music is ... muzyka z najlepszej strony.

Jakub Nox Ambroziak: „W muzyce wolę stąpać twardo po ziemi i mierzyć siły na zamiary”

Jakub Nox Ambroziak / mat. prasowe

Jakub Nox Ambroziak / mat. prasowe

Jakub Nox Ambroziak na swoim ostatnim albumie w ciągu godzinnego setu udowadnia, że żeby przekazać kawałek swojego spojrzenia na muzykę nie potrzeba sięgać po nie wiadomo jakie środki. M.in. o tym jak muzyk pracuje nad swoją muzyką oraz czy przygotowuje już następcę „Mikrokosmosu” możecie przeczytać poniżej.

Jak bardzo różniła się praca nad „Mikrokosmosem” i „Dark Side of the Sun”?

Myślę że przede wszystkim czasem. ‚Dark Side of the Sun’ powstawało 4 miesiące, a „Mikrokosmos” 2 lata. Na „DSotS” jest niewiele żywych instrumentów i żaden z nich nie został nagrany na setkę, a na „Mikrokosmosie” jest całkiem sporo żywego grania oraz instrumentów, których nie używałem wcześniej.

Skąd pomysł na umieszczenie aż 24 utworów na płycie? Nie bałeś się, że może to zniechęcić słuchacza?

Wtedy nie myślałem o słuchaczu. Dziś jestem o lekcje mądrzejszy, bo nie było jeszcze dotąd wywiadu gdzie by nie padło pytanie o ilość utworów na płycie. Więc z pewnością długość tracklisty rzuca się w oczy. Dla mnie jest to co najmniej dziwne. Popatrzcie na płyty 1000 Names, Flying Lotus, Madlib… Ich albumy niejednokrotnie zawierały albo zbliżoną ilość utworów albo było ich znacznie więcej. A słuchacz jeśli już ma oceniać, to powinien robić to pod względem jakości, spójności materiału, a nie pod względem ilości utworów. Jeśli jest inaczej, w moich oczach słuchacz jest niewiele wart. Podsumowując pytanie, nie myślałem wtedy o odbiorcy, może to trochę egoistyczne, może normalne, nie wiem.

Od zawsze słuchałeś muzyki jaką tworzysz, czy masz inne muzyczne korzenie?

Korzenie, korzenie… to chyba był hip hop, najpierw ten z USA, później polski. Ale to tylko korzenie. Właściwie słucham każdego rodzaju muzyki, starając się go nie szufladkować. W moim odczuciu muzyka dzieli się na tę wartą uwagi i na tę słabą, uwagi nie wartą. Jeśli już mam wymienić jakiś gatunek to słucham dużo elektroniki, folku, alternatywy. Zwykle słuchałem dużo muzyki niekomercyjnej, underground’owej, dziś za to pociągają mnie muzycznie tacy artyści jak: BANKS, Jessie Ware, Ed Sheeran, Chet Faker…

Jak pracujesz nad swoją muzyką? Uchyl rąbka tajemnicy.

Komputer jako baza. Troche klawiszy: microKORG, Yamaha, Koassilator. Żywe instrumenty: gitara akustyczna, flet, karimba, harmonijka. Całkiem sporo sampli – czy to z wosku czy z mp3 – bez różnicy. Korzystam także z field recordingu. Zdarza mi się zgrywać jakieś dźwięki z YouTube czy z filmów, które oglądam. Całą tą zbieranine dźwięków łącze w programie FL Studio.
Proces twórczy jak każdy inny, bo i tak najważniejsze jest wypracowanie własnego brzmienia.

Marzy Ci się jakaś kolaboracja albo festiwal?

Tak marzą mi się kolaboracje z Lukidem, Flying Lotusem, Edem Sheeranem, Ellie Goulding czy Sigur Rós. To strefa marzeń, a w muzyce wolę stąpać twardo po ziemi i mierzyć siły na zamiary. Festiwale same w sobie mnie nie pociągają, aczkolwiek gdybym dostał zaproszenie byłoby miło.

Do czego dążysz tworząc swoją muzykę? Do kogo chcesz nią trafić?

Trafić? Nie, nigdy nie próbowałem trafić nią do kogokolwiek. Wiesz, sam proces twórczy jest bardzo, bardzo przyjemną rzeczą. Muzykę nagrywam głównie dla własnej satysfakcji, nigdy nie starałem się spełniać oczekiwań fanów, bo co to za polityka, aby słuchacz wywierał na artyście presję (co możemy zaobserwować obecnie, chociażby przez Facebooka). Najważniejsze jest, gdy jakiś czas po premierze mogę usiąść wieczorem w fotelu, odpalić płytę i powiedzieć, że to nadal jest to albo że jest to dokładnie to, co chciałem przekazać.

Słuchając „Mikrokosmosu” czuję się jakbym raz podziwiał piękne krajobrazy w słoneczny dzień, a chwilę później nadeszły czarne chmury i muszę się ewakuować. Taki był Twój zamiar?

Na płycie jest bardzo niewiele słońca, a odbiorcy mają chyba trochę inne wrażenie. Pewnie dlatego, że płyta wyszła w czerwcu na początku lata. Nie miałem jasno określonego zamiaru, po prostu przekładam na dźwięki to co gra mi w duszy. Grunt, że pytasz o emocje. Bo jeśli słuchając albumu miałeś jakieś konkretne uczucia, emocję czy album wpłynął na Twój nastrój, to znaczy, że osiągnałem cel. Muzyka musi nieść emocje, negatywne, poztywne, nieważne. Gdy nie porusza, to nie muzyka.

Myślisz już o kolejnym wydawnictwie?

Nie.

Żałujesz czegoś, co do tej pory nagrałeś / wyprodukowałeś?

Tak dwóch rzeczy:
1. Remixu dla chłopaków z Jazzpo – gdybym wiedział, że płyta pójdzie na Empik, a remix znajdzie się także na płycie winylowej, to przełożył bym się chyba bardziej. Aczkolwiek współpraca z Jazzpo to była i wciąż jest prawdziwa przyjemność. Pewnie jeszcze coś nagramy!
2. Jednej ze współpracy zawartych przy nagrywaniu ‚Dark Side of the Sun’.

Na koniec być może banalne pytanie: brzmienie Noxa to…?

Naprawdę nie wiem co mam Ci powiedzieć. Nie chciałbym się porównywać do innych artystów. Ale tak naprawde chodzi o to by sprawić, że fan słuchając mojej muzyki mógłby powiedzieć: ‚Tak może brzmieć tylko Nox…’.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...