Foo Fighters to jeden z tych zespołów, który wyczekiwany jest w Polsce niczym cień w słoneczny dzień, czy deszcz w czasie suszy. Co roku w ankietach na wymarzonych headlinerów kolejnych edycji festiwali Panowie zajmują czołową pozycję. Promotorzy zasypywani są lawiną próśb o halowy koncert. Wydaje się, że idealną okazją do ściągnięcia ich nad Wisłę jest niedawna premiera ósmego w ich karierze albumu „Sonic Highways”.

Obserwując kolejne ogłoszenia trasy koncertowej, można nieco zwątpić w prawdopodobieństwo wizyty Foo Fighters w Polsce w najbliższym czasie. Rock Werchter specjalnie przesunęli przyszłoroczną edycję swojej imprezy, aby dostosować się do grafiku zespołu. Na domiar złego Panowie grają 4 lipca wielki koncert w Waszyngtonie. Kiedy wszyscy fani powoli zaczęli godzić się z faktem, że kolejny raz obejdą się smakiem, dotarła do nas informacja na nowo rozbudzająca nadzieję.

Antyradio na swojej stronie internetowej opublikowało krótkie fragmenty wywiadu z Davem Grohlem udzielonego dla „Makakofonii”. Frontman Foo Fighters opowiada w nim o procesie tworzenia ostatniego krążka. Na pomysł nagrania albumu w kilku rożnych miastach wpadł kilka lat temu, kiedy zespół zmuszony był nagrywać w garażu. Zrozumiał wtedy, że miejsce, w którym tworzy, ma wpływ na ostateczny kształt utworu. Uznał to również za świetny sposób zwrócenia uwagi na studia, z których zespół korzystał, a które są ważną częścią historii muzyki w USA.

Dave wspomniał o planach koncertowych związanych z Polską. Foo Fighters pojawi się w naszym kraju latem 2015 roku na „jakimś festiwalu”. Czy to przypadek, że ta informacja pojawiła się dzień po zapowiedzi ujawnienia pierwszych artystów Open’er Festival? Panowie mogliby otworzyć imprezę z wielkim hukiem 1 lipca i prosto z Gdyni udać się do Waszyngtonu.

Możemy już spać spokojnie, skoro sam Dave Grohl przekazał takie radosne wieści. Otwarta pozostaje kwestia terminu. Kto wie, może rozwiąże się ona już 10 grudnia.