Proste, gładkie szosy gdzieś w Stanach Zjednoczonych, gdzie wielkie, ciągnące się kilometrami pola pszenicy tworzą nieskończone złote pasma. To pierwsze, wygenerowane podświadomie obrazy, które pojawiają się przed moimi oczami, kiedy zaczynam słuchać albumu Stay Gold duetu First Aid Kit. I cóż, że ze Szwecji – można by powiedzieć, skoro siostry Johanna i Klara Söderberg prezentują jedną z najlepszych współczesnych mieszanek amerykańskiego folku z domieszkami bluesa i country. Zaczynając od coveru Fleet Foxes, który przyniósł im pierwsze grupy fanów, dziś lądują z trzecim długogrającym krążkiem pod skrzydłami renomowanej, dużej wytwórni, jaką jest Columbia.

Podstawowym i najważniejszym elementem który przyciąga uwagę w utworach duetu to nieziemskie harmonie głosów sióstr. Nie potrafię sobie przypomnieć innych dwóch kobiecych wokali, które by współgrały tak doskonale. Ten element był niepodważalną zaletą dwóch poprzednich płyt i z sukcesem powtarza się na nowym krążku. Kiedy do lekko zachrypniętego głosu Klary dołącza jaśniejszy barwą wokal Johanny, każdy kawałek wznosi się na wyższy poziom. Warto przywołać choćby refren Cedar Lane, który z pewnością u wielu słuchaczy wywoła ciarki.

Wspomniany na początku motyw drogi przewija się przez kilka kompozycji z singlową My Silver Lining na czele. Siostry wiodą nas przez własne rozterki i kamienie, które życie kładzie pod nogi. Przyjemne dla ucha melodie zyskują więc melancholijny, momentami gorzki pierwiastek, czego najlepszym przykładem jest Master Pretender. Jeżeli nawet znajdą się tacy, którym warstwa liryczna w kilku momentach wyda się sztampowa, wyjątkowe brzmienie duetu pozwoli o tym zapomnieć. Utwory prowadzone gitarą i wzbogacane od czasu do czasu zestawem smyczków są aranżacyjnie kompletne i dopracowane. Wyjątkowo ciekawie brzmi zestawione w końcówce Heaven Knows, czyli rozkręcający się hit country, z balladowym A Long Time Ago. Tu najwyraźniej widać, że zespół gotowy jest na eksperymenty i wyjście poza schemat.

Mimo tego siostry nie odważają się za dużo zaryzykować. Jest poprawnie i bezpiecznie. Po dłuższym czasie wszystko zlewa się w jedną całość. Stay Gold to z pewnością krok naprzód w stosunku do Lion’s Roar, a jednak żaden z utworów nie był w stanie poruszyć mnie tak jak tytułowy utwór drugiej płyty, czy również na niej obecny singiel Wolf. Owszem, tamten krążek miał więcej niedociągnięć, ale biła z niego pewna urzekająca mnie dzikość, której na nowym albumie zabrakło.

Siostry zdają się zdążać do bezpiecznej przystani, by zakotwiczyć gdzieś koło Mumford & Sons, a przecież nie o to chodzi. First Aid Kit, mają potencjał na dużo więcej i mogą sięgać dużo wyżej, nie tracąc swojej oryginalności na rzecz masowego słuchacza. Nie zrozumcie mnie źle, Stay Gold to naprawdę dobra płyta. Brakuje mi w niej jednak tego błysku, który pozwala zapamiętać ją na dłużej. Życzę więc paniom, by podążały za swoim własnym tekstem, czyli jak śpiewają w otwierającym utworze: I won’t take an easy road. Trzymam kciuki, by na następnym albumie rzeczywiście zdecydowały się zejść z utartego szlaku, bo mogą naprawdę wiele zyskać.

Nie ma więcej wpisów