Płyta Torna Hawka szturmem podbija serca słuchaczy. Szczerze chciałbym tak zacząć tą recenzje, ale idę o zakład, że nikt tej płyty nie słuchał, a wspomniany Hawk kojarzy się bardziej z Tonym Hawkiem niż z muzyką. Sam zresztą natknąłem się na nią po intensywnych poszukiwaniach czegoś naprawdę interesującego, ale utwór Street on Fire szybko przekonał mnie do zapoznania się z całym albumem. Powiedzmy jednak coś o samym artyście bo sądzę, że jest to kluczowe do jakiejkolwiek oceny.

Luke Wyatt, który ukrywa się pod pseudonimem Torn Hawk w swoich młodzieńczych latach często przebywał w kinie prowadzonym przez jego macochę. To doświadczenie musiało mieć na niego niewątpliwy wpływ ponieważ zapoczątkowało serię filmików odnoszących się do filmów z lat 80-tych i zapomnianej już epoki kaset VHS. Twórczość filmowa Wyatta opiera się właściwie na tych wszystkich zgrzytach obrazu podczas przewijania, wkładania lub przegrywania wspomnianych kaset. Taka też jest jego muzyka.

Ogólnie mówiąc, na krążku Through Force of Will usłyszymy ambitną elektronikę spod znaku lo-fi. Bez większego zainteresowania może wydawać się ona monotonna i nudna. Ale dopiero po wnikliwszym przesłuchaniu możemy odkryć w niej coś zaskakującego. Prawie każda piosenka zrobiona jest wręcz w filmowy sposób. Po dosyć prostym motywie przewodnim, następuje stopniowe dodanie kolejnych dźwięków, które niszczą początkowe wrażenie o utworze. Szczególnie filmowym przypadkiem jest Damage with Jeremy Irons. Już sam tytuł przywołuje film Skaza, a początkowe analogowe, mroczne brzmienie jest przełamywane pod koniec utworu przez niespodziewanie wysokie dźwięki. Choć Wyatt w komponowaniu bazuje głównie na syntezatorze i automacie perkusyjnym, to najciekawsze są wejścia gitarowe które przywołują utwory a la Fennesh.

Na płycie znajdziemy także utwory przywołujące na myśl Steva Reicha, Aphex Twina bądź Oneohtrix Point Never. Mówiąc krótko – fan zaangażowanej elektroniki znajdzie coś dla siebie. Równie dobrze Through Force of Will mogłoby być soundtrackiem jakiegoś filmu Cronenberga z lat 80-tych, choć w tym wypadku zapewne dobro zwyciężałoby nad siłami zła. Pozytywne brzmienie ciągnących się dźwięków gitar w dwóch ostatnich utworów (numer tytułowy oraz Blindsided) dobitnie to podkreśla i dodatkowo przełamuje klimat płyty.

Dzieło Torna Hawka utrzymane jest na wysokim poziomie, ale pozostawia lekki niedosyt. Pomimo tego proponuję by każdy tą płytę przesłuchał. Wielu recenzentów ją ominęło (nieliczni, którzy tego nie zrobili wystawili całkiem przyzwoite noty) i stąd Through Force of Will zaginął w czeluściach internetu i półek sklepowych. Jest to wielka szkoda, bo ja ze swojego małego odkrycia jestem bardzo zadowolony.

Nie ma więcej wpisów