music is ... muzyka z najlepszej strony.

How To Tun Away

Slow Magic How To Run Away

data premiery: 2014-10-09
wydawca: Downtown Records

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 2 głosy
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Gdy parę lat temu Slow Magic okazał się przyjemną odpowiedzią na pościelówy Washed Out, jego rozpoznawalość wciąż pozostawiała wiele do życzenia. Kolejne występy szybko jednak zmieniły jego status, a poszerzanie muzyczno-koncertowych działań przyniosło także nowy zakres brzmieniowych porównań, których niepokojący komplet rozrósł się do nazwisk Gold Panda czy chociażby niepokojących wizji Holy Other. I choć postacie te mogłyby przywołać w dużej mierze pozytywne wrażenia, to zawartość „How To Run Away” nie oferuje żadnej świeżości w związku z podobnym brzmieniem. Nie jest jednak tak, że nowy materiał Slow Magic brzmi jak nazbyt wykorzystana inspiracja. Bo w końcu czy samo R&B i chillout nie są na wielu poziomach wyczerpywalne?

Nawet jeśli można z poszczególnych gatunków – których miks jest tu bardziej zróżnicowany niż na debiucie – wyciągnąć coś więcej, to trudno dopatrywać się w samych utworach czegoś wyjątkowo odrębnego od sceny, z której Slow Magic czerpie i się wywodzi. Tym bardziej, że choć sam album jest wyraźnie lepiej wyprodukowany, a muzyka tła z debiutackiego „Triangle” zmierza bardziej w kierunku parkietowych klimatów, najnowsza pozycja muzyka działa raczej jako zbiór osobnych pozycji, niżeli zachwycającej całościowo spójności.

Tam gdzie klawiszowe loopy zatopione w synth-popowych fazach dają uczucie obcowania ze zgrabnymi house’owymi pozycjami („Girls”), a fortepianowe zapędy dalej torują sobie drogę w przestrzeni R&B („Youth Group”, „Still Life”) trudno znaleźć producencką wyrazistość. Nieco lepiej radzi sobie synthowy old school, który porywa melodyjnością („Manhattan”) czy disco-popowymi konotacjami („Bear Dance”). Jednak gdy pulsacja podobnych produkcji dobiega swojego końca, nie trudno zatęsknić za pewnym minimalizmem i budowaniem napięcia („Closer”), gdzie słychać nawet enigmatyczne jazzowe inspiracje („Hold Still”).

Instrumentalne przesłodzenie po raz kolejny pozbawione jest pamiętnych linii wokalnych, które zastępowane jest pojedynczymi frazami i kilkoma wokalizami przebijającymi się przez migające syntezatory. Ten zabieg, choć w wielu momentach pozwala na wyraziste dostarczenie melodyjnych przełamań i pewnej zabawy samym rytmem, po pewnym czasie zaczyna nużyć. Przesadna sterylność brzmienia i przewidywalność wytyczonych ścieżek sprawia, że w swojej dużej części „How To Run Away” staje się miałkie.

W ujęciu Slow Magic luźne powtarzanie przemawiających przez konsolety sezonowych trendów jest na tyle solidne, co bezpieczne i nie do końca zaspokajające. Z tych samych powodów nie można także temu krążkowi odmówić przyjazności brzmienia, które towarzyszy już od pierwszego wysłuchania. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że wraz z sekundą kończącą to wydawnictwo, znamy Slow Magic nie bardziej – a może nawet o wiele mniej – niż po zapoznaniu się z jego debiutem.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...