pracy nad albumem była próba uchwycenia z pozoru zwyczajnych, ale jakże ulotnych i migotliwych, momentów, które – po ułożeniu w całość – stanowić mogą rodzaj szkicu mojego oglądu rzeczywistości. Takie sprecyzowanie swojej twórczości to oczywiście obraz równie mglisty, co kolejne próby przedstawienia szerszej publiczności Echo Deal jako eksperymentatora. Tych jest w muzycznym świecie coraz więcej, a podpisanie się pod tym określeniem też niekoniecznie oznacza przełom i rewolucję we własnej twórczości i myśleniu o muzyce.

A jednak pięcioutworowa EP-ka tajemniczego polskiego producenta zdaje się w pewien sposób działać, bo zawartość Totem oddaje owe przestrzenne i brzmieniowe eksperymenty, do których autor się przyznaje. Już sam początek – który jak się okazuje zapowiada coraz bardziej progresywny charakter utworów – można by porównać do kosmicznych dźwięków wydanej właśnie kompilacji The Space Project. Usunięcie fragmentów wokalnych z pewnością oddałoby klimat tamtych produkcji, ich ambientowych znaczników.

Innym przykładem elektronicznego wypadu jest Hometown, gdzie harmonijkowe wstawki i perkusyjne uderzenia talerzy mącą scenę house’ową. Z kolei najbardziej rozbudowane pod względem użycia kolejnych elementów staje się kończący set Childhood. Oparty na korelacji basu i klawiszy utwór przejawia całość instrumentalnych wypraw i inspiracji, jakie można na Totem znaleźć.

Kompozycyjny eklektyzm nie byłby jednak pełny, gdyby nie najmroczniejszy, oddalony od reszty aranżacyjnych zabaw kawałek. Hip-hopowy smaczek podkładu Umarł jeden facet, przez którego strukturę przedziera się efemeryczna trąbka Olgierda Dokalskiego (ten sam zabieg przełamuje egzotykę afrykocentrycznego Sleep) to z pewnością najciekawsze połączenie, jakie Echo Deal zdołał tu zastosować. Kropkę nad i stawia sprawa świetnej narracji, za którą odpowiada Pablopavo – tu melorecytujący opowieść, której brutalny naturalizm komponuje się z pewnym rodzajem absurdu sytuacji.

I pomijając mniejsze lub większe zachwyty i spostrzeżenia dotyczące reszty treści tego wydawnictwa, to właśnie ten moment daje nadzieje na więcej podobnie fascynujących zestawień. Jeśli tak, zapiszcie mnie na listę oczekujących nowych rzeczy od Echo Deal.

Nie ma więcej wpisów