Blindead z każdą kolejną płytą staje się coraz bardziej świadome swojej wartości. A wartość ta jest coraz częściej zauważana i doceniana. Zespół intrygujący i nigdy nie wybierający drogi na skróty. Zespół kompletny. Właśnie trwa druga część ich trasy promującej czwartą płytę. Przy okazji jednego z koncertów Patryk Zwoliński (wokal) opowiedział czym jest Absence i co ważnego czeka ich w najbliższym czasie.

musicis.pl: Jesteście w trakcie drugiej części swojej trasy koncertowej promującej ostatnią płytę Absence. Start w Gdyni chyba nie był przypadkowy?

Patryk Zwoliński: Tak, zaczynaliśmy w domu (śmiech). Ja co prawda od 7 lat mieszkam w Warszawie, ale pochodzę z Trójmiasta. Wyjątkowe to miejsce, wyjątkowe spotkanie. Lubimy ten sprzyjający klimat.

musicis.pl: Jak wspominasz zagraniczna część trasy? Też grywaliście w ciasnych, ciemnych piwnicach?

Patryk Zwoliński: Powiem Ci, że bywało różnie. Graliśmy w typowych miejscach koncertowych, które mieściły po kilkaset osób, ale też w takich, gdzie my nie mieściliśmy się na scenie. Zazwyczaj, to ja miałem najgorzej, bo musiałem stać na skrzynkach. Jednak to nie miejsce jest najważniejsze.

musicis.pl: Nie miejsce, a publiczność. Macie teraz porównanie po części polskiej i zagranicznej. Z jaką reakcją ze strony słuchaczy spotkaliście się poza Polską?

Patryk Zwoliński: Ta reakcja jest bardzo różna. Po raz pierwszy mieliśmy okazję pokazać się publiczności zagranicznej. Nie wszyscy znali naszą twórczość, więc to była raczej ciekawość. Jednak bardzo często spotykaliśmy się z aprobatą. Ludzie przychodzili do nas po koncertach porozmawiać, kupowali płyty. To nas bardzo budowało.
W Polsce jest trochę inaczej. Zagraliśmy tu już sporo koncertów, mamy swoich fanów, którzy znają nasz materiał. Oczywiście zawsze cieszymy się, kiedy pojawia się nowa publiczność, która dopiero zapoznaje sie z naszymi tworami. To nas bardzo cieszy.

musicis.pl: Płyta Absence jest nieco łagodniejsza w swoim brzemieniu i na pewno bardziej melodyjna. Nie masz wrażenia, że tym albumem otworzyliście się na nowe grono odbiorców?

Patryk Zwoliński: Myślę, że pojawiło się sporo nowych fanów, ale nie zauważam też żeby przychodzili ludzie, którzy nigdy wcześniej nas nie widzieli. Oczywiście można tak to odbierać. Z pewnością jest kilku słuchaczy, którzy nie przyjęliby tak dobrze poprzednich płyt, jak przyjęli Absence, jednak drastycznych zmian nie ma.

musicis.pl: Czytając opinie i recenzje na temat Blindead kilkakrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem,
że Absence, to płyta na nowo definiująca Blindead. Zgodzisz się z tym?

Patryk Zwoliński: W moim przypadku Absence faktycznie trochę wyznacza nową drogę, bo w większości udało mi się ją zaśpiewać, a nie wykrzyczeć – zawsze chciałem to zrobić (śmiech). Dla mnie ta płyta na pewno pod tym względem jest przełomowa. Jestem bardziej usatysfakcjonowany. Czy taka jest dla zespołu – tego nie wiem. Na pewno jest inna, inaczej wyprodukowana. Wyznaczyła nowe kategorie naszego myślenia o muzyce. To jest klucz do odczytania tej płyty.

musicis.pl: Płyta delikatniejsza w swoim brzmieniu, ale mocniejsza w wymowie…

Patryk Zwoliński:Tak, delikatniejsza jeśli chodzi o dźwięki, natomiast o wiele cięższa w swojej zawartości, klimacie, tekstach. Dla mnie jest bardziej przytłaczająca, niż poprzednie płyty, które brzmieniowo były bardziej metalowe. Każdy z nas coś generuje i dodaje od siebie. Na pewno duży wpływ na to, jak brzmi ta płyta, miał nasz producent z Włoch Riccardo Passini (The Secret, Ephel Duath, At The Soundawn – przyp. red.), który ukierunkował nasze wizje tego albumu i nadał mu ostatecznego charakteru.

musicis.pl: A Matteo? (nowy członek zespołu-przyp. red.) Wydaje się być najspokojniejszym „elementem” w Waszym zespole. Czy to on jest tym pierwiastkiem łagodzącym?

Patryk Zwoliński:Cicha woda (śmiech). Matteo na pewno dużo wniósł do zespołu poza swoją osobą. Dodał dużo elementów melodyjnych, w szczególności jeśli chodzi o gitarę basową. Poza tym śpiewa w dwóch utworach, wiec jest to nowość w naszym zespole. Mateo ma dużo do powiedzenia. To, co robi wychodzi mu świetnie, więc czerpiemy
z tego pełnymi garściami.

musicis.pl: Jesteście zespołem, który nie idzie na łatwiznę i ciągle szukacie nowych sposobów na przekazanie w jak najciekawszej formie swojej muzyki. Wizualizacje, cytaty, wiersze, koncept albumy – to tylko kilka dowodów Waszej oryginalności. Chcecie zaangażować odbiorcę, zachęcić go do większego wysiłku podczas zapoznawania sie z Waszymi płytami?

Patryk Zwoliński:Wiesz co, jest w tym sporo racji. Bardzo dbamy, aby w miarę możliwości nasze wydawnictwa były kompletne. Wszystko co robimy, robimy w taki sposób, aby jak najbardziej nam się podobało. Może to trochę egoistyczne, ale bardzo nam na tym zależy. Jestem wielkim fanem koncept albumów, uwielbiam zamieszczać takie smaczki na płytach. Pod tym względem zainspirowała mnie pierwsza płyta A Perfect Circle. Tam wszystkie teksty zostały napisane pewnym szyfrem. Poświęcając kilka godzin można było sobie cały ten alfabet złożyć i te teksty rozszyfrować.

musicis.pl: Ty oczywiście spędziłeś te kilka godzin?

Patryk Zwoliński:Oczywiście, że tak! (śmiech) Do dziś mam te wszystkie kartki z zapiskami. Choroba, ale bardzo pozytywna (śmiech). To jest strasznie wkręcające i przedłużające żywotność albumu. Każdy, kto kupuje album oczywiście zaczyna od muzyki, przegląda książeczkę, ale dopiero przy kolejnych przesłuchaniach zaczyna w nią wnikać i uważniej przeglądać się temu, co na niej jest. Później czytając w wywiadach, że w tym materiale został ukryty jakiś motyw, zaczyna się tego szukać, rozkładać warstwa po warstwie, aż dotrze do sedna.

musicis.pl: Skąd pomysł na umieszczenie w książeczce cytatów Kochanowskiego i Nietzschego?

Patryk Zwoliński:Po zakończeniu pracy nad tekstami stwierdziłem, że przydałby mi sie cytaty jako wstępy do poszczególnych utworów. Coś na zasadzie epitafium. Zacząłem więc szukać. Tak się złożyło, że właśnie te okazały się najbardziej pasujące i stanowiące klamrę. We wkładce znalazły się też obrazy, które doskonale uzupełniają ten album i współtworzą jego klimat. Może jest trochę cmentarnie, ale to jest estetyczny cmentarz (śmiech).

musicis.pl: A nie macie obawy, że ktoś może Wam zarzucić przerost formy nad treścią?

Patryk Zwoliński:Każdy może tak powiedzieć, ale nas to nie interesuje. Nigdy nie będziemy się naginać pod publikę. Robimy to, co czujemy i jeśli ktoś przestanie słuchać naszej muzyki, kupować płyty czy chodzić na koncerty, to zaakceptujemy to.

musicis.pl: Ostatnio podpisaliście kontrakt z zagraniczną agencją koncertową. Zgadza się?

P.Z: Tak jest. Po trasie zagranicznej z zespołem Leprous zwróciła się do nas duńska firma Intromental. To świeża sprawa, na razie czekamy na to, co się wydarzy. Liczymy, że uda się zagrać nieco więcej koncertów za granicą.

musicis.pl: Jest szansa na kolaborację z zagraniczną kapelą, jak to było w przypadku Tides from Nebula?

Patryk Zwoliński:Bardzo byśmy chcieli, aczkolwiek myślę, że to byłoby bardzo ciężkie do zrealizowania. Po pierwsze nie jesteśmy z żadnym zagranicznym zespołem na tyle blisko, by zacząć razem coś tworzyć. A po drugie, to byłoby bardzo trudne ze względów logistycznych. Bardzo chciałbym coś zrobić z chłopakami z Leprous, bo to strasznie uzdolnieni muzycy i jednocześnie bardzo młodzi ludzie, którzy grają tak, że szczęka opada. To byłby wielki zaszczyt. Jednak bardziej prawdopodobny jest gościnny udział, w którymś z utworów na nowej płycie.

musicis.pl: A Tides from Nebula? Jest szansa, że kiedyś znów zobaczymy Was na jednej scenie?

Patryk Zwoliński: Być może kiedyś uda nam się znów coś razem zrobić. Na razie każdy promuje swoją płytę, my gramy teraz kilka koncertów, potem wakacyjne występy i praca nad nowym albumem, więc w tej chwili koncentrujemy się na innych rzeczach. Nie leżymy i nie czekamy, aż ktoś do kogoś zadzwoni i powie: „Zróbmy coś, bo tak leżymy” (śmiech). Wtedy pojawiła się okazja i propozycja ze strony OFF Festivalu, a nam się to bardzo spodobało. To było fantastyczne doświadczenie.

musicis.pl: Za miesiąc zagracie w Radiu Gdańsk. Wiem, że przygotowujecie z tej okazji coś specjalnego. Zdradzisz co?

Patryk Zwoliński: Będzie część akustyczna i elektryczna. Właśnie zaczynamy pracę nad kilkoma utworami z nowej płyty w wersji akustycznej właśnie. Skorzystamy z tego, co przygotowaliśmy kiedyś z Affliction XXIX II MXMVI.
W sumie pojawi się około 6 utworów w takiej wersji. Zagramy tam 29 czerwca, koncert będzie transmitowany na żywo i będzie to absolutnie wyjątkowy wieczór. Z tym wydarzeniem wiążę się też następna historia.

musicis.pl: Wydawnictwo?

Patryk Zwoliński: Dokładnie tak. Chcielibyśmy ten koncert, który zostanie zarejestrowany w Radiu Gdańsk wydać w formie albumu koncertowego. Co najważniejsze: chcielibyśmy, aby swój udział w wydaniu tej płyty mieli także nasi słuchacze i fani. Płytę wydajemy niezależnie od wytwórni, więc zbieramy fundusze, aby ją wydać. Jeśli ktoś chciałby być częścią tego albumu może nas wesprzeć na portalu wspieramto.pl. Mieliśmy dużo zapytań o materiał akustyczny, więc będzie okazja, aby go zarejestrować.

musicis.pl: Jest szansa na kilka koncertów akustycznych na trasie?

Patryk Zwoliński:Wiesz co, to się wiąże z trudnościami realizacyjno-technicznymi. Na koncercie w Radiu Gdańsk pojawią się przewspaniali goście, których na razie nie zdradzę. I później granie akustycznych koncertów bez nich byłoby przykre (śmiech). Ja z przyjemnością grałbym takie koncerty jak najczęściej, bo bardzo dobrze czuję się
w takiej aranżacji. Być może uda się zagrać bez prądu w niedalekiej przyszłości. Nie mówię nie, ale nie mówię też tak, żeby potem nie było, że nie dotrzymujemy słowa (śmiech).

Nie ma więcej wpisów