music is ... muzyka z najlepszej strony.

Tyranny

Julian Casablancas + The Voidz Tyranny

Data wydania: 2014-09-23
Wytwórnia: Cult Records

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 14 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Magazyn Rolling Stone, dotychczas zakochany w pomysłach Juliana Casablancasa realizowanych pod szyldem The Strokes, tym razem zgłasza obiekcje. Ten, który ocalił rocka ponad dziesięć lat temu (kultowe „Is This It”, pamiętacie?), dziś prezentuje przedziwny twór muzyczny, do którego trudno ustosunkować się nawet dziennikarzom prestiżowego pisma. Nie ma ochów i achów, jest za to konsternacja. Bo czy „Tyranny” Casablancasa wspieranego przez The Voidz, można oceniać w kategoriach zły-dobry? Co do tego ma wątpliwości nawet sam sprawca zamieszania.

Utwór otwierający całość, „Take Me In Your Army”, sygnalizuje, że „Tyranny” niekoniecznie spodoba się każdemu słuchaczowi. This isn’t for everybody / This is for nobody – spokojnie wybrzmiewa pośród delikatnych dźwięków elektro rocka. Później zaczyna robić się niezwykle ciekawie. „Crunch Punch” to obok przebojowego „Where No Eagles Fly”, najbardziej melodyjny numer na płycie. Z kolei w dwuminutowym „M.utually A.ssured D.estruction” dzieje się więcej niż na niejednym rockowym longplayu – utwór traktujący o (bez)sensie poszukiwania głębszych wartości w muzyce komercyjnej, spleciony jest nasyconymi dźwiękami basów i niemal paranoicznym brzmieniem gitary elektrycznej, momentami wybijającej się ponad całość. Jednak Julian Casablancas zdecydował się promować (o ile w ogóle możemy mówić o promocji) wydawnictwo ponad dziesięciominutowym „Human Sadness”, balansując w nim pomiędzy improwizacją a perfekcyjnie przemyślanymi muzycznymi schematami. Wszystkie utwory cechuje charakterystyczna dla Juliana „zasłona” stworzona z przeróżnych filtrów w klimacie lo-fi. Tutaj sprawdza się to doskonale.

Siła kompozycji Casablancasa tkwi – zresztą jak zawsze – w ambitnej warstwie tekstowej oraz w niebanalnej konstrukcji utworów. Julian i The Voidz rezygnują ze schematyczności utworów, poddając się prawdziwie artystycznej abstrakcji. Nieprzewidywalność i wręcz przeogromna kreatywność, to bez wątpienia największe zalety tego albumu. Nieuporządkowany hałas, szum, precedens, czy już sztuka? A może wszystko naraz? Współczesna popkultura wymaga dopracowanych, wyczyszczonych i dopieszczonych artefaktów. Tutaj jest inaczej – Casablancas dzieli się z nami odważnym materiałem, celowo oddalając się od precyzji i doskonałości. Fakt, że muzycy sprzedają swoją pracę za niecałe cztery dolary, uwypukla wiarygodność przekazu całości: Money brings tyranny. Put money in my hand, and I will do the things you want me to.

Krążek wydaje się być przełomową pracą frontmana The Strokes. Po odrobinę przesłodzonym „Phrazes For The Young”, artysta zdecydował się na odważny krok w stronę najciemniejszych i dotychczas rzadko odwiedzanych sfer muzyki alternatywnej. Krążek Juliana Casablancasa i The Voidz z pewnością jest jednym z tych albumów, o których nie zapomina się przez długi czas. Co więcej, śmiało można stwierdzić, że jest to najbardziej ekscentryczny projekt, z jakim mieliśmy do czynienia w 2014 roku. Poznawanie go to prawdziwa przygoda. I jak to zwykle z przygodami bywa, należy się do niej odpowiednio przygotować. A więc, ubezpieczcie się w sporą dawkę odwagi, kilka kilogramów cierpliwości i… mocną linkę, żeby nie spaść z krzeseł. No i najważniejsze – otwórzcie umysły, dajcie „Tyranny” czas na to, by mogła zakorzenić się w Waszych głowach. Cóż, Casablancas to artysta umykający wszelkim konwencjom. Oby nie brakowało mu odwagi przy przygotowywaniu nowego materiału z The Strokes.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...