music is ... muzyka z najlepszej strony.

After Tauron Nowa Muzyka: SOHN w klubie Hipnoza

SOHN

Tauron Nowa Muzyka to sierpniowy, czterodniowy festiwal, który w sercu Górnego Śląska prezentuje najnowsze trendy w muzyce, głównie tej elektronicznej. Jednak organizatorzy przyzwyczaili fanów, że oprócz wakacyjnego apogeum, przez cały rok w polskich klubach odbywają się koncerty pod szyldem „After” lub „Before” Tauron Nowa Muzyka. 8 października w katowickim klubie Hipnoza można było powspominać tegoroczną edycję razem z londyńskim muzykiem i producentem, którego świat zna pod pseudonimem Sohn. Przybył on w ramach trasy promującej jego tegoroczny album „Tremors”.

Przyznam, że nie było mi dane zobaczyć odbywającego się w przestrzeni kościelnej koncertu otwarcia Nowej Muzyki, którego tenże artysta był główną gwiazdą. O niespodziewanym występie w zastępstwie Cheta Fakera krążyły głównie pozytywne opinie, a namacalnym dowodem może być gwałtowny wzrost sprzedaży biletów na październikowe koncerty, który był jego efektem. Do Hipnozy przybyłam zatem nieobciążona poprzednim doświadczeniem, by z czystą kartą zobaczyć co Sohn ma do zaoferowania.

Katowicki klub jest o tyle wyjątkowy, że przez swoje niezbyt wielkie rozmiary pozwala na bezpośredni kontakt z artystą. Stojąc w pierwszym rzędzie ma się wrażenia rodem z Boiler Roomu. Wyciągnąwszy rękę do przodu spokojnie można pomajstrować przy automacie perkusyjnym lub ewentualnie powyrywać kable w akcie dezaprobaty. Sami artyści znajdują się na niewysokiej scenie i o ile nie przeszkadza to w wypadku stojących gitarzystów (jak supportujący Sohna Fyfe), to przy głównym artyście operującym klawiszami szansę na zobaczenie go w pełnej krasie mają tylko nieliczni. Reszta może ratować się telebimami w postaci telefonów wysokich sąsiadów. Środowy koncert trudno zatem oceniać jako wizualne show, choć przyznam, że z perspektywy przedniego rzędu wyglądający jak natchniony mnich londyńczyk w otoczeniu dymów i świateł wyglądał bardzo efektownie. Masa ludzka wypełniająca szczelnie Hipnozę stworzyła ciasny, otumaniony dźwiękami tłum. Dla jednych pewnie było to niewygodne, innym ta niezwykle gorąca (dosłownie!) atmosfera dostarczyła niesamowitych wrażeń.

Wbrew pozorom wspólne przeciwności losu, takie jak wspomniana ograniczona widoczność po obu stronach sceny czy panujące tropiki, które zmusiły artystę do rozdziania się z charakterystycznego płaszcza, stworzyły bardzo przyjazne relacje między artystą a widownią. Po koncercie, wszyscy oczekujący kolejkowicze zostali nagrodzeni wspólnymi zdjęciami, autografami, czy możliwością krótkiej wymiany zdań.

Wracając jednak do muzyki, zanim na scenie pojawiła się główna gwiazda, kilka swoich kawałków pokazał Fyfe, czyli kolejne wcielenie Paula Dixona. Pracujący w Londynie artysta jest posiadaczem wyjątkowo przyjaznego dla ucha głosu, a kompozycje odznaczają się wyraźną rytmiką à la r’n'b. Tak gładko płynąca elektronika brzmi naprawdę ciekawie, choć w przyszłości chętnie zobaczyłabym go z pełnym livebandem, a nie jedynie z podkładami i kolegą od automatu perkusyjnego.

Co do samego Sohna, pojawił się on na scenie w towarzystwie dwóch wspomagających go muzyków i rozkręcał się dość powoli. Jednak już początek wystarczył, by wprowadzić gęstą od syntezatorów atmosferę. Większość utworów, jak choćby „Bloodflows”, miała świetnie rozwinięte zakończenia, gdzie cała trójka swobodnie meandrowała między warstwami dźwięków. Ponadto trzeba przyznać, że Sohn jest także nieprzeciętnym wokalistą. Wykonany a cappella i na stojąco (ku ogromnej radości widowni) wstęp do „Tempest” był jednym z tych momentów, w których docenia się możliwość obcowania z artystą na żywo. Utwór ten na dobre wciągnął mnie w proponowaną przez londyńczyka stylistykę. Wśród całej setlisty wyróżniały się single, takie jak przebojowe „Artifice” czy oparte na prostym, ale jakże wciągającym rytmie „Lessons”. Choć nie obyło się bez słabszych momentów („The Chase” nawet na żywo mnie nie przekonuje), koniec końców obecni w Hipnozie otrzymali spójny i naprawdę dobry koncert. Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że cykl imprez pod patronatem Festiwalu Tauron Nowa Muzyka został godnie otwarty.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...