music is ... muzyka z najlepszej strony.

małe miasta okładka

Małe Miasta MM

data wydania: 2014-12-12
wytwórnia: Alkopoligamia

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 29 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Chociaż do pewnego momentu Mateusza Holaka i Metusza Gudela łączyło tylko imię, a dzieliło bardzo wiele, nie przeszkodziło im to w stworzeniu duetu, który – pomimo początkowo różnych recenzji – błyskawicznie zdobył sporą popularność. Równie łatwo, bo jeszcze przed premierą, wyprzedał cały, co prawda limitowany, nakład swojego debiutu. „MM” pojawiło się w liczbie pięciuset sztuk, jednak jest to wynik godny pochwały. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę kolarz brzmień, który tak naprawdę nie jest materiałem powszechnie przystępnym i łatwym w odbiorze.

Gudel i Holak to dwa muzyczne światy. Ten pierwszy, na co dzień związany z rapem, wyprodukował między innymi album Abla, drugi – wokalista i gitarzysta Kumki Olik, grafik. Tym bardziej dziwić mogło przygarnięcie ich przez skoncentrowaną na hip-hopowych brzmieniach Alkopoligamię. Jak się jednak okazało, wytwórnia Tego Typa Mesa przewidziała ruchy na kilka kroków w przód i wyszła na tym o wiele lepiej niż niektórzy mogliby zakładać.

Klasyfikacji i konkretnego szufladkowania swoich brzmień nie podejmują się nawet sami ich twórcy. Odpowiedzialność za ewentualne gatunkowe określenia przerzucają na muzyczną wyobraźnię słuchaczy. Dominuje rap, który stoi na równi z elektroniką oraz elementami R&B. Już na samym początku dostajemy potwierdzenie tego, że z pozoru toksyczne połączenie, w ich wykonaniu daje wyjątkowo zgrabne i melodyjne brzmienie. Lirycznie nie jest wcale gorzej. Dosyć proste teksty są mimo wszystko błyskotliwe i w celny sposób ujmują chociażby temat imigracji zarobkowej lub edukacyjnej do dużych ośrodków miejskich. Widziałeś, chociaż nie zauważałeś nas / rozejrzyj się wokół, wszędzie ludzie małych miast… – anonsuje Gudel, który na krążku odpowiada za elektronikę i rap. Jego przepuszczony przez auto-tune’a wokal kontrastuje z nadwrażliwym śpiewem Holaka, którego kwestie (jak chociażby: duszeni w sosie własnym / problem skali / duże oczekiwania w wynajętych mieszkaniach) są błyskotliwą obserwacją sytuacji popularnych „słoików”. Sami są „słoikami”, stad też oryginalna nazwa, która powstała na zasadzie skojarzeń od pierwszych liter imion i miejsca pochodzenia.

Mateusze skupiają się także na architekturze małych miast. Utwór, w którym gościnnie usłyszymy Tego Typa Mesa bardzo celnie oddaje okropną estetykę, a w zasadzie jej brak, architektoniczny gwałt na krajobrazie miejskim oraz coś, co nazwałbym reklamowym pawiem barw, plakatów czy neonów. Trafne cytaty można by mnożyć: wygląda jakby miało zgagę / każdym ociepleniem zaakcentowane / zalepione, na wyrywki odmalowane / kamienice marginesy popisały – to chyba jeden z najbardziej wymownych fragmentów. Wszystko okraszone charakterystycznymi cykaczami, które pamiętam jeszcze z czasów, gdy słuchałem pierwszych płyt Eminema, D12 czy Dr Dre.

Takich wpadających w ucho momentów jest dużo więcej. Nie sposób chociażby nie nucić melodii i chwytliwego tekstu ironicznego „Nienawidzę Niezalu”. Tym razem główną inicjatywę przejmuje Abel i W.E.N.A., których frazy o popularnym lifestyle’u hipsterów i wyznawców tzw. niezalu, zamiłowania do modnych gażetów, iPhone’ów, Mac’ów, bez problemu wpadają w pamięć i trudno się ich pozbyć przez bardzo długi czas. Mateusz Holak pojawia się tylko okazyjnie, śpiewając jedynie dwuwersowy refren.

Jak wcześniej pisałem, zawsze trafne obserwacje traktowane są na serio. Bywa jednak, że do niektórych tematów Małe Miasta podchodzą z przymrużeniem oka. Tak jest chociażby we wspomnianym „Nienawidzę Niezalu” oraz jednym z moich faworytów na płycie. Rytmiczne „Rady” zwalniają trochę tempo. Melodia i wokal przyjemnie snują się, by na końcu refrenu rozpływać w eterze w postaci syntezatorowego brzmienia głosu. „#Rysy” słyszał już chyba każdy, kto podjął się lektury tej recenzji. Jak powiedział podczas warszawskiego koncertu Mateusz Holak: to piosenka o życiu. Samo w sobie, bardzo podoba mi się geolokalizacyjne usytuowanie na mapie Polski naszych problemów, niepowodzeń. Ciągle mamy pod górę, wszyscy jesteśmy Chrystusami, a każdy ma swoje tytułowe Rysy, z którymi zmaga się na co dzień.

Holak i Gudela nagrali płytę, której szczerze myślę, nikt się nie spodziewał – a jeśli już to bardzo niewielu. Wszystko stało się w mgnieniu oka i sami do końca nie wiedzą chyba jak to się potoczyło. Błyskawiczny proces powstawania „MM” na szczęście nie idzie w parze z bylejakością, kiczem czy odtwórczością materiału. Mimo ciężkiego tematu i trudnych połączeń dwóch różnych jednakże dających się pogodzić światów, debiut Małych Miast charakteryzuje się świeżym, błyskotliwym i po prostu inteligentnym podejściem do tematu. Obaj stworzyli zespół, którego spoiwem stały się dzielące ich elementy. Hip-hopowe bity zgrabnie połączone zostały z gitarami, a kontrastowe wokale dodały przyciągającej surowości. Nie szli na przełaj nagrywając kolejny album w chwytliwej ostatnio estetyce electropop, czego owocem jest bardzo dojrzały i jeden z najbardziej oryginalnych krążków tego roku.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...