Smutna wiadomość dla całego świata muzyki: 27 czerwca zmarł legendarny artysta muzyki soulowej – Bobby Womack. Muzyk odszedł w wieku siedemdziesięciu lat. Nie podano niestety jeszcze żadnych szczegółowych danych na temat przyczyn jego zgonu, ale wiadomo, że w ostatnich latach artysta zmagał się z chorobą Alzheimera i zdiagnozowano u niego również raka jelita grubego.

Bobby Womack urodził się w 1944 roku w Ohio i wychowany został w bardzo religijnej rodzinie baptystów: jego ojciec był prezbiterem, a matka organistką. W wieku dziesięciu lat muzyk otrzymał swoją pierwszą gitarę i w tym momencie wraz ze swoim bratem Curtisem zaczęli gospel jako Womack Brothers.

W 1956 roku talent rodzeństwa został odkryty przez legendę śpiewu Sama Cooke’a, który zaproponował im zmianę nazwę zespołu na The Valentinos i tworzenie muzyki bardziej w nurcie soulowym. W czasie najbliższej dekady duet doczekał się kilku hitów, w tym It’s All Over Now i Lookin’ for a Love. Po śmierci Cooke’a w 1964 The Valentinos zostało rozwiązane.

Swój debiutancki album Fly me to the Moon Bobby wydał w 1968 roku. We wczesnych latach siedemdziesiątych Womack zaistniał z kolei jako songwriter i gitarzysta artystów z naprawdę górnej półki – tworzył między innymi dla Arethy Franklin, Wilsona Picketta czy The Rolling Stones. Po krótkim solowym powrocie wraz z remake’m Lookin’ for a Love artysta wrócił do kolaboracji z innymi i nagrał kilka duetów z Patti LaBelle.

Skłonność artysty do narkotyków sprawiła, że jego kariera w 1985 na chwilę się zatrzymała, ale w połowie lat dziewiędziesiątych wrócił z przytupem, nagrywając kilka albumów z The Roots i Toddem Rundgrenem. Bobby Womack miał też swój udział w tworzeniu krążka Plastic Beach Gorillaz, a współpraca z zespołem układała się na tyle dobrze, że uczestniczył też w ich trasie koncertowej. W 2012 roku w niezależnej wytwórni XL Recordings wydał swój solowy krążek The Bravest Man in the Universe, a aktualnie trwały prace nad jego kolejnym – dwódziestym ósmym już dzieckiem – The Best is Yet To Come, gdzie Ron Isley, Stevie Wonder, Rod Stewart i Snoop Dogg.

Choć Bobby’ego Wormacka nie ma już wśród żywych, to jego charakterystyczny chrapliwy głos i muzyczna spuścizna zostaną z fanami na zawsze.

Nie ma więcej wpisów