music is ... muzyka z najlepszej strony.

This Is All Yours

Alt-J This Is All Yours

data premiery: 2014-09-22
wydawca: Infectious Music

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 31 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Nie wydaje się aby gigantyczny sukces debiutanckiego krążka wywarł na Alt-J jakąkolwiek presję w kontekście nagrywania numeru dwa. Laureaci Mercury Prize należą do tych artystów, którzy robią co chcą nie biorąc sobie do serca opinii innych, co jest pewnie najzdrowszym podejściem do zawodu, który wybrali. Słowem, które najlepiej oddaje ich stosunek do show biznesu oraz własnych osiągnięć jest normalność, a zespół najchętniej ukryłby swoje twarze wzorem Daft Punk, chociaż akurat w ich przypadku ryzyko stania się zbyt rozpoznawalnymi praktycznie nie istnieje.

Jeśli chodzi o zachowanie, ich idolami są Radiohead oraz Portishead. Tamtych już nikt nie odważy się skrytykować, a wytwórnie pokornie i z wdzięcznością przyjmują wszystkie nagrane przez nich dźwięki, Alt-J natomiast muszą sobie podobny status dopiero wypracować. Tymi, którzy odważyli się im przeciwstawić byli reprezentanci ich labela zza oceanu, którzy uznali, że zaprezentowany im materiał nie ma potencjału singlowego. W odpowiedzi zespół nagrał „Left Hand Free”, kawałek, który szyderczo określają jako coś co polubią amerykańscy kierowcy ciężarówek, chociaż umieszczenie go na albumie sugeruje, że podoba się im bardziej niż chcieliby się do tego przyznać.

Ta rzekomo nielubiana piosenka jest jedyną na „This Is All Yours”, która faktycznie nadaje się na singiel. Ewentualnie można do tej kategorii wrzucić także „Every Other Freckle” lecz poza tym próżno na tym krążku szukać przebojów pokroju „Breezeblocks” czy „Fitzpleasure”. W jednym z wywiadów Thom Green – perkusista Alt-J – przyznał, że uświadomienie sobie obecności publiczności oczekującej na ich kawałki zrodziło pokusę aby iść w kierunku bardziej komercyjnym, jednak doszli do wniosku, że to się nie uda.

W rezultacie tych przemyśleń dostajemy czternaście kompozycji pełnych zawiłości, których zgłębianie wymaga czasu i cierpliwości. Pierwsze wrażenie może błędnie podpowiedzieć, że tym razem przekombinowali – lecz nic bardziej mylnego. Zespół odwrócił się od elektroniki na rzecz łagodnego folku oraz budowania gitarowo-klawiszowych harmonii, co słychać w „Nara”, czy „Choice Kingdom”, lecz nie są to melodie oczywiste ani chwytliwe. Aby wychwycić te subtelne smaczki ukryte na drugim planie, należy się w nie uważnie wsłuchać. Wielowarstwowość kompozycji najbardziej widoczna jest w „Hunger of the Pine” ozdobionym zarówno przez ciepłe brzmienie saksofonu jak i zsamplowany głos Miley Cyrus.

Mimo że zespół pochodzi z przemysłowego Leeds to w „Warm Foothills” można poczuć atmosferę angielskiej wsi i jest to jedyny fragment albumu, który za sprawą nadmiaru słodyczy ociera się o kicz. Na szczęście równowaga zostaje szybko przywrócona za sprawą akustycznego „Pusher”, w którym Joe Newman składa romantyczną deklarację mówiącą, że zamierza przejść przez życie z kobietą u swego boku. Podobnych miłosnych wynurzeń na tym krążku znaleźć można więcej, jednak najciekawiej prezentuje się pożądanie w wersji ekstremalnej w „Every Other Freckle” (I wanna be every lever you pull, and all showers that shower you … devour me). Joe Newman śpiewa tutaj jeszcze bardziej od niechcenia niż na pierwszym wydawnictwie, można się przyczepić do braku charakterystycznych harmonii wokalnych, które częściowo przesądziły o sile „Breezeblocks”. Najwyraźniej jednak taki był zamiar. Wokal, mimo że siłą rzeczy znajdujący się na pierwszym planie, celowo jest cichy i niewyraźny, a czasem sprowadza się do niewyraźnego mamrotania. W ten sposób bowiem zespół uwydatnia to co tu liczy się najbardziej, czyli bogactwo dźwięków stanowiących tło dla głosu Newmana.

Podobnie jak „An Awesome Wave”, ta płyta również zawiera fragmenty, bez których prezentowałaby się lepiej, lecz trzeba przyznać, że jest dojrzalsza, bardziej złożona i każdy uważny słuchacz to doceni. Tym krążkiem Alt-J umacniają swoją pozycję na brytyjskim rynku muzycznym i podejrzewam, że wkrótce już żaden wydawca nie będzie kwestionować ich dokonań.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...