Na oficjalnym fanpage’u Rogera Watersa pojawiło się oświadczenie, w którym artysta stanowczo zaprzecza, jakoby miał brać udział w pracy nad zapowiedzianym na początek listopada, (nie do końca) nowym albumem Pink Floyd.

Muzyk odniósł się do napływających zewsząd pytań o jego rolę na „Endless River”, płycie, o której pisaliśmy niedawno:

Niektórzy pytali Laurie, mojej żony, o nową płytę, którą wydaję w listopadzie. Ech? Nie wydaję żadnego albumu, pewnie coś im się pomyliło. Album wydają David Gilmour i Nick Mason. Nazywa się „Endless River”. David oraz Nick współtworzą grupę Pink Floyd. Ja opuściłem Pink Floyd w 1985 roku, czyli 29 lat temu. Nie mam nic wspólnego ani z żadnym z albumów studyjnych Pink Floyd, „Momentary Lapse of Reason” i „The Division Bell”, ani z trasami koncertowymi z lat 1987 i 1994, nie mam też nic wspólnego z „Endless River”. Uff! To nie jest takie skomplikowane, ogarnijcie się!

W zeszłym roku Nick Mason, perkusista Pink Floyd, powiedział, że chętnie zobaczyłby grupę w pełnym składzie trójki żyjących muzyków, nie był jednak pewien, czy coś takiego kiedykolwiek dojdzie do skutku. Wygląda na to, że Waters na chwilę obecną rozwiał nadzieje byłego kolegi z zespołu.

„Endless River” będzie pierwszym od 1994 roku albumem studyjnym Pink Floyd. Punktem wyjścia do pracy nad wydawnictwem był materiał zarejestrowany podczas sesji „The Division Bell”. W ciągu ostatniego roku Gilmour oraz Mason doszlifowali oraz rozwinęli dźwięki nagrane z udziałem Richarda Wrighta, dogrywając nowe partie i tworząc w ten sposób zupełnie nową płytę.

Gilmour podkreśla, że album dedykowany jest zmarłemu w 2008 roku Wrightowi. Na tej płycie jest wiele momentów, które są dla mnie bardzo poruszające i emocjonalne, powiedział gitarzysta. Przesłuchiwanie tego materiału sprawiło, że znowu zacząłem żałować jego odejścia.

Efekty pracy nad „Endless River” poznamy już 10 listopada.

Nie ma więcej wpisów