music is ... muzyka z najlepszej strony.

Skubas: „Pozytywny odbiór cieszy i buduje ego każdego artysty”

Skubas / mat. prasowe

Skubas / mat. prasowe

Skubas aka Sqbass -piosenkarz, gitarzysta, kompozytor, M.C. – kiedyś znany głównie na scenie muzyki drum’n'bass, dziś autor 2 znakomitych albumów rockowo-folkowych: Wilczełyko i Brzask. Współpracował z Kayah, Noviką, Foxem i Smolikiem. Do dziś teledysk do singla Nie Mam Dla Ciebie Miłości obejrzało już ponad milion widzów, a ta ballada jest niekwestionowanym przebojem roku 2014…

W wywiadzie Skubas opowiada mi o swoich powiązaniach ze sceną klubową, fascynacjach muzycznych z młodości, muzyce w radio i TV, miłości do street-artu, symbolice zwierzęcej z okładek swoich płyt i jazzie…

Brzask to taka jesienna płyta: melancholia przeplatana kolorami. A jakie nastroje są w Tobie najczęściej?

Skubas: Myślę , że jest tak jak u innych ludzi, taka sinusoida nastrojów. Związane jest to zapewne z indywidualnymi predyspozycjami człowieka czy nastawieniem na dany dzień. Ja raczej zawsze byłem pesymistą i ta moja melancholia się w muzyce jakoś objawia.

skubas-670

Patrząc na Twoje ostatnie dokonania artystyczne: 2 solowe albumy, część słuchaczy nadal jest w pewien sposób zaskoczona. Wcześniej dość długo udzielałeś się na scenie elektronicznej czy hiphopowej śpiewając w utworach wykonawców takich jak Mor WA, Novika, Fox i takiej płyty długo od Ciebie oczekiwano. Udzielałeś się też wciąż wokalnie na scenie drum’n'bassowej. Tymczasem ukazał się longplay stricte rockowy, potem kolejny. Co dały Ci doświadczenia z tamtego – klubowego – okresu i co było motywem do nagrania takich właśnie płyt?

Skubas: To jest świetne pytanie, bo właśnie teraz mam taki czas, gdy dzień w dzień słucham w kółko na słuchawkach czy w samochodzie właśnie drum & bassu. To dla mnie osobiście fajny powrót do tamtych rzeczy. Sporo płyt znalazłem ostatnio u mamy i teraz je sobie przypominam. D’n’b się nie skończył tylko zmienił swojego właściciela. Ja pamiętam zresztą sporo okresów w swoim życiu, gdy słuchałem konkretnej na ten czas muzyki, która wtedy mnie kształtowała.

A był jakiś konkretny punkt zwrotny w decyzji o kierunku w którym podążysz? Bo ukazała się kompilacja Foxa, potem miał być twój elektroniczny album, aż tu nagle pojawiło się Wilczełyko!

Skubas: Ja pamiętam swój wczesny okres gdy słuchałem rocka czy hardcore’u czyli rocka mieszanego z rapem, a potem nagle stwierdziłem ,że ta muzyka przestała się kompletnie rozwijać. Następnie jednak pojawiło się The Prodigy łączące gitary z elektroniką i to było to! Połamane jungle było zresztą z założenia trudniejsze w odbiorze niż muzyka house. Nie kręciły mnie właściwie nigdy te prostsze rytmy house’owe 4/4 w rytmie 120 BPM.

A to ciekawe: sądziłem, że bardzo chciałeś nagrać taki deep-house’owy album…

Skubas: Nie, zupełnie nie. Mam swoje ulubione nagrania z tego gatunku, ale to właśnie szybszy d&b w rytmie 170 BPM kojarzył mi się z muzyką miasta, brzmieniem przyszłości, chodzeniem ze słuchawkami po ulicy. Ale to ukształtowało moje podejście do planów w muzyce, do przestrzeni. Muzykę, gdzie jest funk i jazz i soul. A drum’n’ bass – początki mojego zawodowego życia w pewnym sensie też poprowadził mnie do jazzu. A występy z DJ-ami to wspaniała droga do rozwinięcia umiejętności improwizacyjnych. A to co zrobiłem na Wilczymłyku to odniesienie do klimatów sprzed 20-go roku życia: Alice In Chains, Pearl Jam, Nirvana. Gdy chcę się odnieść do czegoś z przeszłości, to był to długotrwały romans z gitarą akustyczną. Kiedyś nie była ona moją ukochanym instrumentem, bo wolałem brzmienia elekryczne…

Czy myślisz że mamy teraz do czynienia z renesansem brzmień akustycznych?

Skubas: Nie wiem jak to jest z tym renesansem, ale brzmienia pojawiają się i przemijają. Potem wracają niejednokrotnie. Ja chciałbym zrobić jak najwięcej dobrych piosenek, bo wtedy można je np. prezentować w wersji z fortepianem lub elektronicznej i też będzie to cieszyć nowymi aranżami.

Twój poprzedni album uchodził za trudny, ambitny a mimo to np. Linoskoczek grany był często w radiostacjach. Zaskoczyło cię to?

Skubas: Nie zaskoczyło mnie. Chyba nagranie pierwszej płyty jest zawsze pewnym testem, ryzykiem, polem do zawodu ale i możliwości sukcesu. Z mojej perspektywy nie była to muzyka trudna, może trochę ponura, nie na komercyjne playlisty radiowe. Ale moja muzyka jest bardzo melodyjna, ja kocham melodie. Moim marzeniem jest robić piosenki chętnie grane i słuchane ze względu na melodię i tekst.

Kayah powtarza często , iż masmedia psują obecnie gust Polaków miast go kształtować. A Ty jak to postrzegasz przez pryzmat swoich słuchaczy, studiów, wykształcenia, doświadczenia kolegów z branży?

Z mediami to jest tak: są rządzący i rządzeni. Tworzenie opinii staje po stronie ludzi, którzy mają dostęp do mediów, władzy, mają środki by edukować, ukierunkowywać…


skubas_670-2

A podoba Ci się muzyka w radio, jaką słyszysz?

Skubas: Radio to był dla mnie zawsze żywy człowiek, audycje autorskie, osobowości, nie muzyka z komputera. Stan dzisiejszych mediów – wolę się tu nie wypowiadać, bo to często jedna wielka reklamówka, jakaś iluzja…
W TV nie ma teraz kompletnie muzyki, więc ona nawet chyba już nie kreuje tych złych gustów. Zawsze była kultura i kontrkultura. Dobrze jest wrócić do domu i posłuchać muzyki na jaką sami mamy ochotę. Inny problem to fakt, że muzyki jest teraz wręcz za dużo.

Opowiedz proszę o stronie graficznej obu albumów. Jaka jest tu symbolika postaci zwierzęcych? Czy interesuje Cię street-art i stąd sięgnięcie po prace Przemka „Sainera” Blejzyka?

Skubas:Street-art zawsze mnie interesował, prace Banksy’ego kompletnie mnie rozwalały, widziałem je m.in. w Londynie. Współpraca z Sainerem: widziałem wcześniej jego murale w Łodzi i zachwycały mnie. W sprawie okładki porozumiałem się z nim w 5 minut – powiedziałem mu, że chciałbym mieć psa-boksera na okładce, opowiedziałem jak miałby wyglądać. Miałem bowiem ukochanego psa o imieniu Argo to miał być taki hołd dla niego. Za tydzień czy 2 dostałem gotowy efekt, który mnie poraził swoim kunsztem. Druga płyta miała być kontynuacją, więc pewnie pojawi się coś od Piotra i na trzeciej.

A co ma oznaczać symbolika jastrzębia?

Skubas: Jastrząb pojawia się w piosence Brzask. Ten ptak nie tyle jest symbolem narodzin, brzasku, odrodzenia – jest pewną przestrogą. Zafascynowało mnie to zwierzę ze względu na obyczaje, charakter. Jastrzębie są np. monogamiczne, co rzadko występuje w świecie zwierząt. Jastrząb ma być stróżem sumienia, prawa moralnego.

Pierwszy singiel Nie Mam dla Ciebie Miłości to emocjonalna bomba. Wielokrotnie gościł na 1 miejscu listy przebojów radiowej Trójki. Ta ballada wpisuje się już w kanon najpiękniejszych polskich piosenek o miłości. Otwierasz co piątek szampana z tej okazji? Jak powstała ta piosenka?

Skubas: Pozytywny odbiór zawsze bardzo cieszy i buduje ego każdego artysty. Piosenka powstała we współpracy z Basią Adamczyk, która jest moją przyjaciółką i tę piosenkę napisała. Basia wysyłała mi swoje teksty do muzyki, którą potem komponowałem. Może powstanie wkrótce więcej z tego. Wiele czasu spędziliśmy też na rozmowach, Basia wiedziała co się dzieje w moim życiu. Prostota i siła tego tekstu uderzyła mnie od razu, było to w pewien sposób powiązane z moim życiem, ale to utwór uniwersalny.

Czy kiedyś myślałeś o przearanżowaniu swoich piosenek na jazz? Powstanie kiedyś taka płyta?

Skubas: Kto wie. Byłoby to ciekawe, takie oderwanie od gitary…Już kiedyś próbowałem takich rzeczy z jazzowym pianistą, który zagrał mi Mgłę i Linoskoczka. Może to nieskromne, ale jestem dumny ze swoich utworów, brzmią one dobrze i coś w nich jest. W tym nowym aranżu brzmiały atrakcyjnie – w tej zupełnie innej formule. Może więc w przyszłości… Kto wie?

 

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...