music is ... muzyka z najlepszej strony.

The Kooks

The Kooks Listen

data wydania: 2014-09-02
wytwórnia: Virgin EMI Records

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 12 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Na hasło muzyka indie automatycznie przychodzi mi na myśl zespół The Kooks. Zasłuchiwałem się w ich debiutanckim „Inside In/Inside Out”, jak myślę wielu. Przyznam, że do tego albumu wracam raz na jakiś czas z sentymentem, ale dalszej kariery Brytyjczyków nie śledziłem zbyt dokładnie. I chociaż próby przesłuchania ich trzeciej płyty skończyły się awersją do nowości spod znaku tej grupy, to liczyłem, że następna pozycja w ich dyskografii trochę złagodzi mój niesmak po swojej poprzedniczce.

„Listen” zrobiło na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie. Otwierające album „Around Town” to bardzo żywa i pulsująca kompozycja. Rozpoczyna się świetnym gospelowym chórem, które kupiłem od razu z dwóch powodów – po pierwsze rewelacyjnie wpisuje się w utwór, a po drugie najzwyczajniej w świecie lubię tego typu dodatki. Cały numer zdecydowanie nadaje się do radiowych rozgłośni i bardzo szybko wpada w ucho.

Dobre pierwsze wrażenie powoli zaczynało ustępować miejsca dziwnemu wrażeniu, że wsłuchuję się w niespełnione marzenia schizofrenika. Liczyłem na powrót do lat 90-tych, do ich początków, z uwagi na fakt, że często o tych czasach wspominają sami członkowie zespołu. Zamiast tego otrzymałem przejażdżkę po wielu gatunkach i wielu różnych okresach z historii muzyki współczesnej. Na płycie znaleźć można elementy rocka, jazzu, soulu, gospel, funku, hip hopu, indie, elektroniki,… wplecione w popową konwencję. To trochę tak, jakby puścić radio na dowolnej stacji i wmówić sobie, że słucha się jednego artysty. Cała różnorodność, która zapewne miała być zaletą, stała się największą wadą zespołu, który wyraźnie szuka swojej drogi – i po tylu latach wciąż nie wie w jaki sposób to zrobić.

Nie mogę jednak powiedzieć, że jest to zła płyta. Pomimo wielkiego misz-maszu – a może i dzięki niemu – każdy znajdzie na „Listen” coś dla siebie. Moimi faworytami są wyżej wspomniany „Around Town”, lekki, choć całkiem infantylny z uwagi na swój refren „Down” oraz najbardziej przypominający mi wcześniejsze dokonania The Kooks – rockowe „Bad Habit”. Nie są to jednak na tyle mocne pozycje, abym specjalnie katował przycisk play, aby słuchać ich po kilka razy.

Na uwagę zdecydowanie zasługuje głos Luke’a Pritcharda, który przez ostatnie lata przekształcił się w instrument, którym świadomie może się popisać wokalista. Sprawdza się świetnie w każdej z prezentowanych przez zespół stylistyk i nigdy nie zawodzi. Potrafi brzmieć melodyjnie, lekko, świetnie wpisuje się w mocniejsze gitary, zdaje egzamin zarówno w górnych, jak i w dolnych dźwiękach. Postawił więc Luke’a w świetle prawdziwego profesjonalisty, który przede wszystkim jest wszechstronnym piosenkarzem.

The Kooks nagrali raczej składankę, a nie album, który poprawiłby mi humor po nieudanym „Junk of the Heart”. Ta jednak zostawiła po sobie tęsknotę za nieokrzesanymi Brytyjczykami z czasów debiutu, którzy wiedzieli co chcą osiągnąć. Pokazali, że potrafią pisać piosenki lekkie, będące przyjemnym tłem, tyle że bez większych szans na stanie się hitami. Otrzymaliśmy i wszystko, i nic. Żaden z utworów nie zachwyca, są one co najwyżej ładne. Szkoda, że tylko ładne.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...