music is ... muzyka z najlepszej strony.

muchy_front

Muchy Karma Market

data premiery: 2014-10-14
wydawca: Universal Music Polska

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 49 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

To zespół, którego ich notoryczne debiutanctwo złośliwie nie chce opuścić. Na przestrzeni dziesięciu lat zmieniło się w Muchach wszystko prócz… wokalisty. Częste przetasowania w składzie sprawiają, że Muchy ciągle wystawiają swoich fanów na próbę i tak jak jeszcze „Terroromans” i „Notoryczni Debiutanci” to podobna muzyczna półeczka, tak kolejne albumy już są odważnymi krokami w przód. Chociaż w przypadku „Karma Market” to niemal skok nad przepaścią.

Kiedy Wiraszko bez skrępowania mówi „zestarzeliśmy się z tym albumem”, ja mówię – Muchy dorosły. Widocznie magiczna trzydziestka jest swego rodzaju przełomem w życiu człowieka i jej ramiona sięgają także łapczywie za umysły artystyczne, wyganiając z nich wszelkie muszę i wypada. Muchy już nic nie muszą – czas, w którym musieli cokolwiek udowadniać już dawno minął, panowie więc postanowili nagrać nowy materiał zupełnie nie oglądając się za siebie.

Nowe oblicze zespołu jest pełne niepokojących dźwięków i fantastycznych tekstów. Polskojęzyczna część krążka udowadnia, że Wiraszko wciąż plasuje się wysoko na podium jeżeli chodzi o naszych rodzimych tekściarzy. Bezbłędnie posługując się słowem obnaża życiowe prawdy i odziera rzeczywistość z wszelkich ozdóbek. Takie wersy jak Nie myśl nic, bo tak jak ryby ludzie psują się od głów, Noc pozwala nam na wszystko na co nie pozwala dzień / Brak sumienia to drobnostka co odróżnia nas od hien czy Chce mi się milczeć o sprawach ważnych / chce mi się krzyczeć o sprawach żadnych to tylko część smaczków, które znajdziemy na „Karma Market”.

Teksty Michała to potężne oręże, którym zespół ten wojuje już od dekady, dlatego te trzy anglojęzyczne utwory chowają się gdzieś w drugim rzędzie. Nigdy nie byłam zwolenniczką łączenia na jednym krążku piosenek po naszemu i po obcemu, a te, które wyjątkowo okazały się być bardziej niż udane mogę zliczyć na palcach jednej ręki, dlatego tutaj mimo całej mojej miłości do twórczości Much trochę pomarudzę, bo gdyby uzbroić „Queen For A Day” w polski tekst mogłaby wyjść z tego cenna perełka, a tak dostaliśmy po prostu kolejną ładną piosenkę.

Muzycznie zaś Muchy znacznie zwalniają. Jakby nagle uznali, że czas się ustatkować – koniec rozrabiania, szczeniackich zagrywek i przypisywanemu młodości buntu. Tu jest doroślej i poważniej, a echa porywających do szaleństwa utworów słychać jedynie w singlowym „Bliżej”, bo chociaż „Nic się nie stało” ma w sobie coś przebojowego, to jednak nie jest to ta sama, znana z poprzednich albumów energia. Na „Karma Market” utwory bardziej wprawiają słuchacza w swoisty trans. Hipnotyzują, niepokoją, pochłaniają, a co najważniejsze – piekielnie szybko wpadają w ucho. Muchy pokazały całkiem nowe, nieznane dotąd oblicze, jednak mimo ogromnych zmian nadal pozostało w nich to, za co zawsze ich ceniono i wyróżniano – talent do pisania chwytliwych melodii. Otwierający album „Odkąd” to muzyczny majstersztyk, podobnie ciekawie prezentuje się „Nic się nie stało”, a singlowy „Tak jak dziś” można postawić obok „Końca Lata” Myslovitz – tak naprawdę każda piosenka diametralnie różni się od poprzedniej, mimo tego album dzięki dobrej produkcji jest całkiem spójny.

Nazwijmy rzeczy po imieniu – Muchy dorosły, dojrzały i zaczęły smęcić. Nowe Muchy to poważni panowie po trzydziestce (chociaż nie wszyscy ją skończyli) obnażający naszą podkolorowaną rzeczywistość. To smęcenie w ich przypadku nie jest zarzutem – po trzech energetycznych, bardziej (a czasem mniej) rockowych płytach nagranie albumu zbudowanego głównie z klimatycznych ballad wymagało niemałej odwagi. Jednak nie raz już muzycy z Poznania pokazywali, że nie boją się stawiać wszystkiego na jedną kartę. Pewne jest to, że „Karma Market” właśnie rozpoczęła nowy etap w życiu zespołu i oby ta szczególna dla nich karma im sprzyjała jak najdłużej.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...