music is ... muzyka z najlepszej strony.

EP_COVER2small

Milky Wishlake Five Contemporary Songs"

rok wydania: 2014-11-19
wytwórnia: własna

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 21 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Urodził się na Śląsku i tam też zaczęła się jego przygoda z muzyką. W zeszłym roku ukończył konserwatorium na fortepianie jazzowym w Rotterdamie i od kilku miesięcy ponownie mieszka w Polsce. Jego próba ponownego zaaklimatyzowania w naszym kraju po powrocie z Holandii wiązała się z tworzeniem nowych utworów i wypuszczaniu ich do sieci. A kilka miesięcy temu, gdy po raz pierwszy spotkałem się z twórczością Kamila Zawiślaka znanego jako Milky Wishlake, wystarczyły trzy numery, aby stwierdzić, że mam do czynienia z artystą wyjątkowym. Możecie stwierdzić, że przez ten bardzo szybki zachwyt mogę być mało obiektywny. Śmiało! Ale po przesłuchaniu debiutanckiej EP-ki zatytułowanej „Five Contemporary Songs” większość pewnie przyzna mi rację. Tym bardziej, jeśli prócz strony wokalnej, dodacie do tego wszystkiego fakt nagrania wszystkich partii pianina i samodzielne wyprodukowanie całości tego mini albumu.

Jak sugeruje sama nazwa „Five Contemporary Songs” to pięć kompozycji, z których każda mogłaby być podstawą do stworzenia osobnego albumu. Czepialscy stwierdzą, że takie zróżnicowanie świadczy o pewnej muzycznej niestabilności i braku spójności, inni – do których się zaliczam – opowiedzą się za opcją mówiącą o oryginalności i muzycznej wszechstronności Milky Wishlake. Zawiślak bowiem sprawnie porusza się w wielu brzmieniach, tworząc zarówno piękne ballady i taneczne piosenki idealnie pasujące na klubowy parkiet.

To co między innymi wpływa na wyjątkowość tego krążka, to umiejętne czerpanie z artystów, którzy wydali już świetne płyty. Nie dziwi więc, że w otwierającym całość, hipnotyzującym „Games”, słychać nawiązania do twórczości Sohna czy Deptford Goth, a na samej EP-ce znajduje się sporo nawiązań do współczesnej muzyki alternatywnej. „Games” to połączenie przeszywającego wokalu Kamila z dźwiękami syntezatora i elektronicznych sampli. Ponad cztery minuty wypełnione po brzegi emocjami powoduje, że niejeden raz można poczuć przy tym utworze dreszcz na ciele, a próba przejścia do kolejnego kawałka może stać się zadaniem niewykonalnym – bo sam utwór jest jak magnes, od którego ciężko się oderwać.

Drugi w kolejności, „Dancer”, swoim tempem odbiega od poprzednika. Ten taneczny kawałek śmiało może zagościć na klubowych parkietów w zbliżającym się roku. Świetny, lekko funkowy numer idealnie nadaje się do zremiksowania – i mam nadzieję, że wkrótce ktoś pokusi się wziąć go na swój warsztat. Kolejna szybka zmiana tempa powoduje przejście do jednego z dwóch moich faworytów tego wydawnictwa, czyli utworu „Sayaka”, który dla mnie mógłby wyznaczyć brzmienie całości. Zdaję sobie jednak sprawę, że przy materiale na całą płytę takie podejście mogłoby znurzyć słuchacza. Jeden z piękniejszych, najbardziej przestrzennych i melancholijnych utworów, jaki w ciągu ostatnich miesięcy zagościł w moim odtwarzaczu. Utwór, który powstał jako dźwięk do filmu zatytułowanego „Migracje III”, a który smutkiem i wspaniałością przywodzi na myśli twórczość Bon Iver.

Dwa kolejne kawałki zostały dopracowane jesienią tego roku. Pamiętam, jak w październiku spotkałem się z Kamilem w Warszawie i rozmawialiśmy o jeszcze nienazwanej wtedy EP-ce. Nie przypuszczałem jednak, że Milky zawędruje w nich w takie muzyczne krainy. Głębokie tony i tajemniczy wokal „Bronze Age” brzmią niczym niepublikowany do tej pory, potajemnie wyciagniety z nocnej szafki beat Buriala. Kamil dorzucił tutaj swój świetny wokal i stworzył kawałek, który gdyby tylko trafił w ręce redaktora Pitchfork, od razu zostałby zaklasyfikowany jako Best New Music. Zostajemy jednak na polskim podwórku i pomimo, że jestem jedynie redaktorem serwisu musicis.pl, daje temu numerowi swoją własną łatkę naprawdę świetny kawałek.

„Five Contemporary Songs” kończy „In Silence”, w którym na muzycznej drodze spotykają się James Blake, Sohn i How To Dress Well. Już widzę jak wielu z Was myśli, że przecież każdy mógłby wpaść na takie połączenie. Może i tak, ale to właśnie on jako pierwszy tak sprytnie połączył zachodnie inspiracje, dobitnie pokazując, że obraca się w aktualnych trendach i czerpie z nich wszystko to, co najlepsze.

Na debiutanckiej EP-ce Milky Wishlake znajdziecie pięć różniących się od siebie utworów, za sprawą których przez najbliższe 20 minut przejdziecie przez wszystkie fazy szczęścia i smutku. To chyba jeden z ciekawszych, o ile nie najciekawszy materiał debiutującego artysty na przestrzenii kilku ostatnich lat. Liczę, że podpisany niedawno kontrakt z wytwórnią Nextpop przyniesie album przełomowy w polskiej muzyce alternatywnej. Oby tylko Kamil nie dał się zwieść pochlebstwom i nadal nagrywał prosto z serca.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...