Nie, nie chodzi o zmianę daty premiery debiutanckiego albumu. Kanadyjska piosenkarka zaprezentowała nowy utwór.

Kiesza jest niewątpliwą sensacją tych wakacji. Jej pierwszy singiel „Hideaway” szturmem wziął listy przebojów i klubowe parkiety. Kolejne single „Giant in my heart” i „No enemiesz” potwierdziły jedynie jej talent do tworzenia chwytliwych, tanecznych utworów.

Wczoraj światło dzienne ujrzał najnowszy, czwarty kawałek promujący debiutancki album „Sound of a woman”. „Bad Thing” odkrywa zupełnie nowe oblicze Kieszy. Zamiast szybkich, elektronicznych bitów, dostajemy utrzymane w stylistyce R&B bujające dźwięki. Wykrzykiwane frazy ustąpiły miejsca klimatycznemu wokalowi. Całości dopełnia wsparcie rymami od Joey Bada$$.

Podpisanie takiego utworu nazwiskiem Kieszy jest sporym zaskoczeniem, w końcu przyzwyczaiła nas do zgoła odmiennej stylistyki. Trzeba jednak przyznać, że jest to bardzo pozytywna niespodzianka. Ciekawe czym jeszcze zostaniemy zaskoczeni 21 października, kiedy „Sound of a woman” trafi na sklepowe półki.

Nie ma więcej wpisów