music is ... muzyka z najlepszej strony.

46-minut-sodomy-afro-kolektyw

Afro Kolektyw 46 minut Sodomy

data wydania: 2014-10-21
wytwórnia: Universal Music

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 5 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Rewolucja rozpoczęta wraz z pojawieniem się „Piosenek po polsku” trwa nadal. Już po ostatnim krążku Afro Kolektywu poleciały i ich stronę niemałe zarzuty, jakoby zmiana ścieżki jaką grupa obrała nie wyszła im na dobre. Jednak dla mnie, mimo ogromnej sympatii także do wcześniejszych wydawnictw grupy, „Piosenki…” były bardzo miłą odmianą – płyta melodyjna, której przez długie tygodnie nie wyciągałam z odtwarzacza, uderzająca przebojowością. Tej (niestety) na najnowszym albumie raczej nie znajdziemy. „46 minut Sodomy” to album facetów, którzy siadają wieczorami przy kuflu piwa w zapuszczonym barze. Chociaż po dłuższym namyśle wydawać się może, że w tym przypadku musiało być to coś zdecydowanie bardziej procentowego.

Afro Kolektyw zapowiadał w wywiadach, że nowy album będzie bardziej mroczny i ponury, a znajdą się na nim pijackie piosenki z podobną temu poetyką. Faktycznie – jest pijacko, ponuro i… zwyczajnie nudno. Tak jak „Piosenki po polsku” miały mnóstwo mocnych punktów w postaci choćby „Niemęskiego grania”, tak na „Sodomie” (będę nazywać tak ten album dla ułatwienia) ciężko znaleźć choć jeden utwór z jakimkolwiek potencjałem singlowym. Muzycznie po prostu niczym Afro nie zaskakuje – piosenki ciągną się leniwie jedna za drugą, sprawiając wrażenie potężnie rozciągniętego utworu przepełnionego urokiem jesiennej melancholii. Brak mocnych refrenów wyraźnie uderza w płytę, na której na próżno szukać jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Na siłę można wyodrębnić „Pijanego Mistrza” czy „Gdybyśmy rządzili światem”, gdzie króluje całkiem niezła melodia – jednak to wciąż tylko całkiem niezłe i to na tle reszty albumu, który jest zwyczajnie mdły. To nie do takiego poziomu twórczości przyzwyczaili nas panowie z Afro Kolektywu, bo wbrew opinii sprzed dwóch lat, piosenki (i to bardzo dobre piosenki) pisać oni zawsze umieli.

„Sodoma” o wiele lepiej wypada w warstwie tekstowej – ta zawsze u Hoffmana stała na bardzo wysokim poziomie, bo osób, które tak umiejętnie żonglują polskimi słowami w kraju nad Wisłą jest tak niewiele, że można by ich zliczyć na palcach jednej ręki. Zawiłe frazy i wyeksponowane brzmienie poszczególnych głosek często zostawiające fabułę gdzieś daleko w tyle to znak rozpoznawczy twórczości Afro. Wszystko bardziej melorecytowane aniżeli wyśpiewane, bo bez urazy, ale Hoffman nigdy nie miał warunków na zostanie wybitnym śpiewakiem i mieć ich nie będzie, jednak przemyca ulotne, niebanalne i niebywale szczere myśli, kamuflując je usilnie między kolejnymi wersami przepływającymi przez cały longplay.

Niestety ciężko słuchać albumu dla samych tekstów. Warto, to fakt, ale powiedzmy sobie szczerze – w przypadku piosenek (a tych się panowie z Afro uczepili) to melodia przyciąga słuchacza, bez znaczenia czy to mniej, czy bardziej ambitny kawałek popu. Największy problem z tym albumem jest taki, że te piosenki są zwyczajnie o wiele słabsze niż ostatnio. „Piosenki po polsku” były jednym z najlepszych wydawnictw 2012 roku, natomiast „Sodoma”… cóż. Tylko nie zrozumcie mnie źle – to nie jest koszmarna płyta, ma ona swój specyficzny urok i mocną warstwę liryczną, jednak emocje w niej zawarte nie brzmią przekonująco. To tak jak głosem znudzonego profesora prowadzącego wieczorny, piątkowy wykład o rodzajach gleb Kings of Leon zapewniali nas na Open’erze w 2013 roku o tym jak świetną publiką jesteśmy. Płyta zamiast wciągać po prostu przelatuje, a po przesłuchaniu nie pamiętasz z niej nic. Wygląda to wszystko tak, jakby rozwój Afro Kolektywu odbywał się na zasadzie „krok w przód – dwa w tył” bo, przyznaje, i to z wielkim bólem serca, to niestety ich najsłabszy album. Brakuje tu wszystkiego po trochu, jakiegoś wyraźnego fragmentu, mocnego utworu, krzyku, wrzasku, czegokolwiek, co by zwróciło naszą uwagę, czegokolwiek co sprawi, że choć na chwilę odwrócisz głowę.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...