O nowym albumie Meli Koteluk było głośnio już kilka miesięcy temu, lecz dzisiaj nadszedł dzień, w którym cała Polska ujrzała nową twórczość artystki! Ci, którzy bacznie śledzili losy wokalistki wiedzą, iż niedawno mogliśmy podziwiać piosenkę „Żurawie Origami” z pięknym głosem wokalistki, delikatnymi chórkami i genialnym brzmieniem gitary. Ale trzeba pamiętać, iż płyta „Migracje” to nie tylko wspomniany utwór czy pierwszy singiel „Fastrygi”.

Krążek zawiera 13 świeżych kompozycji, a każdy z nich wnosi na polską scenę muzyczną coś zupełnie innego. Fani debiutanckiego albumu Koteluk, mogą być lekko zdziwieni, gdyż nowe utwory nie są podobne do melodii z 2012 roku. Na „Migracjach” wokalistka serwuje nam wszystkie piosenki w języku polskim, a do tego dwa króciutkie, lecz bardzo przyjemne instrumentale.

Zwykła, niepozorna płyta. Na odwrocie opakowania przekrój drzewa – w słoju tytuły piosenek, numer po numerze. Biała okładka z jakby płynącą, a może nawet i unoszącą się Melą Koteluk, ale czy wokalistka leci tutaj na „Spadochronie”? Myślę, że z tą płytą wzniosła się nawet wyżej!

Nie ma więcej wpisów