Mając kilkanaście lat, słuchałem głównie metalu i hip-hopu. Na playliście gościły kawałki grup Korn, Slipknot czy Sepultura pomieszane z tymi Cypress Hill, Snoop Dogga czy Wu-Tang Clanu. I tak poniekąd zostało do dzisiaj.

Lubię więc czasem przeszywające gitarowe riffy, perkusistę walącego w dwie stopy i wokalistę o niesamowicie wytrzymałych strunach głosowych. Obecnie, częściej jednak sięgam po rap, zarówno rodzimy i amerykański. Z każdym rokiem poznaję coraz to nowsze produkcje świeżaków, jak i te prawdziwe klasyki, nagrane kiedy mama prowadzała mnie jeszcze do przedszkola.

Od początku przygody z rapem słuchałem Slums Attack, Molesty, Warszafskiego Deszczu, ZIP Składu, Liroya i wielu innych. Ze Stanów od razu zajarałem się Snoop Doggiem, Cypress Hill, Wu-Tang Clanem, N.W.A., Icem-T, Busta Rhymesem, Fugees, Big Punem, Westside Connection i całą masą mniej lub bardziej znanych wykonawców. Od tamtej pory cały czas poznaję nowych wykonawców, zarówno polskich, jak i zagranicznych, i wiem, że prawdopodobnie tak już zostanie. Rap mnie wciągnął i już raczej nie odpuści…

Chciałem aby ta playlista zawierała utwory większości raperów, których obecnie słucham. Są więc na niej ksywy, które zna każdy, ale i kilka tych mniej popularnych, które za kilka lat, mam nadzieję, będą również dobrze znane.

Nie ma więcej wpisów