Wracając w niedzielę z majówki do Krakowa, zastałam miasto w kolorach niebiesko-żółtych. Fala, czy raczej tornado plakatów festiwalu Off Plus Camera, rozprzestrzeniło się w oka mgnieniu. Trzeba przyznać, że jest to jedno z najgłośniejszych przedsięwzięć związanych z kinem niezależnym odbywające się na terenie naszego kraju. Od zeszłego roku w ramach imprezy działa również Off Scena, gdzie prezentują się ciekawi muzycy z Polski i zagranicy.

Podsumowanie weekendu otwarcia rozpoczął Baasch, który w wersji na żywo prezentuje się jako trio. Iza Lamik z syntezatorem i Robert Alabrudziński na perkusji wspierali głównego bohatera, czyli Bartka Schmidta. Początkowe, nieco surowe elektroniczne brzmienie wraz z trwaniem setu ewoluowało w stronę bardziej tanecznych dźwięków, powodując przypływ ludzi na parkiet. Wśród prezentowanych utworów nie zabrakło akcentu filmowego, czyli utworów z Płynących Wieżowców do których Baasch stworzył muzykę.

Godzinny pokaz umiejętności Baascha był ciekawą przygrywką do występu kolejnego artysty, który praktycznie ruszył z posad klub Lizard King. Doza energii, którą ma w sobie formacja The Natural Born Chillers może być zabójcza. Szaleństwo sceniczne z łatwością przeniosło się na uczestników imprezy, którzy ruszyli w radosne pląsy. (Nie)zrównoważona dawka elektroniki i gitar okazała się być idealnym środkiem odreagowania dla wędrujących między kinami widzów i będących w ferworze pracy wolontariuszy. Apogeum zostało osiągnięte, gdy na chwilę rolę wokalistki przejęła charyzmatyczna Jaśmina Polak, absolwentka krakowskiej PWST, której najnowszy film Hardkor Disko pokazywany jest na festiwalu.

Po takiej bombie trudno było wczuć się w klimat koncertu Grasscut. Duet, poszerzony o perkusistę, starał się wykreować angażujący klimat, jednak w rozbudzonej przestrzeni klubu było to prawie niemożliwe. Dźwiękowe pejzaże, wydających pod szyldem Ninja Tune artystów, choć przyjemne, płynęły gdzieś obok mnie. Pojawiło się sporo kawałków z ostatniej płyty Unearth, jak i jeden inspirowany współpracą Grasscut z Kronos Quartet podczas innego krakowskiego festiwalu, Sacrum Profanum. Co trzeba przyznać, mimo dość chłodnej muzyki jaką prezentuje duet, sprawiają wrażenie niezwykle radosnych. Dawno nie widziałam tak cieszącej się z występowania grupy. Może w innej sytuacji, dla nieco innej widowni, koncert wypadłby mniej blado.

Gdy Grasscut rządzili na scenie, zdążyłam zauważyć obok siebie Mortena Jensena z zestawem płyt pod pachą. Czy DJ JensenJensen podniósł temperaturę w klubie, nie zdołałam sprawdzić, ale póki co mogę rzec, że Off Scena trzyma poziom, a apetyt na kolejne wydarzenia tylko rośnie!

Nie ma więcej wpisów