Kollektiv Turmstrasse to uznany duet producentów: Nico Plagemann i Christian Hilscher. Od lat obecni na scenie minimal-techno, reprezentując label Musik Gewinnt Freunde wystąpili w ten weekend w klubie Nowa Jerozolima na jego urodzinach. Przeczytajcie ekskluzywny wywiad o współczesnej scenie techno, życiu w Hamburgu, klubowej publiczności na świecie i o tym, że dzięki muzyce zdobywa się przyjaciół…

Christian, Nico: obaj jesteście obecni na scenie klubowej od około 15 lat. W międzyczasie zmieniały się zarówno trendy muzyczne, jak i merketingowe. Jak oceniacie świat techno w roku 2014?

Kollektiv Turmstrasse: Mamy wrażenie, iż ta scena robi się z roku na rok coraz bardziej profesjonalna. To, co kiedyś było miłą imprezą muzyczną, jest dziś częstokroć wielkim, masowym eventem. Z jednej strony jest to fajne dla artystów i publiczności, ale z drugiej strony znika ten cały czar i urokliwość undergroundu. W roku 2014 obserwujemy wciąż rosnący wpływ muzyki elektronicznej i naturalnie efekty tego procesu.

Czy techno jako gatunek ma jeszcze szanse się rozwijać, czy powinniśmy raczej oczekiwać powrotu do korzeni? Np. Nina Kravitz jest całkowicie zafascynowana sylistyką acid-house’ową i dedykowała temu nurtowi nawet swój label…

Kollektiv Turmstrasse: Piękne w muzyce elektronicznej jest to, że ta muzyka wciąż się rozwija. Trendy przychodzą i odchodzą. Jednak wciąż pozostaje miejsce na korzenie. Poprzez zastosowanie nowych i starych technologii w technice studyjnej i wpływ młodych talentów , powstaje rok za rokiem świetny miks nowych trendów i hybryd gatunkowych. Wiele dawnych nurtów odkrywanych jest teraz na nowo i ma wpływ na współczesny obraz nowoczesnej muzyki tanecznej. Byłoby przecież nudno, słuchać wciąż tego samego…

Który z was decyduje o tym, czy przyjąć dane zlecenie na remix? Jakie czynniki odgrywają tu najważniejszą rolę? Macie swoich ulubionych wykonawców, z którymi chętnie chcielibyście współpracować w przyszłości?

Kollektiv Turmstrasse: Jesteśmy zespołem od lat i tak właśnie podejmujemy decyzje: zespołowo. W pierwszym rzędzie, dany utwór musi nam się zwyczajnie podobać. I udostępniony materiał musi być tak przygotowany, by dało się nad nim popracować. Często mamy już z góry określone okienka czasowe, w których wiemy, że nie mamy szansy na wykonanie danego remiksu. W sztuce bywa tak, że trzeba dopasować wymagania czasowe do zapotrzebowania… Naturalnie mamy swoich ulubionych artystów, gdzie zabiegamy o współpracę i często to się udaje.

W jednej z ankiet, Hamburg został uznany za najbardziej ulubione miasto do życia w Niemczech. Jest też w Top 20 najbardziej przyjaznych do życia miast na świecie. Czy ma to wpływ na muzykę? Czy wchodzi w grę, że Hamburg zastąpi kiedyś w przyszłości Belin jako kreatywne centrum muzyki, sztuki?

Kollektiv Turmstrasse: Hamburg ma swój własny czar i doprawdy trudno porównać go do jakiegokolwiek innego miasta w Niemczech. Poprzez zintegrowany z miastem port , dużą ilość zieleni i wiele atrakcji na każdym niemal rogu ma się uczucie mieszkania w światowej metropolii, która jednocześnie daje poczucie wspólnoty małego miasta. Nasza scena muzyczna nie jest duża, za to o wysokiej jakości. Znamy się jako artyści i traktujemy na płaszczyźnie przyjaźni. Hamburg raczej nie przebije Berlina jako centrum kreatywności – nie sądzimy, by to było możliwe. Zbyt duże są tu uwarunkowania i różnice. Berlin pozostanie Berlinem, a Hamburg Hamburgiem – jednak chyba tylko w stosunku do pogody spoglądamy czasem z zazdrością na Berlin…

Jak rozumieć wasz koncept Musik Gewinnt Freunde? Waszym przesłaniem jest wszak: Ważna jest przecież muzyka i przyjaciele, z którymi się nią dzielimy. Jak powstało to przedsięwzięcie i wasza wytwórnia? Jakie idee przyświecają tej dewizie?

Kollektiv Turmstrasse: Musik Gewinnt Freunde to nasz wspólny projekt, jaki traktujemy z wielką czułością i miłością. Założony w roku 2006, pomyślany by traktować go jako zawodową wytwórnię muzyczną, ale bardziej jako możliwość, by wydawać płyty, winyle. W 2014 roku udało nam się więc wydać 26 płyt. Cała filozofia tkwi w nazwie (Muzyka zdobywa przyjaciół) – artyści, jakich wydajemy w naszym labelu, to w większości nasi przyjaciele. To znajomości, jakie zawarliśmy poprzez muzykę. Wytwórnia jest więc swego rodzaju platformą, która nas wszystkich łączy i spaja razem, pozostawia w kontakcie. Tak naprawdę nie ma jakiejś hierarchii czy odgórnego planu – każdy jest częścią projektu, wnosi tu swój wkład.

Kollektiv Turmstrasse podróżuje po całym świecie ze swoimi setami – w Polsce już graliście. Jakie miasto jest waszym zdaniem najbardziej pożądanym i najciekawszym miejscem z najgorętszą i najbardziej świadomą muzycznie publicznością?

Kollektiv Turmstrasse: Berlin jest wciąż najbardziej wyedukowany, świadomy muzycznie. Jest po prostu centralnym punktem tej sceny. Jednak nie oznacza to jednocześnie, że jest tam również najlepsza publiczność. Metropolie mają bowiem to do siebie, że istnieje tam przesyt, nagromadzenie atrakcji muzycznych z całego świata i ciężko jest tych ludzi zaskoczyć, zaoferować coś nowego. Wg naszych doświadczeń – zwłaszcza z występów w mniejszych miastach centralnej i wschodniej Europy – właśnie tam jest bardzo ciekawie i wyjątkowo, bo ich scena dopiero rośnie. Zdecydowanie najfajniejszym doznaniem dla nas ostatnio był występ na Węgrzech podczas B My Lake Festival tego lata.

Czy minimal-techno ma szansę by zdobyć USA?

Kollektiv Turmstrasse: Gdyby tak się miało stać, wiele osób by się zapewne cieszyło. Natomiast raczej w to nie wierzymy. Nurt EDM jest po prostu bardziej komercyjny, nastawiony na masowy, łatwy odbiór i skierowany do kompletnie innej publiczności niż minimal. Natomiast czy EDM to przekleństwo czy błogosławieństwo, pozostaje kwestią sporną. Mimo wszystko mamy wrażenie, że z sukcesu muzyki EDM nasza scena techno będzie kiedyś odnosić korzyści.

Dziękujemy za świetny set i doskonałą selekcję muzyczną w klubie Nowa Jerozolima…

Kollektiv Turmstrasse: Zawsze 100% Kollektiv Turmstrasse!

Nie ma więcej wpisów